Klęska Mourinho w Romie. Dlatego został zwolniony, miłość kibiców to za mało. "Nie widziałem żadnego pomysłu"

Klęska Mourinho. Dlatego został zwolniony, miłość kibiców to za mało. "Nie widziałem żadnego pomysłu"
IPA / Press Focus
Po serii fatalnych spotkań Roma zdecydowała się na zwolnienie Jose Mourinho. Podczas jego pracy rzymscy kibice pokochali go bezgranicznie, a “The Special One” po latach przyniósł do “Wiecznego Miasta” trofeum. Ostatecznie jednak pod wieloma względami Portugalczyk zawiódł.
Bieżące rozgrywki Serie A pokazały, że mityczny “trzeci sezon Mourinho” to pojęcie nadal aktualne. Roma pod wodzą Portugalczyka w ostatnich miesiącach zaliczyła wyraźny regres, od wielu lat nie wyglądała tak źle. Kto wie, czy klęska poniesiona we włoskiej Serie A nie sprawi, że “The Special One” będzie miał trudno o pracę w czołowym europejskim klubie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Twórca mody na Romę

Jose Mourinho przychodząc do Romy miał być kimś, kto wyniesie klub na wyższy poziom. Portugalczyk miał zapewnić rozwój marketingowy i wywołać entuzjazm wśród kibiców. Udało mu się zrealizować wymienione wyżej cele i to ze znaczną nawiązką. Dziś coraz trudniej znaleźć obserwatora włoskiego futbolu, który obojętnym okiem będzie spoglądał na poczynania “Giallorossich”. Legendarny trener sprawił, że Roma po 14 latach zdołała sięgnąć po trofeum, a całą stolicę Włoch ogarnęła zbiorowa ekstaza. Mowa oczywiście o wygranej Lidze Konferencji Europy w 2022 roku. Ten moment sprawił, że “The Special One” stał się w mieście niezwykle ekspresyjnie żyjącym piłką niemal nieśmiertelny.
- Wyłączając Ligę Konferencji Europy i finał Ligi Europy powiedziałbym, że największym sukcesem Mourinho było stworzenie wyjątkowej atmosfery wokół klubu. Rzym znów zaczął żyć “żółtym i czerwonym kolorem”. “Giallorossi” mogli się pochwalić ponad trzydziestoma sold-outami (trybun - przyp. red.) z rzędu - mówi w rozmowie z nami Marcin Ostrowski z portalu Calcio Merito, prywatnie kibic Romy.
Praca Mourinho uwiarygodniła się w zeszłorocznej Lidze Europy, kiedy to rzymianie dzięki szczelnej obronie potrafili wyeliminować Real Sociedad, Feyenoord Rotterdam oraz Bayer Leverkusen i awansować do finału tych rozgrywek. Wówczas sporo osób uwierzyło, że w europejskich pucharach Mourinho odzyskał dawny kunszt.
Po takich dwóch europejskich przygodach “The Special One” mógł pozwolić sobie na więcej, co uwidoczniło się w wielu wypowiedziach medialnych, a także licznych pretensjach do sędziów. Mało który kibic go nie popierał. Kiedy drużyna znalazła się w kryzysie, fani zgromadzeni na Stadio Olimpico wznosili śpiewy na cześć Mourinho. Na tym jednak pozytywy się kończą. Ostatnie wydarzenia pokazują, że nawet najbardziej uwielbiane postacie w piłce nie otrzymują dożywotniego immunitetu.

