Jaki jest cel gry Polaków? Belgowie obnażyli całą prawdę. Krytyczne słowa Lewandowskiego nie są znikąd

Jaki jest cel gry Polaków? Belgowie obnażyli całą prawdę. Krytyczne słowa Lewandowskiego nie są znikąd
wlasne
Dlaczego reprezentacja Polski poniosła tak dotkliwą porażkę w Brukseli? Czy zadecydowała jakość Belgów, a może skrajna dezorganizacja piłkarzy Michniewicza? Problem wydaje się jednak głębszy. Te oraz inne kwestie poruszamy w taktycznym komentarzu środkowego meczu.
Pytanie o sens gry często zadawane jest na początku piłkarskich szkoleń. O ile każdy mniej więcej wie, że celem obrony jest odbiór piłki, a ataku zdobycie bramki, o tyle połączenie obu tych materii to bardziej złożony proces. Co ciekawe, w spotkaniu Polski z Belgią w Brukseli, ”Biało-czerwoni” wyglądali na usatysfakcjonowanych tym, że przez około 40 minut nie dopuścili ”Czerwonych Diabłów” do wielu dogodnych sytuacji podbramkowych. Pytanie - co dalej? Po ewentualnym odbiorze piłki jest już się przecież w ataku. Zacznijmy jednak od początku, czyli defensywy, aby spróbować przejść następnie do akcji zaczepnych.
Dalsza część tekstu pod wideo

Gra obronna

belgia polska analiza1
wlasne
Polacy rozpoczęli to spotkanie w ustawieniu 4-5-1 w średnim bloku obronnym. Wówczas trójka środkowych pomocników mogła teoretycznie zapewnić ochronę stref przed obrońcami, choć i tak rozegranie ataków Belgów poniżej kończyło się podaniami prostopadłymi od Kevina De Bruyne (po uprzednim inteligentnym szukaniu przestrzeni bez piłki).
Jeśli gospodarze mijali nasze formacje ”killer-passami”, jak celnie ujął to w naszym pomeczowym studio (TUTAJ) trener Łukasz Smolarow, lub prowadzeniem piłki pod pole karne, polscy skrzydłowi wyraźnie wycofywali się i nasza kadra przechodziła z 4-5-1 w 6-3-1. Jakub Kamiński i Sebastian Szymański wspierali bocznych obrońców, którzy mogli dzięki temu pokryć strefy oraz rywali już wewnątrz szesnastki. Odległości między ”Biało-czerwonymi” były wtedy niewielkie, coraz trudniej było zagrać między nimi piłkę, a rozpędzający się wahadłowi Belgów zostali ograniczeni - przestrzenią oraz graczami naprzeciwko siebie.
Do wad tego ustawienia można natomiast zaliczyć ubytki w linii pomocy. Z odpadającymi skrzydłowymi polska struktura stawała się bardzo płaska, dlatego nawet wybite dośrodkowania z okolic piątego metra stanowiły dobrą okazję dla belgijskich pomocników do zebrania tzw. drugiej piłki. Tak właśnie stało się w 42. minucie, kiedy Axel Witsel wykorzystał powstałą przestrzeń i uderzył celnie do siatki, jak również na 10 minut przed końcem meczu, gdy wyczyn kolegi powtórzył wysoko ustawiony obrońca, Leander Dendoncker.

Przejście do ataku

belgia polska analiza2
wlasne
Pożądanym scenariuszem z polskiej perspektywy w ww. sytuacjach było zepchnięcie piłkarzy Martineza do linii bocznej (gdzie Polacy starali się tworzyć przewagi) i odbiór piłki na skrzydle. Wówczas zmusiłoby to jednego ze środkowych pomocników Belgii do asekuracji tej przestrzeni i ”Biało-czerwoni” mogliby w końcu wykorzystać większą liczbę graczy w linii pomocy do zmiany strony gry.
Zdecydowanie brakowało tego rodzaju kontrataków, głównie pod względem zapewnienia skrzydłowym dobrych warunków do pojedynków z obrońcami. Co więcej, polskie ataki wyglądały tak, jakby ich celem było zdobycie terenu czy ”bazy” (rodem z futbolu amerykańskiego) z dala od bramki Bartłomieja Drągowskiego i chwilowe oddalenie zagrożenia. Trudno było wtedy rozpoznać chęć naruszenia ustawienia Belgów. Podopieczni Michniewicza polegali zatem na pozycjach rywali, niż sami nimi manipulowali. Jak jednak mogło być inaczej, skoro polscy skrzydłowi głównie reagowali na działania Carrasco i Castagne’a i od ”zakotwiczenia” ataku w oparciu o Roberta Lewandowskiego dzieliło ich kilkadziesiąt metrów…

Przejście do obrony

Ugruntowanie po stronie polskiej miało miejsce, lecz jedynie pod względem przywiązania do jednej fazy gry. W niskiej obronie ”Biało-czerwoni” początkowo skutecznie bronili światło bramki i wypełniali luki między sobą, natomiast problem pojawiał się, gdy trzeba było samemu wyprowadzić atak, nie mówiąc już o zbudowaniu go od bramkarza. Następnie, po ewentualnej stracie, w ciągu kilku sekund znów należało na nowo zorganizować się w obronie.
Powszechnym obrazkiem w organizacji ofensywy jest szerokie rozstawienie się graczy, aby rozszczelnić formacje przeciwników. Rywale muszą wtedy pokonać duże odległości, dlatego zespół atakujący zyskuje przestrzeń wewnątrz nich i prowokuje do wyjścia ze stref. Nie inaczej sprawa się miała, kiedy Bartłomiej Drągowski otwierał grę. Boczni obrońcy wędrowali pod linie boczne, ale piłka nie zawsze była do nich przekazywana. Dalekie podania mijały napastników i pomocników Belgii, lecz wysoko interweniowali obrońcy. Przed tym momentem powinno nastąpić natychmiastowe skrócenie pola gry przez naszych stoperów, lecz między nimi a drugą linią pozostawało wciąż kilkanaście metrów. W takich warunkach odbiór piłki przez gospodarzy skutkował szybkim zużytkowaniem tej przestrzeni.
Ćwiczenia reprezentantów Polski na wtorkowym treningu w Warszawie, relacjonowane TUTAJ przez naszego dziennikarza Radosława Przybysza, wyraźnie nie znalazły odzwierciedlenia podczas meczu w Brukseli. Boisko przy Łazienkowskiej zostało podzielone na tercje, między którymi Polacy mieli balansować, biorąc pod uwagę przejścia obrona-atak i na odwrót. W stolicy Belgii zdawali się jednak zbyt dosłownie pilnować narysowanych linii, w związku z czym formacje zaczęły się od siebie oddalać.
Podobne odczucia można mieć również w stosunku do ogólnego modelu gry Polaków. Defensywa w niskim bloku jest ”konikiem” Czesława Michniewicza, lecz faz gry jest zdecydowanie więcej. Ponadto, by prawdziwie ”żyć” na boisku nie wystarczy agresywnie doskakiwać od jednego do drugiego rywala, lecz także samemu starać się być stroną aktywną - również w ataku. W tym względzie krytyczne słowa Roberta Lewandowskiego po meczu w Belgii mają pełne uzasadnienie. W międzynarodowym futbolu zdajemy się płynąć pod prąd, choć w praktyce nie równa się to wcale z postawieniem na własną, proaktywną myśl. Jedyną nadzieją może być przyszłość, lecz nie w rozumieniu czasu, a czynów, czyli przemian, które mogą zostać w danym okresie dokonane.

Przeczytaj również