Na niego musi uważać reprezentacja Polski. Największy szwedzki talent od czasów Zlatana
Dejan Kulusevski jest w ostatnich tygodniach jednym z najlepszych piłkarzy Premier League. Powstrzymanie szwedzkiego napastnika może być kluczem do awansu reprezentacji Polski na mistrzostwa świata.
- Zwłaszcza trener i sztab szkoleniowy dużo mi pomagają - tłumaczył swoją eksplozję formy na niwie klubowej Dejan Kulusevski w niedawnym wywiadzie opublikowanym na łamach dziennika “The Guardian”. - Pozwalają mi popełniać błędy i być sobą oraz grać bez presji. Kiedy czujesz się dobrze, zazwyczaj grasz dobrą piłkę.
Nowy Zlatan
Szwecja czekała 20 lat. Tyle czasu upłynęło, od kiedy w największym skandynawskim kraju pojawił się poprzedni, wielki piłkarski talent. Podobieństwa pomiędzy Zlatanem Ibrahimoviciem a Dejanem Kulusevskim nasuwają się same. Obaj mają oczywiście bałkańskie korzenie. Podczas gdy ojciec Ibrahimovicia jest Bośniakiem, a matka Chorwatką, rodzice Kulusevskiego pochodzą z Macedonii Północnej. Nieprzypadkowo, i bez niespodzianki, to właśnie Zlatan był największym futbolowym idolem swojego na razie potencjalnego, wyczekiwanego następcy.
- Zlatan otworzył nam, ludziom żyjącym w Szwecji, drzwi, jakich nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić - przyznał 21-letni zawodnik narodowego zespołu “Trzech Koron”. - On naprawdę pomógł każdemu młodemu dzieciakowi… dzieciakom, które były “outsiderami”. Pokazał im, że wszystko jest możliwe. Kiedy zaczął wymieniać moje nazwisko jako zawodnika, poczułem się jak dziecko podczas świąt Bożego Narodzenia.
Warto zauważyć, że znajdująca się ciągle na początkowym etapie kariera lewonożnego atakującego reprezentacji Szwecji przybrała inną ścieżkę niż ta, którą podążył dwie dekady Zlatan. “Ibra” debiutował w zawodowym futbolu w koszulce rodzimego Malmoe FF, zanim w wieku niespełna 20 lat podpisał kontrakt z Ajaksem. Tymczasem Kulusevski zdecydował się opuścić ojczyznę jeszcze przed ukończeniem 16. roku życia.
Co ciekawe, obecny gracz Tottenhamu jest wychowankiem uznawanego za największy klub piłkarski w Europie IF Brommapojkarna. Według danych sprzed dwóch lat w tym klubie z zachodniej części Sztokholmu ma trenować, w aż 260 drużynach, łącznie ponad cztery tysiące zawodników. Z Brommapojkarny wywodzą się także inni reprezentanci kraju, w tym m.in. młodzieżowi mistrzowie Europy do lat 21 z 2015 roku: uchodzący w przeszłości za spory talent napastnik John Guidetti, podstawowy środkowy pomocnik dorosłej kadry Albin Ekdal czy zmagający się w ostatnich dniach z kontuzją lewy obrońca Ludwig Augustinsson.
Kiedy nastoletni Kulusevski postanowił kilka lat temu skorzystać z propozycji Atalanty, w jego rodzimym klubie zawrzało. Pełniący rolę menedżera Brommapojkarny Ola Danhard określił niespodziewane przenosiny być może najlepiej rokującego piłkarza w dziejach tego klubu mianem “prawie porwania”. Rodzina zawodnika postrzegała sprawę inaczej.
- Wyjechałem w wieku 15 lat i sześciu miesięcy, bez rodziców - wspominał Kulusevski. - Chodziłem do szkoły, w której obowiązywał język, którego nie rozumiałem. Zrobiłem dużo trudnych rzeczy, ale bardzo mi to pomogło. Wiele się nauczyłem.