Najgorszy od wielu lat

Dużo spodziewano się po Romie, kiedy po wygranej w Lidze Konferencji do zespołu dołączył Paulo Dybala, a po przegranym finale Ligi Europy Romelu Lukaku. Te dwa transfery działały na wyobraźnię i budowały większe oczekiwania wobec zespołu. Wydawało się, że w obliczu przyjścia takich zawodników, powrót do Ligi Mistrzów wydaje się obowiązkiem. “Giallorossi” od pięciu lat znajdują się bowiem poza europejską elitą. Tymczasem Roma zgromadziła w tym sezonie 29 punktów w 20 kolejkach, co stanowi jej drugi najgorszy wynik w XXI wieku. Minimalnie słabszy rezultat uzyskał 22 lata temu Fabio Capello.
Jose Mourinho
Insidefoto/Pressfocus
Główne zarzuty kierowane wobec Mourinho podczas pracy w Romie to: nieprzywrócenie klubu do Ligi Mistrzów, kiepska postawa w Pucharze Włoch, a także brak rozwoju drużyny i mocne uzależnienie od Paulo Dybali, który nie uchodzi za okaz zdrowia. Wyniki Portugalczyka we włoskiej Serie A można uznać za rozczarowujące, a podczas bieżącego sezonu niedopuszczalne. Właściciel klubu Dan Friedkin wreszcie powiedział dość i zwolnił Mourinho na pół roku przed końcem kontraktu. Średnia punktowa portugalskiego szkoleniowca w Serie A wynosiła 1,61 na mecz. Jak donosi serwis statystyczny Opta Paolo, w erze przyznawania trzech punktów za zwycięstwo, żaden trener Romy, który prowadził zespół w przynajmniej 50 spotkaniach, nie osiągnął gorszego wyniku.
We wcześniejszych dwóch sezonach rezultaty osiągane przez Mourinho w lidze mogły rozczarowywać. Obecne rozgrywki okazały się jeszcze gorsze i przechyliły szalę goryczy. Podczas bieżącej kampanii ligowej średnia punktów na mecz w Serie A spadła z 1,65 do 1,45. Takie wyniki nie przystoją drużynie, która ma w składzie piłkarzy takich jak Dybala, Lukaku czy Lorenzo Pellegrini.
Co więcej, częstym stereotypem dotyczącym pracy Mourinho jest stwierdzenie, że dobrze potrafi on przygotowywać zespół mentalnie, co przynosi efekty w starciach z wielkimi rywalami. W Romie ta teza nie znalazła pokrycia w czynach, ponieważ w meczach z ligową czołówką Mourinho zgromadził zaledwie 0,77 punktu na mecz. Lepszy rezultat (0,83 pkt) osiągnął nawet jego poprzednik Paulo Fonseca, za którym ciągnęła się łatka trenera, który nie potrafi grać z mocnymi drużynami. Porzucając sentymenty można stwierdzić, że w lidze Roma Fonseki bardziej mogła się podobać. Mimo skromniejszych możliwości rozwijał on nieoczywistych piłkarzy, jak m.in. Gonzalo Villar, a wiele bramek zostało zdobytych dzięki rozwiązaniom zespołowym.

Uzależniony od Dybali

- Mourinho od dłuższego czasu zasługiwał na zwolnienie. Roma i tak długo czekała. Zespół tragicznie wyglądał w meczach z czołówką ligową, zdarzały się też niezrozumiałe kompromitacje, jak 1:4 z Genoą. Drużyna się nie rozwijała i nie widziałem żadnego pomysłu na zmianę tego stanu rzeczy. Wszystko opierało się na Dybali, to od jego zdrowia i pomysłu często był uzależniony wynik - tłumaczy Marcin Ostrowski.
Bez Dybali brakowało liderów, pomysłu na tworzenie sytuacji bramkowych i szeroko pojętych rozwiązań drużynowych. Argentyńczyk okazał się kapitalnym transferem i śmiało można rzec, że bez swojej największej gwiazdy portugalski szkoleniowiec mógłby wcześniej stracić pracę. Ale “La Joya” podczas pobytu w Romie opuścił tak dużo spotkań, że śmiało można stworzyć analizę porównawczą wyników i liczby bramek Romy zarówno z nim, jak i bez niego na boisku.
W bieżącym sezonie Serie A Dybala brał udział przy 11 bramkach Romy, co stanowi 34% dorobku bramkowego zespołu. To bardzo duża liczba, biorąc pod uwagę fakt, że tylko w 12 z 20 spotkań rozegrał więcej niż 40 minut, a w siedmiu meczach był całkowicie niedostępny. Roma z Dybalą grającym przez 40 lub więcej minut w 12 spotkaniach strzelała średnio dwa gole na mecz, a średni dorobek punktowy wynosił 1,75. Bez Argentyńczyka lub w meczach kiedy występował przez mniej niż 40 minut (8 spotkań), Roma zdobywała zaś jedną bramkę na mecz, a jej średnia liczba punktów spadła do 1,00.
Oceniając wkład Dybali na poczynania “Giallorossich” trzeba mieć na uwadze fakt, że jest to piłkarz niezwykle kreatywny, który na boisku zapewnia nie tylko gole i asysty - jego podania często napędzają grę kolegów. Wymowny był obrazek podczas jednego z ostatnich meczów podczas pracy Mourinho, kiedy koledzy widząc kolejny uraz Argentyńczyka, wyrazili za pomocą swojej mimiki paniczny strach.
Paulo Dybala zawiedziony grą AS Romy
Alfredo Falcone / pressfocus

