Klejnot hiszpańskiej piłki wybrał FC Barcelonę zamiast Realu Madryt. "Może być lepszy od Pedriego"
Kiedy FC Barcelona i Real Madryt rywalizują o podpis piłkarza, wiadomo, że chodzi tu o obecną lub prawdopodobnie przyszłą wielką gwiazdę futbolu. Do tej drugiej grupy należy Pablo Torre, diament Racingu Santander. Zaledwie 18-letni Hiszpan, który na początku marca ostatecznie zdecydował się na “Dumę Katalonii”.
Racing Santander od połowy lat 90. aż do początku ubiegłej dekady, z wyjątkiem jednego sezonu, był nierozerwalnie związany z Primera Division. W sumie na poziomie hiszpańskiej elity rozegrał aż 44 sezony. Od pewnego czasu klub z Kantabrii znajduje się jednak na peryferiach hiszpańskiego futbolu. Aktualnie występuje w utworzonej w zeszłym roku Primera Division RFEF, czyli dawnej Segunda Division B. Mimo tego, wciąż potrafi wyszkolić bardzo ciekawych zawodników.
Pablo Torre jest jednak prawdziwym klejnotem w koronie tego królewskiego klubu. Choć urodził się w 2003 roku, gra z “dychą” na plecach i jest jednym z liderów zespołu walczącego o awans na zaplecze La Ligi. W obecnym sezonie ma już na koncie siedem goli i sześć asyst. Nic więc dziwnego, że młodym talentem zainteresowali się krajowi giganci, a na początku tego miesiąca wyścig o reprezentanta Hiszpanii U-19 wygrała tworząca trzon drużyny wokół coraz to młodszych piłkarzy Barcelona.
Wszechstronność
- Dla mnie jest on talentem. Naturalnym talentem - to słowa, którymi określił nowy nabytek klubu na jednej z konferencji prasowych Xavi.
Wszechstronność. To właśnie ta cecha wyróżnia 18-latka na tle jego pozostałych kolegów i rywali z boiska. Mówią o tym najlepiej zarówno liczby, jak i sama gra Torre. W obecnym sezonie nikt nie ma w Racingu lepszych statystyk, a przecież nie mówimy o ligowym średniaku, lecz aktualnym liderze swojej grupy Primera Division RFEF. Co więcej, Kantabryjczyk pokonywał dotychczas bramkarzy rywali na różny sposób - po strzałach z prawej i lewej nogi, głową czy bezpośrednio z rzutu wolnego.
- Pablo Torre ma niezwykłą wizję gry i jest w stanie świetnie podać z głębi boiska. Łatwo przychodzi mu też odnajdywanie się w przestrzeni, a wraz z jego umiejętnościami strzeleckimi daje to spore pole do popisu jako kreatywny zawodnik. Biorąc pod uwagę te cechy, świetnie wpisuje się on w system gry Barcelony - mówi w rozmowie z nami Jose Manuel Holgado, hiszpański historyk sportu, współautor książki “Un siglo con el Real Racing Club”.
Przyjaciele
Choć w ostatnich latach to raczej Real Madryt wydawał się klubem dużo bardziej ułożonym na i poza boiskiem niż Barcelona, Torre zdecydował się jednak na przeprowadzkę na Camp Nou. Z pewnością spory wpływ na tę decyzję miał ojciec zawodnika, Esteban, w przeszłości pomocnik właśnie m.in. Racingu, który na El Sardinero występował z późniejszym trenerem “Blaugrany”, Quique Setienem.
- W czasie wspólnej gry w Racingu byli bardzo dobrymi przyjaciółmi. Setien zawsze chwalił styl gry Barcelony. Być może to właśnie porada przyjaciela ojca wywarła spory wpływ na to, że ostatecznie zdecydował się on na “Blaugranę”, a nie Real Madryt. Prawda jest też taka, że styl gry “Dumy Katalonii” o wiele bardziej pasuje do Torre niż system “Królewskich”. Do tego też dochodzi dbanie o młodych zawodników, a o to w przypadku transferu do Barcelony można być spokojnym - uważa Holgado.
Bo Torre, choć operuje w środku pola, to może również grać bardziej z boku, a teoretycznie jego naturalną pozycją jest numer 10. Ofensywne usposobienie nastolarka może dodać “Barcy” więcej kreatywności w środku pola, a dla drużyny stosującej taki styl jak ekipa z Camp Nou, może się on okazać w najbliższej przyszłości bardzo ważnym dopełnieniem.
