Mikel Arteta nowym trenerem Arsenalu FC. Brzmi świetnie, ale wrzucamy kamyczki do ogródka

Mikel Arteta został wczoraj oficjalnie nowym trenerem Arsenalu. Londyńczycy ogłosili zatrudnienie swojego byłego piłkarza na stanowisku szkoleniowca ze sporym rozmachem, a my się zastanawiamy, czy ten rozmach będzie mieć sam Arteta za sterami "Kanonierów". Spoglądamy na wybrane „za” i „przeciw” Hiszpana na Emirates Stadium.
Wśród kibiców Arsenalu dominuje przekonanie, że podpisanie umowy z nim to świetna decyzja, bo Arteta to "ich człowiek", były kapitan, a dodatkowo pobierał trenerskie szlify od samego Pepa Guardioli. W teorii: co tu może pójść nie tak? W praktyce: my potencjalnych minusów kilka znaleźliśmy.
ZA: Arsenal potrzebuje impulsu
Dopiero dziesiąte miejsce w tabeli Premier League, zaledwie jedno zwycięstwo w ostatnich 12 meczach we wszystkich rozgrywkach, napięte relacje między kibicami a zawodnikami (Granit Xhaka, Mesut Özil) – Arsenal wydaje się być bardzo blisko dna. Na szczęście od podłoża można się odbić tylko do góry.
Jako były zawodnik i kapitan zespołu, Arteta natychmiast pozytywnie wpłynie na atmosferę wewnątrz klubu oraz na nowo rozbudzi więź na linii: fani – drużyna. To szybko przełoży się następnie na poprawę nie tylko całej „otoczki” wokół Emirates Stadium, ale również wyników osiąganych przez Kanonierów.
PRZECIW: Arteta nie wzbudza ekscytacji wśród piłkarzy
Hiszpan cieszył się popularnością wśród kibiców oraz dwukrotnie sięgnął z Arsenalem po Puchar Anglii podczas swojej pięcioletniej kariery zawodniczej w północnej części Londynu. Jego nazwisko nie może jednak równać się z tymi Carlo Ancelottiego czy nawet legendy klubu, Patricka Vieiry, czyli innych trenerów wymienianych w gronie potencjalnych następców Unaia Emery’ego na Emirates.
Arteta nie wywoła u większości piłkarzy Arsenalu efektu „wow”. Już zresztą pojawiały się głosy, że wielu z nich wolałoby innego szkoleniowca.
ZA: Arteta uczył się od Guardioli
Jeżeli istnieje jeden uniwersytet, na którym można doskonale przygotować się do zawodu pierwszego trenera, nazywa się „praca u boku Pepa Guardioli”. Arteta spędził ostatnie trzy i pół roku jako jeden z najbliższych, jeśli nie najbliższy, współpracowników być może najlepszego szkoleniowca w historii piłki nożnej.
Serial pt. „All or Nothing” – dokumentujący zza kulis sezon 2017/18 w wykonaniu Manchesteru City – ukazał asystenta Guardioli jako pewnego siebie, inteligentnego i dobrze znającego się na swoim fachu trenera. Trudno wyobrazić sobie szkoleniowca bez dotychczasowego doświadczenia w roli tzw. „jedynki”, który byłby lepiej przygotowany do tej roli niż Arteta.
PRZECIW: Arteta nie ma doświadczenia
Praca w charakterze asystenta to jednak coś zupełnie innego niż objęcie tego najważniejszego stanowiska. Arteta jeszcze nigdy nie prowadził samodzielnie żadnej drużyny. Co więcej, na razie nie wiadomo, kto mógłby stworzyć wraz z Hiszpanem jego sztab szkoleniowy w Arsenalu.
Czy najbliższymi współpracownikami Artety zostaną przynajmniej na początku również niedoświadczeni byli zawodnicy klubu w osobach Fredrika Ljungberga i Pera Mertesackera? Zatrudnienie byłego asystenta Guardioli stanowi w tym aspekcie naprawdę spore ryzyko.
ZA: Arteta ma charakter
To nie przypadek, że już w połowie swojego premierowego sezonu w barwach Arsenalu Arteta po raz pierwszy wyprowadził drużynę na boisko jako kapitan. Kilka miesięcy później pełnił już rolę „stałego” wicekapitana. Kolejne dwa lata później był klubowym kapitanem. W odróżnieniu od dodatkowo słabo posługującego się językiem angielskim Emery’ego, jego następca jest typem lidera w pełnym tego słowa znaczeniu. I kimś, kogo Arsenal właśnie teraz tak bardzo potrzebuje.
PRZECIW: Arteta będzie potrzebować czasu
Zmiana mentalności wewnątrz zespołu będzie jednak wymagać czasu i zapewne niejednego okna transferowego. Jak silnym mentalnie przywódcą nie okazałby się Arteta, będzie potrzebować czasu, by zmienić przynajmniej niektóre elementy z pozoru mocno zakorzenionej kultury klubu. Aby otrzymać ten czas, nowy trener będzie potrzebować z kolei przynajmniej przyzwoitych wyników na boisku.
W krótko- i średniofalowej perspektywie: w razie problemów, na ile cierpliwi będą włodarze Arsenalu? Ok, teraz wydaje się, że Arteta naprawdę dostanie czas na budowę Arsenalu według własnej filozofii. Teraz.
ZA: Arteta zapewni kontynuację
- Chcę, by piłka nożna wyrażała emocje i bawiła – przedstawiał swoją filozofię Arteta jeszcze jako zawodnik Arsenalu. – Nie mogę mieć konceptu futbolu, gdzie wszystko opiera się na przeciwniku. Musimy dyktować grę, musimy być tymi, którzy przejmują inicjatywę i musimy dostarczać rozrywki ludziom, którzy przychodzą nas oglądać.
Hiszpan zapewni kontynuację myśli Arsène’a Wengera na Emirates Stadium, dzięki czemu niepotrzebna będzie w klubie rewolucja transferowa. Arteta doskonale odnajdzie się w wydobyciu tego, co najlepsze z zawodników, którzy już w Arsenalu są. Özil zaciera ręce.
PRZECIW: Arsenal potrzebował zmiany
Czy nie nadszedł jednak moment na zmianę utorowanego od wielu lat stylu gry Arsenalu? Czy londyńczycy nie skorzystaliby obecnie więcej, zatrudniając bardziej „pragmatycznego” (np. Ancelottiego) aniżeli kolejnego „ideowego” trenera? Czy nowym szkoleniowcem nie powinien zostać ktoś, kto wreszcie rozwiąże problemy Kanonierów w grze obronnej, nawet kosztem mniejszej niż na przestrzeni ostatnich dwóch dekad jakości w ataku?
To była świetna szansa na odwrócenie, a przynajmniej lekkie zboczenie z obranego dawno temu kursu. Niewykorzystana.
***
Na ławce Arsenalu jeszcze dziś ma usiąść Freddie Ljungberg, a nowy szkoleniowiec obejrzy mecz Evertonu z trybun. Zwycięstwo z "The Toffees" pomogłoby "Kanonierom" utrzymać dobry nastrój panujący wokół klubu po ogłoszeniu nowego trenera i całkowicie wymazałoby pamięć po zeszłotygodniowym blamażu z Manchesterem City. Pamiętajmy jednak, że Arsenal... to nadal Arsenal.
Wojciech Falenta