Widać rękę Dawida Szwargi, Arka śrubuje fantastyczną serię. "Nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze"

Po trzech zwycięstwach z rzędu są liderem tabeli, nie przegrywają i praktycznie nie tracą goli. Arka Gdynia Dawida Szwargi wykonała ostatnio kolejny ważny krok w kierunku Ekstraklasy. Na powtórkę z zeszłego roku się nie zanosi.
Pięć czystych kont w sześciu meczach. Cztery zwycięstwa, dwa remisy. Odrobienie pięciu punktów straty do liderującej Termaliki i wyprzedzenie ich o dwa. Arka Gdynia doskonale weszła w nową rundę I ligi. - Nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze - szczerze przyznał prezes Wojciech Pertkiewicz, który niedawno wrócił do klubu po paśmie sukcesów w Jagiellonii Białystok.
Pięć zer
Sezon 2024/25 nauczył wszystkich w Gdyni, by nie fetować sukcesu, dopóki nie jest on w stu procentach pewny. Arka robi jednak wszystko w celu zmazania zeszłorocznej plamy i powrotu do Ekstraklasy po pięciu latach przerwy. Na dziewięć kolejek przed końcem zbudowała sobie w tabeli solidną przewagę i dziś można ją traktować jako wyraźnego faworyta do awansu.
Gdynianie weszli bowiem w nową rundę najlepiej z czołówki. To pozwoliło im objąć fotel lidera, choć terminarz nie był łatwy. Mierzyli się z drużynami zainteresowanymi albo bezpośrednim awansem, albo poprzez baraże. Nie przegrali ani razu. Znicza, Ruch i Górnik pokonali 1:0, z Polonią i Wisłą zremisowali kolejno 2:2 oraz 0:0, a ostatnio ograli w meczu wagi ciężkiej 2:0 Miedź.
Uwagę zwraca, że tylko w jednym spotkaniu Arka pozwoliła przeciwnikom na zdobycz bramkową. Pięć czystych kont na sześć - tu nie ma mowy o przypadku. Już jesienią, za kadencji Tomasza Grzegorczyka, żółto-niebieska obrona wyglądała solidnie. Teraz jest jeszcze lepiej. Co istotne, nie chodzi tylko o grę tej formacji, ale to, jak w defensywie wygląda cały zespół. Imponuje organizacja na wysokim poziomie i praca każdej jednostki, od harującego jak wół środkowego napastnika Szymona Sobczaka począwszy. Tu naprawdę wszyscy zasuwają i przede wszystkim robią to z głową, zachowując odpowiedzialność taktyczną. Mało co jest zostawione losowości.
- Drużyna pod wodzą trenera Szwargi musiała przejść i dalej przechodzi zmiany, jeśli chodzi o organizację gry, kulturę funkcjonowania w treningu w dniach powszednich - niekoniecznie meczowych. Nie zawsze to od razu procentuje, tutaj się okazało, że maszyna dobrze zaskoczyła i widać, że na boisku drużyna próbuje wycisnąć maksa z tego, co potrafi. Widać, że były rezerwy w kwestii determinacji, poruszania się i wyciskania z organizmu “soków” do ostatniej kropli. Drużyna to pokazuje. Po stracie [piłkarze] tak wracają za piłką, że aż ręce same składają się do oklasków - chwalił prezes Pertkiewicz w ostatnim wydaniu programu I Liga Raport na kanale Meczyki.pl (oglądaj TUTAJ).
- Zrobiliśmy krok do przodu, komunikacja wewnątrz drużyny poszła w górę - taka świadomość taktyczna, co robić w jakim momencie, czy iść do wysokiej obrony, czy spaść niżej, czy wypychać, to też weszło na wyższy poziom - cieszył się Dawid Szwarga po pokonaniu Miedzi. - Choć jeszcze nie na oczekiwany, nie na taki, na którym moglibyśmy to robić - zauważył, wskazując na nadal drzemiące w zespole rezerwy.
Różne nazwiska, jeden efekt
Warto też zauważyć, że Arka nie traci goli pomimo ciągłych zmian na pozycji środkowych obrońców. Wynikające z kłopotów zdrowotno-kartkowych roszady nie obniżają jakości gry duetu stoperów, niezależnie od tego, kto go tworzy. W sześciu kolejkach Szwarga skorzystał z pięciu różnych zestawów.
