Latem ich awans byłby sensacją, nie mieli piłkarzy na mecz. Dziś świętują
Lechia Gdańsk - już oficjalnie - wraca do Ekstraklasy. Powrót do elity po zaledwie roku stał się faktem po tym jak zespół Szymona Grabowskiego wygrał na wyjeździe z Wisłą Kraków 4:3. Dzieje się w tym momencie coś, czego w Gdańsku nie spodziewał się chyba nikt. Przypominamy beznadziejne perspektywy klubu sprzed roku.
Przed sezonem lub u jego progu z Lechii odeszło niemal 20 zawodników, z których znaczna część odgrywała istotne role: Flavio Paixao, Łukasz Zwoliński, Bassekou Diabate, Ilkay Durmus, Marco Terrazzino, Maciej Gajos, Jarosław Kubicki, Kristers Tobers, Mario Maloca, Michał Nalepa, Rafał Pietrzak i inni. Wydawało się, że Lechia nie będzie miała kim grać na pierwszoligowych boiskach.
- Mała anegdotka z wczoraj. Śmiech przez łzy… Gdzieś na stacji benzynowej ktoś mnie rozpoznał i zapytał się czy będę się jeszcze przebierał i zakładał rękawice, żeby pomóc znowu zrobić awans do Ekstraklasy. Oczywiście pół żartem, bo pewnie gdybym rzucił się porządnie na murawie to już bym z niej nie wstał - opowiadał nam rok temu były bramkarz Lechii, Mateusz Bąk.
W Gdańsku nikt nie myślał o rychłym powrocie do Ekstraklasy. Konflikty w szatni, odwieczne problemy finansowe, niestabilna sytuacja właścicielska. Ba, w eterze krążyły plotki, że Lechia może nawet nie być dopuszczona do rozgrywek Fortuna 1 Ligi i być może opuści Polsat Plus Arenę Gdańsk na rzecz obiektu przy Traugutta. Nic się nie kleiło.
- Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że marzę, by Lechia awansowała do Ekstraklasy. Jeśli tak się stanie, to sam będę świętował na ul. Długiej przy Neptunie. Jednak to jest trudne do zrobienia. Nie ma co zaklinać rzeczywistości - widzieliśmy jakie problemy w zeszłym sezonie miała Arka Gdynia, czy Wisła Kraków. Czy ktoś może być dzisiaj pewny, że Lechia awansuje? To ja się mogę z nim założyć - mówił w wywiadzie na nas Sebastian Mila, na starcie sezonu, który teraz powoli się kończy. I trudno się dziwić, bo argumentów za awansem Lechii próżno było szukać.
Lechia przystąpiła do gry w Fortuna 1 Lidze z drużyną zdominowaną przez młodych i niedoświadczonych piłkarzy. W klubie był bałagan organizacyjny, a zawodnicy byli zmuszeni do gry w przejściowych strojach, które wyglądały jak…treningówki. Kibice mogli zadawać sobie pytanie: Za ile lat w ogóle będziemy mogli myśleć o powrocie do Ekstraklasy?
- Upłynie bardzo dużo czasu. Jeden z akcjonariuszy mniejszościowych Lechii zadzwonił do mnie i powiedział, że spadek zniweczy wysiłek całego pokolenia gdańszczan czy też gdańskich kibiców. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Moim zdaniem nieprędko powrócimy do Ekstraklasy. (...) Mówię to z dużym smutkiem jako człowiek, który do końca życia będzie chodził na mecze Lechii, czy to w pierwszej lidze, czwartej czy piątej. Na długie lata żegnamy się z Ekstraklasą i wiem, że ona też za nami zatęskni - mówił pełen emocji spiker Lechii Gdańsk, Marcin Gałek w przeprowadzonym na naszej antenie programie specjalnym o Lechii Gdańsk w maju 2023 roku.
Po tym jak Lechia została sprzedana przez Adama Mandziarę Paolo Urferowi, drużynę z biegiem czasu zaczęto wzmacniać zawodnikami, którzy okazali się być topowi na skalę 1. ligi: Camilo Mena, Maksym Chłań, Ivan Żelizko czy Rifet Kapić - to nazwiska tylko kilku z wielu bohaterów Gdańska. Nie można zapomnieć też o trenerze Szymonie Grabowskim, który razem ze wspierającym go Kevinem Blackwellem stworzyli ofensywnie grającą drużynę, która pomimo bardzo niskiej średniej wieku wykazywała się olbrzymią dojrzałością.
Lechia na dwa mecze przed końcem rozgrywek osiągnęła 65 punktów - sześć przewagi nad drugą Arką i aż dziewięć nad trzecim GKS-em Katowice. Biało-zieloni osiągnęli barierę 20 zwycięstw w tym sezonie i już teraz wiemy, że żaden inny zespół nie osiągnie w tym sezonie tego pułapu.
Gratulacje.