Najbardziej łakomy kąsek letniego okna transferowego? Trzeba zapłacić kilkadziesiąt mln euro

Najbardziej łakomy kąsek letniego okna transferowego? Trzeba zapłacić kilkadziesiąt mln euro
Joachim Bywaletz / Xinhua / PressFocus P
Zwyciężając ostatnio na wyjeździe Borussię Dortmund aż 5:2, Bayer Leverkusen nie po raz pierwszy w tym sezonie zgłosił aspirację do miana najbardziej efektownie grającej drużyny w Europie. W zespole Gerardo Seoane na boisku błyszczy wielu młodych piłkarzy. Ostatnio - na czele z Moussą Diabym.
- W tym sezonie zrobił Moussa Diaby jeszcze jeden krok do przodu - zauważył dwa miesiące temu dyrektor sportowy Bayeru Leverkusen, Simon Rolfes. - Dzięki swojej szybkości i dynamice zawsze był ważny dla naszej gry. Teraz stanowi do tego jeszcze większe zagrożenie bramkowe. Poprawił wykończenie i dośrodkowania. Działa z większą powtarzalnością.
Dalsza część tekstu pod wideo

Gwiazda

W poprzednim sezonie, spośród zawodników poniżej 23. roku życia, tylko Jadon Sancho (11) zaliczył więcej asyst od Moussy Diaby’ego (10). I to zarówno w Bundeslidze, jak i biorąc pod uwagę wszystkie pięć najsilniejszych lig w Europie. Ale dopiero w bieżących rozgrywkach czterokrotny reprezentant Francji dołączył do grona gwiazd niemieckiej ekstraklasy. W klasyfikacji kanadyjskiej 22-letni skrzydłowy ustępuje na tę chwilę tylko pięciu graczom. Zgodnie z danymi portalu “WhoScored” tego rodzaju zestawienie przedstawia się następująco:
  • Robert Lewandowski - 24 gole, 1 asysta
  • Thomas Mueller - 7 goli, 16 asyst
  • Erling Haaland - 16 goli, 5 asyst
  • Patrik Schick - 18 goli, 1 asysta
  • Christopher Nkunku - 10 goli, 7 asyst
  • Moussa Diaby - 9 goli, 6 asyst
  • Florian Wirtz - 6 goli, 9 asyst
Prawdziwym popisem Diaby’ego okazał się występ w styczniowym meczu Bayeru Leverkusen z Augsburgiem (5:1). Lewonożny skrzydłowy aż trzykrotnie pokonał wtedy Rafała Gikiewicza, a grający “na niego” na prawej obronie rywali Robert Gumny został ściągnięty z boiska na kilkanaście minut przed końcem spotkania.
Imponujące liczby stanowią potwierdzenie postępu, jakiego Francuz dokonał na przestrzeni ostatnich miesięcy. I nie chodzi tylko o zdobywane bramki, których w całym ubiegłym sezonie Bundesligi Diaby uzbierał raptem cztery, czyli o jedną więcej niż w samej konfrontacji z Augsburgiem. 22-latek poprawił również regularność pod względem trafności decyzji podejmowanych na boisku. Ze sporą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że mimo niezłych liczb notowanych już w poprzednich rozgrywkach to właśnie nieregularność sprawiła, że latem ubiegłego roku Diaby nie stał się jeszcze obiektem poważnego zainteresowania ze strony żadnego z największych europejskich klubów.

Pasjonat

Przebieg dotychczasowej kariery Moussy Diaby’ego może stanowić zresztą dowód na to, że nie zawsze warto się spieszyć. Urodzony na słynnych przedmieściach stolicy Francji były zawodnik Paris Saint-Germain trafił na stałe do akademii tego wielkiego klubu dopiero w wieku 14 lat. Wcześniej uchodził za wielki talent w lokalnym klubie pod nazwą Espérance Paris 19ème.
- Dla mnie, piłka nożna jest darem - powiedział kilka miesięcy temu na łamach portalu “SO FOOT.com” jeden z pierwszych trenerów świeżo upieczonego wówczas reprezentanta kraju, Morade Djeddi. - Messi nie pracował nad swoim dryblingiem. Urodził się z nim. Z Moussą jest podobnie. Swoje umiejętności miał od najmłodszych lat. Już wtedy szukał gry do przodu, był zadziorny i zwinny. Przewyższał rówieśników. Nie przejmowaliśmy się jego niskim wzrostem i wystawialiśmy go do gry w starszej kategorii wiekowej, zwłaszcza w meczach pucharowych.
W piłkarskim środowisku 19. dzielnicy Paryża legendą obrosło rozegrane w 2010 roku na Stade de France finałowe, “derbowe” spotkanie pomiędzy Espérance a FC Solitaires. Jednym z jego bohaterów został obecny środkowy pomocnik Monaco, Youssouf Fofana. Główną rolę odegrał jednak Diaby.
- Do przerwy przegrywaliśmy 1:4 - wspominał Djeddi. - Skończyło się naszą wygraną 6:5 po czterech golach Moussy i dwóch Youssoufa. Byłem tak bardzo dumny! Musiałem obejrzeć potem skrót meczu jakieś 300 razy. Jestem nauczycielem, wyświetliłem go moim uczniom. Cztery bramki po czterech sytuacjach sam na sam z bramkarzem wykończonych na cztery różne sposoby! Taki był Moussa. Kiedy widzę go grającego w Leverkusen, jest taki sam jak w Esperance. Z całego serca kocha piłkę nożną. Potrafił zagrać w sobotę rano w swojej kategorii wiekowej, a po południu w starszym roczniku. Następnego dnia dzwonił zaś do mnie, by dowiedzieć się, dokąd jechałem na mecz z zespołem do lat 19. Zabierałem go do minibusa, po czym oglądał mecz obok mnie, na ławce.
Na marginesie: Moussa Diaby nie należy obecnie do najskuteczniejszych dryblerów Bundesligi. Według opublikowanych przed kilkoma tygodniami danych w pierwszej połowie trwającego sezonu w pięciu najsilniejszych ligach w Europie jedynie Emmanuelowi Dennisowi z Watfordu więcej razy zdarzyło się za to założyć “siatkę” przeciwnikowi niż właśnie skrzydłowemu Leverkusen.