- Uważam, że na pewno go na to stać. Pokazuje duży talent i choć rywalizacja w pomocy Barcelony będzie spora, to szybko dostanie swoje szanse. Chociaż mógł wybrać Real, to wie co robi decydując się na transfer do Barcelony. Xavi buduje ciekawy projekt oparty na młodych Hiszpanach i z pewnością obiecał Torre stopniowe zwiększanie jego roli - mówi nam Adam Musialik, w przeszłości dziennikarz “Ole Magazynu”, kibic Racingu Santander.
Spokój
Spośród znanych wychowanków klubu z północy Hiszpanii w ostatnich latach na pierwszy plan wysuwa się postać Sergio Canalesa. Obecny gwiazdor Betisu swego czasu również musiał wybierać, do którego z wielkich zespołów chce trafić z Racingu. On akurat zdecydował się w 2010 roku na Real Madryt, ale na Estadio Santiago Bernabeu wielkiej kariery nie zrobił. Później z powodzeniem występował jednak w Valencii i Realu Sociedad, a od ponad trzech lat jest graczem “Verdiblancos”. Przez pryzmat podobnej pozycji Torre często porównuje się właśnie do starszego kolegi po fachu.
- Torre rzeczywiście jest zdecydowanie najbardziej utalentowanym wychowankiem Racingu od czasów Canalesa. Po drodze był jeszcze na przykład David Concha, ale jemu nie wyszło w Realu Sociedad. Z kolei bracia Borja i Fede San Emeterio są solidnymi piłkarzami, ale Torre zapowiada się jednak na gracza klasy światowej - zaznacza Musialik.
Barcelona zdaje sobie jednak sprawę z tego, że zawodnika o takim potencjale musi ze spokojem wprowadzić do pierwszego zespołu. Najpierw zawodnik, za którego zapłaciła Racingowi pięć milonów euro (choć z bonusami kwota ta może wynieść nawet 15 milionów), trafi więc do zespołu rezerw. Być może jednak powtórzy on historię Pedriego, który niemal z miejsca zadebiutował od razu w seniorskiej drużynie “Dumy Katalonii”, a obecnie jest jej jednym z najcenniejszych zawodników.
- Pedri jest bez wątpienia świetnym zawodnikiem. Pablo Torre zawsze był bardzo nieśmiały, ale od pewnego czasu zaczyna się nieco otwierać. Jego adaptacja do takiego miasta jak Barcelona i presja ciążąca na nim w takim klubie jak “Duma Katalonii” będą bardzo ważne. W Racingu ma tę przewagę, że jest tu jego ojciec. Sądzę jednak , że jest w stanie wskoczyć na poziom Pedriego i nawet okazać się jeszcze lepszym graczem od niego. Wielu ludzi ich porównuje, ale prawda jest taka, że nie są to aż tak podobni gracze. Pablo jest bardziej nastawiony na ofensywę i również sam częściej próbuje pokonać bramkarzy rywali - zauważa Holgado.
Dojrzałość
W tym momencie celem Torre z pewnością jest awans do Segunda Division z Racingiem Santander. O bezpośredni bilet do wyższej ligi klub z Kantabrii będzie walczyć najprawdopodobniej do ostatniej kolejki z innym znanym sympatykom iberyjskiego futbolu zespołem - Deportivo La Coruna. W razie awansu niewykluczone, że Torre pozostanie w macierzystym klubie w ramach wypożyczenia i w celu ogrania się na wyższym poziomie niż dawna Segunda B. Być może jednak Xavi zdecyduje się go też od razu wcielić do pierwszej drużyny.
- Znam go i obserwowałem, odkąd tylko trafił do Racingu w wieku dziesięciu lat. Zawsze był w najlepszy w drużynie, dla której grał, od początku robił różnicę. Inną jego ważną cechą jest dojrzałość. Mimo że ma zaledwie 18 lat, jest bardzo inteligentnym graczem i nie wygląda, ani nie zachowuje się jak typowy chłopak w tym wieku. Jego ojciec przez wiele lat grał dla Racingu i we właściwy sposób ukierunkował syna, zaszczepiając w nim najważniejsze wartości, takie jak ciężka praca, człowieczeństwo, szacunek czy dobre maniery - mówi Holgado.
Te cechy, przynajmniej w teorii, charakteryzują również wychowanków słynnej La Masii. Nimi wykazują się także już teraz grający w Barcelonie młodzi gracze promowani przez Xaviego. Już wkrótce Torre, określany przez hiszpańskie media jako “cudowne dziecko” kantabryjskiej piłki, powinien do nich dołączyć.