Pokonany przez wroga

O co jeszcze można mieć pretensje do Mourinho? Dla każdego kibica Romy niezwykle istotna jest rywalizacja z Lazio. Derby Rzymu uchodzą za jedne z najgorętszych w Europie. Portugalczyk przychodził do klubu w tym samym czasie, co Maurizio Sarri do rywala zza miedzy, o znacznie skromniejszych możliwościach. Dziś można mieć wrażenie, że “Biancocelesti” są tym, czym chcieliby być “Giallorossi”. Porównanie tych dwóch drużyn można uznać za niezwykle niewygodne dla “The Special One”.
Od początku pracy Mourinho i Sarriego Roma wydała na transfery 56 milionów więcej od Lazio. Należy doliczyć do tego piłkarzy o uznanej marce w Europie, którzy dołączyli do niej na zasadzie wolnego transferu lub wypożyczenia. Na tej liście są: Sergio Oliveira, Paulo Dybala, Andrea Belotti, Georginio Wijnaldum, Romelu Lukaku, Renato Sanches, Evan Ndicka, Housem Aourar i Sardar Azmoun. Co prawda kilku z nich bardzo często łapało urazy, fakt jest jednak taki, że Roma w ostatnich latach ma zdecydowanie większy potencjał finansowy, sportowy i kadrowy od derbowego przeciwnika. Warto wspomnieć, że według serwisu Transfermarkt kadra Romy jest obecnie warta 325 milionów euro, przy 245 Lazio..
Trzy lata rzymskiej rywalizacji Mourinho i Sarriego pokazują, że na boisku króluje pomysł trenera na zespół i rozwiązania drużynowe. A w obu tych aspektach przeciwnik mocno odjechał “The Special One”. Przełożyło się to na wyniki, ponieważ Lazio zdołało zgarnąć wicemistrzostwo kraju, wyszło z grupy w Lidze Mistrzów, obecnie gra także w półfinale Pucharu Włoch i wyprostowało trudną sytuację w lidze. Zaś w zeszłym sezonie zgromadziło dziesięć punktów więcej od Romy. Zresztą niemoc Mourinho uwidoczniła się również podczas bezpośrednich pojedynków z “Biancocelestimi”. Portugalczyk przegrał cztery z sześciu derbowych starć i wygrał tylko jedno, co dla kibiców jest niedopuszczalne.
Jose Mourinho podczas meczu Romy z Cremonese
Antonietta Baldassarre / pressfocus
Czy rozstanie z Jose Mourinho to zaskoczenie? Właściciel Romy zdecydował, że jeden puchar nie może być przyzwoleniem na długotrwały marazm i wydaje się, że podjął całkowicie zrozumiałą decyzję. Mourinho w Romie zaliczył najniższą średnią punktową na mecz w karierze (1,70) i skoro nie poradził sobie w wolniejszej lidze od Premier League, trudno spodziewać się tego, aby czołowe kluby chciały skorzystać z jego usług.
- Mourinho na konferencjach prasowych kilka razy uderzał w jakość poszczególnych piłkarzy. Jestem ciekawy, jak by się zaprezentował w mocniejszej drużynie. Myślę, że nie miał tak słabego zespołu, jak próbował to przedstawić w mediach. Ale może to były tylko jego gierki, z których przecież wszystko dobrze go znamy - podsumowuje Ostrowski.
Pokrzepiające dla fanów stołecznego klubu może być, po pierwsze, to, że właściciel klubu nie czekał dłużej ze zwolnieniem trenera, który nie miał pomysłu na rozwój drużyny, a po drugie, sytuacja w tabeli Serie A. Mamy do czynienia z sezonem, w którym awans Ligi Mistrzów może uchodzić za łatwiejsze zadanie niż w ostatnich latach. Roma mimo tak słabych rezultatów traci tylko pięć punktów do miejsca gwarantującego miejsce w europejskiej elicie. Wszystko za sprawą kryzysu Napoli i przeciętnego punktowania kilku innych drużyn. Zazwyczaj na tym etapie sezonu czwarta drużyna w lidze miała na koncie 38-39 punktów, obecnie zajmująca tę lokatę Fiorentina zgromadziła 34 “oczka”. Misję wskrzeszenia zespołu po kadencji Mourinho otrzymała klubowa legenda, Daniele De Rossi.

Przeczytaj również