Pokora

Wrodzony talent i wielka pasja do futbolu - oto kluczowe czynniki, jakie miały sprawić, że niezwykle uzdolniony chłopiec z paryskich przedmieść urósł do miana, na razie, gwiazdy niemieckiej Bundesligi. Innym była wyjątkowa skromność.
- To w tym wieku należy pokazać potencjał - powtarzano nastoletniemu Diaby’emu, kiedy zdążył się już zaaklimatyzować w akademii Paris Saint-Germain. - Jako że on jest mały fizycznie, trzeba było z nim trochę poczekać.
Rozwój kariery obecnego reprezentanta Francji na szczeblu młodzieżowym przypomina ten Jessego Lingarda (więcej TUTAJ). Mierzący dziś raptem 170 centymetrów wzrostu Diaby nie występował co prawda jako nastolatek w meczach młodszych kategorii wiekowych niż koledzy z rocznika. Podczas gdy ci ostatni rywalizowali co weekend we francuskim odpowiedniku Centralnej Ligi Juniorów, na etapie kategorii wiekowej do lat 17 on rozgrywał jednak początkowo mecze w lidze regionalnej. Jak się wkrótce okazało, na Diaby’ego warto było “poczekać”.
- Jego trener, David Bechkoura, dał mu dużo pewności siebie - pisano jesienią 2016 roku na łamach portalu “Goal.com” na temat coraz lepiej radzącego sobie wtedy w Akademii PSG skrzydłowego. - To wywołało przełom. Ten dzieciak kocha zresztą piłkę nożną. Gdyby poprosić go, by zagrał na najniższym poziomie rozgrywkowym z kolegami, poszedłby.
W tym samym 2016 roku 17-letni Diaby został już mistrzem Francji juniorów. A co ważniejsze - koledzy z akademii przyznali mu prestiżowe wyróżnienie dla najbardziej utalentowanego zawodnika w klubie. Dwa lata później skrzydłowy został wybrany do najlepszej jedenastki młodzieżowych mistrzostw Europy do lat 19. W sezonie 2018/19 regularnie grał z kolei w pierwszym zespole PSG. Przez całe ligowe rozgrywki tylko dwa razy nie znalazł się w meczowej kadrze. Aż 10 razy wyszedł w podstawowym składzie oraz 15-krotnie wszedł na boisko w roli zmiennika. Do tego strzelił dwa gole i zaliczył aż sześć asyst, z czego trzy w spotkaniach z ówczesnym wicemistrzem kraju, Monaco.
Dwa i pół rok temu Diaby przeszedł za 15 milionów euro do Bayeru Leverkusen. Przeprowadzkę, dla dobra rozwoju kariery, miał doradzić mu prowadzący wtedy Paris Saint-Germain Thomas Tuchel.

Wymarzony

Jak pokazała przyszłość, niemiecki szkoleniowiec doskonale wiedział, co robi. Moussa Diaby raz jeszcze potrzebował czasu, ale z sezonu na sezon staje się coraz ważniejszą postacią zarówno Bayeru Leverkusen, jak i całej Bundesligi. Od sierpnia ubiegłego roku jest także regularnie powoływany do reprezentacji Francji. Kiedy na początku lipca skończy 23 lata, bardzo możliwe, że nie będzie już graczem obecnego klubu.
Jeśli wierzyć doniesieniom medialnym, dynamiczny i coraz bardziej skuteczny pod bramką przeciwnika skrzydłowy ma znajdować się na liście transferowych życzeń szeregu angielskich klubów. Według “Telefoot” Diaby stanowi wymarzone wzmocnienie dla Newcastle United. Biorąc pod uwagę, że Francuz ma ważny kontrakt z aktualnym klubem aż do lata 2025 roku, cena za jego pozyskanie z pewnością będzie oscylowała wokół kilkudziesięciu milionów euro. A przecież do końca sezonu może jeszcze urosnąć. U boku Floriana Wirtza i Patrika Schicka, Diaby znajduje się na dobrej drodze, by poprowadzić Bayer Leverkusen do pierwszego od trzech lat awansu do Ligi Mistrzów. “Die Werkself” czekają ponadto na rywala w 1/8 finału trwającej edycji Ligi Europy.
Nowa gwiazda Bundesligi zapewne nie będzie się spieszyć. Wystarczy jednak jeszcze po kilka zdobytych bramek i założonych “siatek”, a ktoś na pewno wyłoży za nią sowite pieniądze.

Przeczytaj również