Cwaniactwo
Po przeprowadzce do Włoch Dejan potrzebował trzech lat, zanim otrzymał pierwsze szanse występów w Serie A. W sezonie 2019/20 był już jednym z największych odkryć w pięciu najsilniejszych ligach w Europie. Na wypożyczeniu w Parmie zgromadził piorunujący dorobek dziesięciu zdobytych bramek i ośmiu asyst. Nic dziwnego, że już w połowie rozgrywek ogromne pieniądze zdecydował się wyłożyć za Kulusevskiego sam Juventus. Turyńczycy zapłacili Atalancie za wielce utalentowanego atakującego okrągłe 35 milionów euro. Po spełnieniu określonych warunków kwota transferu mogła następnie dodatkowo wzrosnąć do aż 44 milionów. Kulusevski dołączył tym samym do jednego z byłych klubów swojego największego idola.
Czy można napisać, że od tamtej pory, na przestrzeni poprzednich 18 miesięcy, niespełna 22-letni obecnie zawodnik “odbił się” od futbolu na najwyższym poziomie? Być może. W Juventusie Kulusevski nie zbliżył się bowiem do swoich osiągnięć z Parmy, choć został bohaterem ubiegłorocznego finału Pucharu Włoch. W meczu ze swoim byłym klubem, Atalantą, zdobył bramkę i zaliczył asystę przy decydującym trafieniu autorstwa Federico Chiesy.
Warto zwrócić uwagę, że Szwed trafił do Turynu w bardzo młodym wieku. Dla porównania: Ibrahimović związał się z Juventusem niedługo przed 23. urodzinami, zdobywszy wcześniej doświadczenie z gry w Eredivisie (dwa mistrzostwa kraju), Lidze Mistrzów oraz na EURO 2004.
- Brakuje mu cwaniactwa - powiedział w poprzednim sezonie w “Foot Trucku” do niedawna klubowy kolega Kulusevskiego, Wojciech Szczęsny. - Dejan potrzebuje jeszcze trochę dorosnąć do piłki w wielkim klubie.
Niewykluczone, że przenosiny od razu do Juventusu przyszły zatem dla Kulusevskiego na zbyt wczesnym etapie kariery, choć on sam przedstawił ostatnio nieco inną wersję wydarzeń. Zwłaszcza odnosząc się do pierwszej połowy bieżącego sezonu pod wodzą Massimiliano Allegriego, który latem ubiegłego roku zastąpił na stanowisku trenera “Starej Damy” Andreę Pirlo.
- Było ciężko - nie ukrywał szwedzki piłkarz w rozmowie z dziennikarzem Davidem Hytnerem. - Trzeba być naprawdę silnym, kiedy sprawy nie układają się w taki sposób, w jaki uważasz, że powinny. Są rzeczy, których nie można kontrolować. To bardzo frustrujące, kiedy coś kochasz i nie możesz tego pokazać. Wiedziałem, że potrzebuję zmiany.
Zmiana
Jest coś jeszcze, co łączy Dejana Kulusevskiego ze Zlatanem. Podobnie jak zdarzało się w przeszłości Ibrahimoviciowi, jeden, obok Alexandra Isaka, z jego następców w reprezentacji Szwecji nie zwlekał ze zmianą klubu. Po nieudanej pierwszej połowie trwających rozgrywek w Juventusie, w ostatnim dniu styczniowego okna transferowego 21-latek przeniósł się do Tottenhamu. Spurs zapłacili za wypożyczenie na półtora roku Kulusevskiego aż 10 milionów euro. Zobowiązali się również do pełnego pokrycia pensji piłkarza na czas trwania wypożyczenia. Co więcej, w umowie zawarto:
- możliwość wykupienia zawodnika za 30 milionów euro latem tego lub przyszłego roku
- obowiązek wykupienia zawodnika za 35 milionów euro na koniec sezonu 2022/23, jeśli wystąpi on w co najmniej połowie ligowych meczów Tottenhamu w wymiarze nie mniejszym niż 45 minut gry oraz awansuje z zespołem do Ligi Mistrzów
Co ciekawe, Kulusevskiego sprowadził na Wyspy ten sam człowiek, który dwa lata temu ściągnął go do Turynu. Sprawujący od niespełna roku funkcję dyrektora sportowego Tottenhamu Fabio Paratici pracował wcześniej na podobnym stanowisku w Juventusie. Pozyskanie zimą szwedzkiego atakującego zaaprobował też szkoleniowiec Spurs, Antonio Conte, który przed dwoma laty chciał pozyskać Kulusevskiego do prowadzonego wówczas przez siebie Interu.