- 0:0 z Polonią - Przemysław Stolc i Ołeksandr Azacki
- 1:0 ze Zniczem - Przemysław Stolc i Ołeksandr Azacki
- 2:2 z Wisłą - Michał Marcjanik i Ołeksandr Azacki
- 1:0 z Ruchem - Michał Marcjanik i Julien Celestine
- 1:0 z Górnikiem - Kike Hermoso i Julien Celestine
- 2:0 z Miedzią - Kike Hermoso i Michał Marcjanik
Dopiero w ostatnim spotkaniu zagrała etatowa jesienią, najlepiej rozumiejąca się para. Hiszpańsko-polski duet spisał się na medal, ale słowa uznania należą się wszystkim wyżej wymienionym. Każdy zrobił swoje, wypełniał zadania trenera, współtworzył założony system. A ten, jeśli działa bez względu na nazwiska, to znaczy, że jest skuteczny. Zawodnicy kupili pomysł nowego szkoleniowca i jak dotąd dostojnym krokiem zmierzają do eliy.
- Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy z powodu tego, jak trener i jego sztab nas prowadzą, jak z nami pracują - w jaki sposób trenujemy, gramy, poruszamy się, pressujemy. Dużo pracujemy, oczekują od nas stu procent zaangażowania, ale jednocześnie dużo nas uczą - opowiadał nam Hermoso, bohater spotkania z Miedzią.
Dawid Szwarga wykazuje też elastyczność taktyczną - nie ogranicza się do jednej koncepcji, chętnie robi zmiany, szuka nowych rozwiązań. Z Miedzią “wymyślił” skrzydłowego Tornike Gaprindaszwiliego w roli jednej z “ósemek”. Gruzin, nie dość, że dał konkrety z przodu (asysta i kilka imponujących podań), to jeszcze wykonał mrówczą pracę w drugiej linii. W tyłach pomógł z neutralizacją najgroźniejszego z rywali, Kamila Antonika. Miał niespożyte siły do gry ofensywnej i pracy defensywnej. A to tylko jeden z przykładów - cały zespół spaja zapewniający balans specjalista od odbiorów, Filip Kocaba, młodzieżowy reprezentant Polski.
Najlepszy w lidze?
Chwaląc poszczególnych zawodników z pola musimy podkreślić, że nie byłoby tylu czystych kont Arki, gdyby nie ten, który jest ostatnią instancją zespołu. Damian Węglarz rozgrywa znakomity sezon między słupkami. Odkąd w ósmej kolejce wskoczył do bramki, należy do absolutnej ligowej czołówki na swojej pozycji. A w 2025 r. śmiało można go wskazać jako tego najlepszego. Dzięki dobrej postawie całej drużyny nie ma wiele pracy, ale gdy musi interweniować, robi robotę. Miał kluczowe interwencje ze Zniczem, Górnikiem czy ostatnio Miedzią, kiedy to w jednej akcji dwukrotnie zatrzymał Iwo Kaczmarskiego.
Rzadko popełnia błędy, a do świetnego refleksu dokłada właściwe ustawienie, pewną grę na przedpolu i wkład w odpowiednie rozegranie piłki. W pierwszych siedmiu kolejkach, bez niego, Arka tylko raz zachowała czyste konto. Z nim - uzbierała ich 11 w 18 kolejek. Węglarz wpuścił zaledwie dziewięć bramek. Jest numerem jeden w lidze, jeśli chodzi o najmniej straconych goli i najwięcej występów na zero z tyłu. A to bohater nieoczywisty, bo przychodził z Chrobrego Głogów do rywalizacji z Pawłem Lenarcikiem, dostał roczny kontrakt, raczej stanowił znak zapytania, czy w ogóle uda mu się przebić do składu. Udało. Rzetelną pracą i serią udanych meczów zapracował na przedłużenie umowy i dalsze zaufanie.
- Damian już nie raz pokazał w tej rundzie, jak ważnym jest dla nas zawodnikiem. Ale generalnie na tym polega piłka, żeby w kluczowych momentach mieć zawodników, którzy dadzą coś ekstra, dadzą błysk, czy to w obronie, czy ataku - przytomnie ocenił Dawid Szwarga.
W Gdyni posłuchali się Sir Alexa Fergusona, który rzucił niegdyś, że atakiem wygrywa się mecze, a obroną zdobywa trofea. Arka jak dotąd skutecznie to łączy i płynie w wymarzonym kierunku. Dobre wyniki sportowe idą też w parze z rozwojem całego klubu na płaszczyźnie organizacyjno-finansowo-społecznej. Nie będzie lepszego momentu na awans.
- Jako zespół ciężko pracujemy na takie zwycięstwa i na to, by osiągnąć nasz cel. Najważniejsze, byśmy kontynuowali tę serię wygranych - podsumował Kike Hermoso.