Klęska urodzaju w reprezentacji Polski? Najlepiej obsadzona pozycja, ból głowy selekcjonera

Klęska urodzaju w reprezentacji Polski? Najlepiej obsadzona pozycja, ból głowy selekcjonera
asinfo.
W reprezentacji Polski na niewielu pozycjach można mówić o komforcie wyboru. W jednym sektorze nastąpił jednak prawdziwy wysyp zawodników w wysokiej formie. Michał Probierz może mieć przyjemny ból głowy przy selekcji składu.
Przed debiutem w roli selekcjonera seniorskiej kadry Michał Probierz z pewnością ma sporo znaków zapytania dotyczących jedenastki. Niestety często są one związane z brakiem pewnych opcji, które bez cienia wątpliwości zapewniłyby wymagany poziom. W takiej sytuacji miłą odmianą jest kwestia selekcji zawodników do gry na prawej stronie. Matty Cash, Paweł Wszołek i Przemysław Frankowski prezentują to, czego w idealnych warunkach należałoby wymagać od wszystkich reprezentantów. Są w formie, pokazują się na krajowym podwórku i europejskich arenach, a przede wszystkim powinni zagwarantować jakość.
Dalsza część tekstu pod wideo

Bank rozbity

Matty Cash stanie w tym tygodniu przed szansą na dobicie do 15 występów w narodowych barwach. Trudno nie odnieść wrażenia, że jego poprzednie mecze w biało-czerwonym trykocie nie należały do najlepszych. Skala oczekiwań niejednokrotnie była nieadekwatna do jego faktycznych poczynań na boisku. Warto jednak pamiętać o tym, w jak chaotycznym momencie wkroczył on do reprezentacji Polski. Michał Probierz będzie już przecież czwartym selekcjonerem zawodnika Aston Villi. Poprzednicy 51-latka z różnych względów nie potrafili wydobyć z Matty’ego pełni potencjału. Nie potrafili lub nawet nie robili wiele, aby to zrobić. Przypomina się sytuacja z poprzedniego zgrupowania (szczegóły TUTAJ), kiedy Cash miał zostać zapytany, czy zdoła wyjątkowo zagrać na prawym skrzydle, chociaż to właśnie na tej pozycji występował w poprzednich meczach “The Villans”. Liczymy na to, że współpraca z następcą Portugalczyka okaże się znacznie bardziej owocna.
- Właśnie spotkałem selekcjonera po raz pierwszy, teraz nie mogę się doczekać, żeby z nim pracować. W najbliższych miesiącach będziemy mieli kilka zgrupowań i bardzo ważnych meczów - przyznał Cash po niedawnym spotkaniu Aston Villi z Legią Warszawa.
Chociaż dotychczasowe występy 26-latka w Polsce nie były najlepsze, trudno wyobrazić sobie pierwszy skład biało-czerwonych bez niego. Nie znajdujemy się w pozycji, w której można by zrezygnować z piłkarza, który na co dzień bryluje w Premier League, gdzie uzbierał już równiutko 100 występów. Na początku sezonu szalał tam jako skrzydłowy, ale w ostatnich tygodniach wrócił do gry na prawej obronie. Na każdej z tych pozycji radzi sobie dobrze lub znakomicie. Jest on idealnym przykładem tego, w jaki sposób powinno się równoważyć ofensywne popisy z defensywną solidnością. Pewność w obronie i fantazja w ataku jest przepisem na sukces przy grze jako boczny obrońca lub wahadłowy. Wystarczy zatem przypomnieć mecz w przedostatniej kolejce Premier League, w której Aston Villa rozbiła Brighton 6:1. Cash zanotował asystę, jednak głównie wyróżnił się fantastyczną postawą na tle Kaoru Mitomy. Jeden z najlepszych dryblerów w angielskiej ekstraklasie nie zrobił żadnego wrażenia na reprezentancie Polski. Dokładnie na taką wersję Casha czekamy w kadrze.

