Lider przyzwoitości. PZPN wyznacza kierunek dla piłkarskiego świata. "FIFA coraz bardziej nie ma wyboru"

Lider przyzwoitości. PZPN wyznacza kierunek dla piłkarskiego świata. "FIFA coraz bardziej nie ma wyboru"
Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Dzień po dniu działania Polskiego Związku Piłki Nożnej coraz bardziej imponują. To decyzje polskiej strony powodują, że cały piłkarski świat wywiera coraz większą presję na Gianniego Infantino.
To Polska jako pierwsza zadeklarowała, że z Rosją na boisku spotkać się nie zamierza. W sobotnie przedpołudnie PZPN wydał jasny komunikat, że na baraż, nawet rozegrany na neutralnym gruncie, wybrać się nie zamierza. Oświadczenie zostało poparte wpisami w mediach społecznościowych przez Roberta Lewandowskiego, Wojciecha Szczęsnego i wielu innych reprezentantów.
Dalsza część tekstu pod wideo
Z miejsca wywołało ogromny szum medialny. Po kilku minutach było jedną z głównych informacji w serwisach sportowych największych światowych mediów. Pisało o tym BBC, Guardian, Sky Sports i wiele innych serwisów. W tym momencie było jasne, że FIFA ma problem. To już nie było tylko straszenie, że reprezentacja nie pojedzie do Rosji, ale konkretna deklaracja, że o żadnym rywalizowaniu z państwem, które napadło na Ukrainę nie ma mowy. Pokaz odwagi w świecie, który polubił chowanie głowy w piasek, nie mógł zostać niezauważony. Najważniejsi piłkarscy dziennikarze na świecie komentowali wpis Lewandowskiego i poruszające, osobiste oświadczenie Szczęsnego.

Koniec dyplomacji

"Czas, aby Fifa coś zrobiła, a nie tylko stosowała pustą retorykę. Pora wyrzucić Rosję z Pucharu Świata." - napisał Olivier Holt, szef sportu w Daily Mail. Wtórowali mu koledzy z BBC, Independent, Guardiana i wielu innych mediów, a Gary Lineker oklaskiwał wpis Mateusza Klicha. Widzą reakcje, po kilku godzinach do Polaków postanowili dołączyć Szwedzi. Czesi opierali się dłużej, może szukali bezpieczniejszego wyjścia, ale na koniec postawiliśmy ich w zasadzie pod ścianą. Nie dołączenie do wspólnego frontu byłoby kompromitacją.
Jak się okazało, to nie było koniec pressingu zakładanego na FIFĘ przez PZPN. W niedzielę światowa federacja wydała haniebne oświadczenie, w którym poinformowała, że Rosja będzie mogła grać w piłkę tylko na chwilę przestanie się nazywać „Rosja”, piłkarze przed meczem nie posłuchają tez hymnu. Skoro okazało się, że Infantino i jego klika są oporne, polska strona postanowiła dorzucić do pieca.
"Polski Związek Piłki Nożnej oświadcza, że w wyniku brutalnej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i trwającej tam wojny, nie widzi możliwości rywalizowania z reprezentacją Rosji w barażach o awans do Mistrzostw Świata w Katarze w 2022 roku bez względu na nazwę drużyny złożonej z rosyjskich piłkarzy oraz miejsce rozgrywania meczu.
W obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, potępianej niemal na całym świecie, to jedyna decyzja, jaką możemy podjąć. Występ w meczu z reprezentacją Rosji byłby haniebny nie tylko dla naszych reprezentantów, ale dla całego środowiska piłkarskiego, byłby zaprzeczeniem solidarności z narodem ukraińskim. Jako związek piłkarski odmawiamy udziału w meczach barażowych, w których występuje drużyna z Rosji.
Jednocześnie wzywamy władze FIFA do natychmiastowej reakcji na brutalną przemoc, którą codziennie obserwujemy na terytorium niepodległej Ukrainy. Jeśli dokument „Polityka praw człowieka FIFA” („FIFA’s Human Rights Policy”) to coś więcej niż tylko słowa na papierze, teraz nadszedł czas, aby wprowadzić go w życie, wykluczając Rosyjski Związek Piłki Nożnej z eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze w 2022 roku."
W tych prostych i konkretnych słowach PZPN wyraził jasny sprzeciw wobec próby dopuszczenia Rosjan do gry tylnymi drzwiami. Polska nie będzie z reprezentacją tego kraju rywalizować w żaden sposób, nieważne, jakich sztuczek chciałaby dokonać FIFA. Błyskawicznie wywołało to falę poparcia w mediach społecznościowych.
"FIFA ma krew na rękach. Infantino powinien przeciwstawić się Putinowi, a nie próbować go udobruchać. Trzeba być pozbawionym kręgosłupa, aby pozwolić Rosji kontynuować rywalizację w kwalifikacjach do mistrzostw świata tylko pod inną nazwą. Podczas gdy dzielni Ukraińcy umierają" - napisał jeden z najważniejszych piłkarskich dziennikarzy na świecie, szef The Times, Henry Winter.
Kolejny aplauz dla polskiej strony nie pozostawił wyboru Szwedom i Czechom, choć ci drudzy znów bardzo się ociągali, do dołączenia i odmowy gry bez względu na to, jak zostanie nazwana kadra Rosji. Cezary Kulesza stoi w tym momencie na czele frontu, który za wszelką cenę dąży do wykluczenia państwa agresora z jakiejkolwiek rywalizacji. Nie zamierza iść na kompromisy, nie używa okrągłych, dyplomatycznych słów. Nazywa rzeczy po imieniu. To do jego działań odnosi się wiele ważnych postaci światowego futbolu. To dzięki działaniom PZPN kolejne kraje wydają oświadczenia, że o spotkaniu na boisku z Rosjanami nie ma mowy.

Jedziemy dalej

Kulesza zatrzymywać się nie zamierza. "W związku ze skandaliczną decyzją FIFA, PZPN wysłał dziś pismo do wszystkich federacji w Europie. Przedstawiliśmy w nim nasze stanowisko i zachęciliśmy, aby stanęli u naszego boku. Bo tylko zjednoczeni będziemy silni. Żadnej pobłażliwości dla rosyjskiej agresji na Ukrainę!” - napisał w niedzielę wieczorem na Twitterze.
FIFA coraz bardziej nie ma wyboru. Działania polskiej federacji popiera coraz więcej krajów, za jest też niemal cała światowa opinia publiczna. Wszystko odbija się coraz szerszych echem. Czy w tej sytuacji można sobie wyobrazić, że Infantino nie będzie zmuszony do zmiany zdania? Wykluczenie Polski i pozostałych reprezentacji, a zatem przyznanie Rosji awansu na mundial po walkowerach, byłoby prawdopodobnie jedną z największych kompromitacji w historii FIFA, a trzeba pamietać, że konkurencja w tym względzie jest spora.
W trakcie agresji Rosji na Ukrainę są oczywiście rzeczy zdecydowanie ważniejsze, ale sport ma do odegrania swoją rolę. Piłka nożna ma potężną moc oddziaływania, a PZPN razem z kadrowiczami zachowują się w sposób, który każdego kibica może napawać dumą. To Paulo Sousa miał nas nauczyć, jak grać pressingiem. Na boisku wychodziło to może przeciętnie, ale Kulesza na światową federację wyszedł, jakby pobierał nauki u samego Pepa Guardioli.

Przeczytaj również