Najlepszy bramkarz Premier League? Przebił oczekiwania, właśnie dostał nagrodę. "Wyjątkowo się rozwinął"

Najlepszy bramkarz Premier League? Przebił oczekiwania, właśnie dostał nagrodę. "Wyjątkowo się rozwinął"
USA TODAY Sports/SIPA USA/PressFocus
Obecny sezon Arsenalu ma twarz m.in. Aarona Ramsdale’a. Gdy golkiper trafił do klubu, spoglądano na niego nieufnie, a teraz jest jednym z ulubieńców fanów na Emirates Stadium. I być może najlepszym bramkarzem w kończących się rozgrywkach Premier League.
Mikel Arteta w Arsenalu nie wybiera rozwiązań prostych i oczywistych. Odsuwał od składu największe gwiazdy, dawał kluczowe role nieopierzonym młodziakom i sprowadzał ludzi, którzy na pozór nie pasowali kompletnie do misji odbudowy klubu. Póki co, Hiszpan w większości przypadków się nie myli. Przykładem może być choćby Aaron Ramsdale. Początkowo obawiano się, czy Anglik w ogóle będzie miał szansę stać się “jedynką” między słupkami Arsenalu. Ten sezon udowodnił, że nie tylko jest nią bezapelacyjnie, ale być może stał się najlepszym bramkarzem ligi. Bo choć zdarzyło mu się kilka błędów, to bez jego kluczowych interwencji Arsenal nie biłby się do maja o mistrzowski tytuł.
Dalsza część tekstu pod wideo

Pechowiec

Do Londynu Ramsdale trafił z łatką pechowca, który dwukrotnie z rzędu spadał z Premier League. Najpierw z Bournemouth, potem z Sheffield United. I choć trudno za te niepowodzenia winą obarczać golkipera, to jednak sama statystyka chluby mu nie przynosiła. Transfer do Arsenalu był zatem lekkim zaskoczeniem, tym bardziej, że za nowy nabytek “Kanonierzy” zapłacili około 25 milionów funtów. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wówczas w klubie było kilka bardziej palących problemów, niż zmiana akurat na pozycji bramkarza, to dostajemy idealny przepis na to, aby coś poszło nie tak. Sprowadzenie Ramsdale’a kwestionowała część fanów i ekspertów, którzy powątpiewali w wartość młodego zawodnika. Jak się później okazało, wszystkie głosy podważające przydatność Anglika okazały się kompletnie nietrafione.
W poprzednim sezonie Ramsdale dość szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie i zamknął usta krytykom. Kibiców kupił żywiołowymi reakcjami i efektownymi paradami, z kolei Mikel Arteta mógł z zadowoleniem patrzeć, jak jego nowy podopieczny wprowadził się do zespołu. Cieniem na solidnej postawie bramkarza położyła się jednak końcówka sezonu, gdy Arsenal wyraźnie się pogubił. Wypadnięcie na ostatniej prostej poza TOP4 to lekcja, którą trzeba było odrobić. Nikt jednak nie podważał miejsca Ramsdale’a w bramce, a Bernd Leno został sprzedany do Fulham. Mimo wszystko, mało kto mógł sądzić, że angielski golkiper kolejny raz “przeskoczy” samego siebie. A w gruncie rzeczy tak właśnie się stało.

Najlepszy?

Kończący się sezon jest niezwykle udany dla Arsenalu. Oczywiście, utrata szansy na mistrzowski tytuł będzie jeszcze jakiś czas bolała, ale patrząc obiektywnie, “Kanonierzy” wykręcili świetny wynik. Wicemistrzostwo kraju przy nadal bardzo młodej kadrze, z pewnymi lukami w rotacji, to rezultat brany w ciemno przed startem rozgrywek. Śmiało można mówić o sukcesie, którego nie byłoby bez dobrej postawy bramkarza. Jasne, Ramsdale nie sięgnie po Złote Rękawice, a Arsenal nie będzie miał najlepszej defensywy ligi. Patrząc jednak na to ile razy - i w jakich momentach - Anglik ratował skórę kolegom, można nawet postawić tezę, że był najlepszy w swoim fachu na tle całej Premier League. Notował kapitalne interwencje choćby w obu wygranych, derbowych starciach z Tottenhamem. Błyszczał też na Anfield, gdzie jego efektowne parady uratował remis z Liverpoolem.
I to tylko najbardziej oczywiste przykłady, chociaż świetnych interwencji było więcej. Aston Villa, Leeds, Fulham, Chelsea, Newcastle, Crystal Palace, Bournemouth czy Manchester United także przekonywały się o umiejętnościach 25-latka. W podsumowaniu najlepszych ligowych interwencji z każdego miesiąca, Ramsdale widnieje niemal we wszystkich zestawieniach. Dwukrotnie zresztą wygrywał w plebiscycie “Save of the Month”. Co więcej, zbierał także niezłe noty za mecze, w których drużyna była wyraźnie słabsza od rywala. Mowa tu choćby o starciu z Manchesterem City na Etihad. Arsenal wówczas wyraźnie “nie dojechał”, stracił aż cztery gole, ale gdyby nie postawa reprezentanta Anglii, wymiar kary mógł być jeszcze wyższy.
Jego roli w pełni nie oddają statystyki. Pod kątem obronionych strzałów w tym sezonie Ramsdale jest dopiero ósmy (95), czwarty, jeśli chodzi o liczbę czystych kont (13) oraz dziewiąty pod względem procentu skutecznych interwencji (68.6%) plus do tego nie obronił żadnego rzutu karnego. Skąd zatem opinia, że to najlepszy bramkarz w lidze? Tu właśnie kłaniają się wspomniane nieco wcześniej momenty, w których stawał się zaporą nie do przejścia. Często to się działo, gdy Arsenal łapał zadyszkę lub gubił koncentrację. W poprzednim sezonie takie chwile kosztowały “Kanonierów” miejsce w TOP4 na koniec sezonu. W obecnym gra golkipera pozwalała niejednokrotnie uratować zespół od większych kłopotów i przyniosła wyrównaną walkę o tytuł mistrzowski do niemal samego finiszu.
Trudno przeliczyć to zero-jedynkowo na zdobyte punkty, ale spośród 95 skutecznych interwencji przynajmniej kilka spokojnie miało status “setki” dla rywali, a pewnie i w kilku innych sytuacjach trudno byłoby mieć większe pretensje, gdyby Ramsdale nie zdołał strzału obronić. Neutralizacja tzw. big chances dla rywali była największym atutem bramkarza Arsenalu w tym sezonie.