Życiówka

Z perspektywy Pawła Wszołka ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski było prawdziwym rollercoasterem. Najpierw w ogóle nie został powołany przez Fernando Santosa, co wzbudziło niemałe zaskoczenie. Kiedy już awaryjnie trafił do kadry, to od razu stał się pierwszym rezerwowym do wejścia z ławki przeciwko Wyspom Owczym. Chaotyczne zarządzanie 31-latkiem niestety można uznać za pewnego rodzaju podsumowanie kadencji Portugalczyka. Teraz trzeba już jednak skupić się na przyszłości, a ta powinna zakładać obecność gracza Legii w składzie.
- Paweł Wszołek to obecnie najlepszy piłkarz Ekstraklasy. Jest w życiowej formie. Wiadomo, że był w Bundeslidze czy Serie A, ale są też piłkarze, którzy szczyt formy osiągają po trzydziestce. Widzę go w wyjściowym składzie reprezentacji - przyznał Piotr Dumanowski, dziennikarz “Eleven Sports”, w programie “International Level” na kanale Meczyki.pl na Youtube.
Za Wszołkiem przemawia właściwie wszystko. Kiedy włączy się dowolny mecz Legii, to właśnie prawy wahadłowy jest wyróżniającą się postacią. Dodatkowo liczby i statystyki potwierdzają udany eye-test. W tym sezonie bierze on udział przy zdobyciu bramki średnio co 101 rozegranych minut. Gole i asysty nie biorą się znikąd, ponieważ 31-latek jest chodzącym generatorem zagrożenia dla rywali. Świadczy o tym średnia 1,3 oddanego strzału na mecz czy prawie 2 kluczowe podania na 90 minut. Ostatnio o jakości tego zawodnika przekonali się mistrzowie Polski.
- Miło, że mówicie o mnie w pierwszym składzie reprezentacji Polski, ja nie lubię siebie oceniać, jeśli dziennikarze, komentatorzy czy kibice tak mówią, to bardzo cieszy, bo to jest dowód na ciężką pracę, dobrą robotę. Ale ja zawsze powtarzam, że to jest zasługa całej drużyny, bo wiemy, że piłka nożna to nie jest sport indywidualny. Tylko poprzez dobre występy drużyny można dostawać te powołania do reprezentacji - skromnie mówił Wszołek po meczu z AZ Alkmaar.

Łowca asyst

W Premier League imponuje Cash, Ekstraklasą rządzi Wszołek, a na francuskiej ziemi do formy wraca Przemysław Frankowski. Na początku sezonu 28-latek grał nieco gorzej, ale można tak opisać praktycznie każdego piłkarza Lens. Nie przez przypadek ekipa “Les Sang et Or” po pięciu kolejkach Ligue 1 miała na koncie zaledwie jeden punkt. Wrześniowa przerwa reprezentacyjna okazała się jednak potrzebnym resetem wicemistrzów Francji. Większość podopiecznych Francka Haise znów zaczęła przypominać samych siebie sprzed kilku miesięcy. Tyczy się to również Frankowskiego, który wyrósł na bohatera ostatnich kilku dni. Najpierw pomógł w odniesieniu arcyważnego zwycięstwa nad Arsenalem w Lidze Mistrzów. Wahadłowy pokazał się z bardzo dobrej strony, a na deser zanotował asystę przy golu na wagę zwycięstwa. Jego występ na tle “Kanonierów” dokładnie przeanalizowaliśmy TUTAJ.
W miniony weekend Frankowski potwierdził, że znajduje się na równi wznoszącej. W rywalizacji z Lille znów posłał kluczowe podanie, którego nie mógł zmarnować Deiver Machado. Tym razem Polak zapewnił Lens punkt pozwalający minimalnie odskoczyć od strefy spadkowej. Powoli, powoli ekipa ze Stade Bollaert-Delelis będzie wracać na odpowiednie tory.
- Frankowski od początku meczu ścigał się na skrzydle. Ta fizyczna rozpusta mogła go kosztować pod koniec pierwszej połowy i na początku drugiej, wtedy miał trudności z powstrzymaniem Edona Zhegrovy. Jednak dobrze się zregenerował i posłał decydujące podanie przy wyrównującej bramce Lens - opisał portal "90min.com", który nagrodził Polaka notą 6. - Frankowski przez cały mecz pokazywał jakość swoich podań, to on zanotował decydujące dośrodkowanie przy trafieniu Machado. Mecz nie był jednak dla niego łatwy z powodu Zhegrovy w świetnej formie - wtórowali dziennikarze "Maxifoot.fr".
Dziennik "La Voix du Nord" po ostatnim meczu obdarował Frankowskiego "siódemką", wybierając go jednocześnie MVP. Przy takiej dyspozycji można spodziewać się obecności 28-latka w pierwszym składzie reprezentacji. Zwłaszcza, że spośród wszystkich kadrowiczów najlepiej zna się z Michałem Probierzem. Pod wodzą obecnego selekcjonera rozegrał aż 129 meczów w Lechii Gdańsk i Jagiellonii Białystok. Szerzej o ich wieloletniej współpracy pisaliśmy TUTAJ.

