Legia ze zmianami, Runjaić zaskoczył na konferencji. Rzadko to robi. "Nie chciał wystawiać się na śmieszność"
Legia Warszawa przyleciała do Mostaru wyrwać trzy punkty i wrócić na dobrą ścieżkę. Jak wygląda atmosfera od środka? Przewidujemy zmiany w składzie, opisujemy zachowanie trenera Kosty Runjaicia i obrazujemy Wam, co legioniści zastali w Bośni i Hercegowinie.
Z Mostaru, Samuel Szczygielski
Brak Pekharta i możliwa zmiana w bramce
Kto zagra za Tomasa Pekharta, który miał zabieg usuwania ''ósemek"? Składem życzeniowym jest zestawienie przodu trójką Josue - Ernest Muci - Marc Gual. Ale nie zdziwimy się, jak w pierwszym składzie wybiegnie Blaz Kramer, który strzelił jedynego gola w krótkiej gierce 11 na 11 na skróconym polu gry.
Słyszymy, że trener Kosta Runjaić może dokonać roszady w bramce. Legia nie zagrała jeszcze ani razu w pucharach na zero z tyłu. Czy to wina Kacpra Tobiasza? Czy zawalił on któryś mecz? Nie, ale być może sztab zdecyduje się na bodziec dla drużyny. A Dominik Hładun dobrze wygląda na treningach i jest gotowy, by wskoczyć między słupki.
Zmiany mogą zajść też w obronie. Dziewięć straconych bramek w ostatnich czterech meczach i siedmiu różnych zestawień linii obrony na przestrzeni ostatnich dziesięciu spotkań to liczby zastanawiające. Szerzej o tych problemach pisaliśmy TUTAJ. Z drugiej strony defensywa Legii funkcjonuje tak, że rywale oddają na jej bramkę najmniej strzałów w całej Ekstraklasie. To samo z liczbą podań rywali zmuszających do interwencji. Wysoko grająca obrona niesie za sobą możliwości, ale i ryzyko.
Charyzma Runjaicia
Czy po trzech porażkach z rzędu mogliśmy z pełnym przekonaniem stwierdzić, że Legia jest w kryzysie? Nie. Czy po dołożeniu przegranej ze Śląskiem Wrocław to się zmieniło? Numer ''4" przy notowaniu porażek z rzędu aż tak nie razi w oczy jak wynik 0:4 sam w sobie. Blamaż ze Śląskiem udowodnił, że Legia jest w kryzysie - czy to sportowym, czy mentalnym. Tak wygląda to z zewnątrz. A co można zauważyć od środka?
Kosta Runjaić emanuje spokojem. Nie udaje, że cztery porażki z rzędu to nie problem, ale nie udaje też mówiąc, że nie obawia się tej sytuacji. Takie sprawia wrażenie. Pewnego, znającego problem i mającego na niego rozwiązanie. Trener Legii otwierał dla dziennikarzy całe treningi przed wyjazdowymi meczami z Midtjylland w fazie play-off i z AZ Alkmaar w grupie. Norma to 15 minut i podziękowanie mediom. Teraz zrobił to samo. Mimo dołka formy otworzył całe zajęcia w Mostarze, nie chce tworzyć twierdzy, pokazywać drużynie, że zmieniły się wyniki, więc on zmienia swoje założenia. Jest charyzmatyczny w swoich działaniach.
Na konferencji prasowej Kosta Runjaić nagle wtrącił w swój monolog język polski, co nie jest u niego codziennością: - Zaufanie. Charakter. Duch Drużyny. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Potrzebne jest zaufanie - powiedział. Rzucił te hasła i dodał - już po angielsku - że nie mówi w całości po polsku, bo nie chce robić tego bez przekonania, że powie wszystko poprawnie, a nie chce wystawiać się na śmieszność.
Zrinjski Mostar, czyli nielubiana... wizytówka Bośni
Zrinjski to klub w 100% chorwacki, nawet w herbie widać szachownicę znaną z tego kraju, ale do tego to podobno najstarszy klub z Bośni i Hercegowiny. Zresztą sama Hercegowina to po prostu region kraju i właśnie Mostar jest jego centralną częścią. Nazwa klubu pochodzi od rodziny Zrinjskich, a co za tym idzie - przydomek rywala Legii to ''szlachta". W mieście ewidentnie wielu bośniackich zwolenników nie mają, bo nawet taksówkarz poproszony o zawiezienie na stadion Zrinjskiego stwierdził, że jak ma wieźć tam, to lepiej po prostu mówić "stadion", bez nazwy klubu. Bo dla niego w Mostarze rządzi Velez, a w czwartek liczy, że na boisku będzie rządziła Legia. Więcej o tym, czym jest Zrinjski, jak na co dzień funkcjonuje podzielone miasto i o samym Mostarze znajdziecie TUTAJ.
Mimo wszystko Zrinjski to na dziś wizytówka bośniackiej piłki. Światełko w tunelu patrząc na ich poczynania w europejskich pucharach. Sam awans do fazy grupowej, a potem pogoń od 0:3 do 4:3 z AZ Alkmaar i równa walka z Aston Villą (0:1, gol stracony w 94. minucie), to wielkie wyczyny. A to wszystko z kryzysem bośniackiej federacji w tle. Wyniki kadry są fatalne, w 2023 roku prowadziło ją już trzech selekcjonerów, a kibice propagują hasło "Sevez napolje", co oznacza pogonienie wszystkich.
Jak w Bośni została przywitana Legia? Sam Mostar jest idealnym miejscem dla turystów na 2-3 dniowy wypad. W każdym lokalu czuć zapach kawy i papierosów. To dwa ulubione ''przysmaki" miejscowych. Jednak polscy kibice dostali zakaz wyjazdowy po meczu w Holandii, więc ani tego, ani emocji piłkarskich na żywo nie poczują. Miejscowi są bardzo pomocni i otwarci. Przedmeczowa współpraca klubów wygląda bardzo dobrze, a Bośniacy spinają wszystko - nawet trytytkami - by być na poziomie organizacji Ligi Konferencji Europy. Stadion i budynek klubowy Zrinjskiego przypomina warunki polskiej trzeciej ligi. Paweł Wszołek zauważył, że czuje się jakby cofnął się na boiska sprzed 20 lat. Ale najważniejsze jest boisko.
Dodajmy, że w Zrinjskim Mostar pierwsze samodzielne kroki w seniorskiej piłce stawiał... Luka Modrić. Legenda chorwackiej piłki była tu wypożyczona z Dinama Zagrzeb w sezonie 2003/2004. Obecnie w kadrze zespołu możemy doskonale znać Zvonimir Kożulj, który grał w Pogoni Szczecin, Termalice Nieciecza i Sandecji Nowy Sącz oraz kojarzyć Marko Maricia - dziś podstawowego bramkarza rywali Legii, grającego kiedyś przez sezon dla Lechii Gdańsk. Za to trener Krunoslav Rendulić jeszcze niedawno był asystentem selekcjonera Iranu.
Legia zamierza pogonić zły klimat i passę ciągnącą się od spotkania z Jagiellonią. Wszystko okaże się na murawie. Bo piąta porażka z rzędu byłaby katastrofą. Ale nie czuć w tej drużynie paraliżu czy strachu, że może do tego w ogóle dojść.
Na relację LIVE z meczu Zrinjski - Legia zapraszamy na Meczyki.pl od 20:30. Pierwszy gwizdek sędziego o 21:00.