Mankamenty

Arsenal na jedną kolejkę przed końcem ma 43 gole stracone, z czego dwa statystycy zaliczyli jako następstwo bezpośrednich błędów bramkarza. Czy to dużo? Sezon wcześniej Ramsdale w tej klasyfikacji miał równe zero, a lider z obecnych rozgrywek - Hugo Lloris - ma odnotowane cztery takie błędy. Tylko że z tego typu statystykami zawsze trzeba obchodzić się bardzo ostrożnie, bo szczególnie w przypadku tak newralgicznej pozycji bywają one złudne. Anglik rzecz jasna miał kilka wpadek w tym sezonie. Katastrofalne było jego zagranie na samym początku meczu z Southampton, które doprowadziło do straty bramki. Przeciętne interwencje zdarzały mu się w domowych starciach z Leicester czy Manchesterem United. Te przeszły nieco bez echa, bowiem ostatecznie Arsenal rozstrzygał je na swoją korzyść.
W ogólnym rozrachunku Ramsdale wychodzi na plus, ale ma jeszcze przed sobą sporo do poprawy. Zdarzają mu się momenty zawahania przy wyjściach z bramki, czy też nieporadne zagrania nogami. To jednak wciąż, jak na pozycję bramkarza, zawodnik młody, który może te elementy poprawić. I trudno nie wierzyć, że ten progres jeszcze nadejdzie, skoro porównując jego przygodę z Arsenalem sezon do sezonu, widać spory rozwój w obszarach czysto piłkarskich. Bo właściwy charakter i mental były z nim od samego początku. Po błędach Anglik nie załamuje się, zazwyczaj ich następstwem są kolejne dobre występy. To pozytywnie wpływa na cały zespół, który wie, że między słupkami stoi facet o ogromnej pewności siebie, nie przestający wątpić we własne umiejętności. Frazes? Być może, ale patrząc na to jak seryjnie potrafili się mylić, będąc w kryzysie, choćby wspomniany Lloris czy David de Gea, wcale nie jest to taka oczywistość.

Nagroda

Aaron Ramsdale niedawno podpisał nową umowę z Arsenalem, która obowiązywać będzie do 2028 roku. Wniosek jest prosty: to “jedynka” na lata. Zgodnie z tym, co Ramsdale sam sobie przewidywał.
- Widzę tu siebie przez dziesięć, 12 nawet 15 lat. Celem jest pozostać przez taki czas na szczycie - mówił w marcu tego roku, jeszcze przed złożeniem podpisu pod nową umową. Po jej podpisaniu, nieco ponad tydzień temu, zwrócił się do fanów: - Wiem, że prawdopodobnie nie byliście zbyt podekscytowani, gdy tu przyszedłem. Kiedy jednak trafiłem do tego zespołu, poczułem, że rozumiemy się coraz bardziej.
Pod wrażeniem podopiecznego jest zresztą sam Mikel Arteta: - Sposób, w jaki on rozwinął się w ciągu ostatnich dwóch lat, był wyjątkowy, biorąc pod uwagę jego występy i ogólną adaptację - powiedział Hiszpan.
Arsenal od przyjścia do klubu Ramsdale’a wszedł na zupełnie inny poziom. Po latach posuchy projekt wreszcie się rozwija, a przyszłość, nawet po ostatnich wpadkach i przegraniu tytułu, wydaje się rysować w kolorowych barwach. Mając duży respekt do ogółu pracy całej drużyny, trzeba przyznać, że rola golkipera w tym procesie jest nie do przecenienia. Ramsdale nie jest po prostu solidnym bramkarzem, którym pewnie miał być. On przerasta wstępne oczekiwania, co zresztą także podkreślał w przeszłości Arteta.

Przeczytaj również