Sztuka układania

Matty Cash, Paweł Wszołek i Przemysław Frankowski mają niezwykle udany okres. Można zatem zadać sobie pytanie, który z nich powinien znaleźć się w pierwszym składzie reprezentacji Polski. I chociaż w swoich klubach wszyscy zwykle operują w podobnych sektorach, najlepiej będzie zmieścić całą trójkę. Zawodnicy z innych pozycji nie prezentują bowiem formy, która mogłaby upoważniać do odesłania na ławkę gwiazdy Aston Villi, najlepszego piłkarza Ekstraklasy lub zawodnika, który nie boi się rywalizacji z wielkim Arsenalem.
Nie wiemy naturalnie w oparciu o jaką formację Michał Probierz będzie budował swój zespół. Mimo wszystko można spodziewać się tego, że na prawej stronie znajdzie się miejsce dla przynajmniej dwóch zawodników. I na tę chwilę byłoby najlepiej, aby flanka ta została zarezerwowana dla tandemu Cash - Wszołek. Smykałka gracza Legii do notowania bramek i asyst może okazać się zbawieniem bliżej skrzydła. Z kolei Cash, chociaż też punktuje w klasyfikacji kanadyjskiej, to nie zapomina o obowiązkach w obronie. Wspomniane wyżej uziemienie Kaoru Mitomy nie było żadnym przypadkiem. W tym sezonie Premier League notuje on średnio 2,6 skutecznego odbioru na mecz i 4,6 wygranych pojedynków. W przestrzeni medialnej od kilku tygodni można przeczytać debaty Wszołek vs Cash, ale tak naprawdę nie ma potrzeby rezygnowania z któregokolwiek z nich. Obaj mają wiele atutów, które razem mogą dać wymierne efekty na jednej stronie boiska.
Z kolei Przemysław Frankowski zdaje się być idealnym kandydatem do gry na przeciwległej flance. Nie będzie to dla niego żadna nowość, ponieważ nawet w tym sezonie zdarzały się mecze Lens, w których zmieniał stronę z prawej na lewą. Patrząc na całą karierę we Francji, to właśnie na lewym skrzydle brał udział przy większej liczbie zdobytych bramek. A przecież w meczach z Wyspami Owczymi i Mołdawią liczymy niemal wyłącznie na uwolnienie ofensywnego potencjału naszych kadrowiczów.
Oczywiście nie można wykluczyć tego, że Michał Probierz będzie miał zupełnie inny pomysł na ułożenie reprezentacji Polski. Mimo wszystko głównym kryterium selekcji powinna być bieżąca forma w ostatnich tygodniach. A pod tym względem Cash, Wszołek i Frankowski w pozytywny sposób wyróżniają się na tle powołanych z innych formacji. Ich jakość jest niepodważalna, a wszechstronność może się okazać kluczem do jednoczesnego zmieszczenia całego tercetu na boisku. Pozostaje mieć nadzieję, że będą oni w stanie przełożyć występy z klubu na grę w kadrze. Jeśli tak się stanie, czekają nas dwa przyjemne wieczory z reprezentacją Polski.

Przeczytaj również