Przestrzenie
W odróżnieniu od okresu występów w Juventusie, Kulusevski niemal z miejsca zaadoptował się do gry w nowym miejscu. W pierwszym meczu w wyjściowej jedenastce Tottenhamu od razu zdobył bramkę i zanotował asystę w niespodziewanie wygranym przez ekipę Conte wyjazdowym spotkaniu z Manchesterem City (3:2). Od tamtej pory dołożył kolejnego gola i jeszcze trzy decydujące podania.
Kulusevski zdążył zaprezentować w Anglii szeroki wachlarz swoich umiejętności: ponadprzeciętną technikę, drybling czy mocne uderzenie. W meczu z Brighton zdarzyło mu się nawet zapoczątkować bramkową akcję drużyny za sprawą równie skutecznego, co zaskakującego odbioru piłki głęboko na połowie przeciwnika. Z nim w podstawowym składzie Spurs zwyciężyli w pięciu z siedmiu ligowych meczów i po cichu z powrotem włączyli się do rywalizacji o start w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.
Kulusevski został nawet nominowany do nagrody dla najlepszego zawodnika w Premier League w marcu, a zarówno sposób, jak i system gry Tottenhamu wydaje się pasować do jego piłkarskich atutów bardziej, niż miało to miejsce w Juventusie. Podczas gdy “Stara Dama” często zmuszona jest do gry w ataku pozycyjnym, Spurs najlepiej czują się w grze z kontrataku. Conte ustawił jeden ze swoich zimowych nabytków w tercecie napastników, u boku Sona i Harry’ego Kane’a, bliżej prawej strony boiska. Kulusevski jest bowiem bardziej połączeniem napastnika i skrzydłowego. I to akurat odróżnia go od Zlatana.
- Trudno powiedzieć, jaka jest moja najlepsza pozycja - przyznał ostatnio sam zainteresowany. - Piłka nożna ewoluuje, a ja jestem facetem, który nie potrafi ustać w miejscu. Chcę poruszać się po dużych przestrzeniach. Trener dużo mi pomógł, ponieważ naprawdę odnajduję obecnie swoje miejsce. Podoba mi się to, gdzie gram. W każdym meczu mam okazje do zdobycia bramki.
Od momentu czasowego na razie transferu Kulusevskiego Tottenham ma na murawie nie dwóch, a trzech klasowych napastników.
Wyzwanie
Dejan Kulusevski raczej nie będzie miał okazji, by we wtorkowym finale baraży o awans do mistrzostw świata wystąpić u boku idola. Jak wyjawił przed półfinałowym spotkaniem z Czechami selekcjoner reprezentacji Szwecji, Janne Andersson, zmagający się z coraz częstszymi problemami zdrowotnymi Zlatan Ibrahimović pełni na trwającym zgrupowaniu narodowego zespołu bardziej rolę “półtrenera” aniżeli zawodnika. Tymczasem Kulusevski zaliczył dwie asysty po wejściu na boisko z ławki rezerwowych w meczu z Polską na EURO 2020 (3:2). Tym razem, tak jak przeciwko Czechom, prawdopodobnie zagra już od pierwszej minuty, u boku o rok starszego Isaka.
Typowany na następcę Zlatana gracz Tottenhamu stanie na Stadionie Śląskim w Chorzowie przed doskonałą szansą na zapisanie się, po raz pierwszy na trwałe, w annałach szwedzkiego futbolu.
- Dla mnie i mojej rodziny Macedonia jest bardzo ważna - nie ukrywa 21-latek. - Tak jak mówi moja mama, nigdy nie zapomnimy, skąd pochodzimy. Uwielbiam jeździć tam każdego lata. Zawsze mówiłem, że gdybym mógł, grałbym w obu reprezentacjach. Musiałem jednak wybrać i postawiłem na Szwecję, ponieważ stamtąd jestem.
- Będę gotowy, by doprowadzić mój kraj na mistrzostwa świata - mówił Kulusevski przed trwającym zgrupowaniem szwedzkiej kadry. - Tam jest nasze miejsce.
Nam pozostaje trzymać kciuki, by we wtorkowy wieczór okazało się, że Dejan Kulusevski jest jeszcze niegotowy do zostania bohaterem narodowym.