Idzie nowe w Milanie. Rewolucja nie taka straszna? "Zostanie gwiazdą Serie A, jest skrojony pod tę ligę"

Idzie nowe w Milanie. Rewolucja nie taka straszna? "Zostanie gwiazdą Serie A, jest skrojony pod tę ligę"
IPA/SIPA/PressFocus
Tego lata Milan pozbył się Paolo Maldiniego, sprzedał także ulubieńca kibiców Sandro Tonaliego. Ruchy właściciela klubu postrzegano jako wbicie sztyletu prosto w serca kibiców. Ostatnie dni rzucają jednak nową perspektywę na sprawę i może się okazać, że “diabeł nie jest taki straszny, jak go malują”.
W ostatnich latach Milan dał się poznać jako klub, który w swoim zarządzaniu wybił się ponad włoski konserwatyzm. “Rossoneri” bardziej niż inne włoskie zespoły zaufali obcokrajowcom, częściej sięgają także po młodych piłkarzy. W ostatnim czasie działania zarządu jasno pokazują, jaki obrano kierunek rozwoju.
Dalsza część tekstu pod wideo

Wielkie zmiany

Ale kiedy na początku czerwca ogłoszono, że z Milanu zostali zwolnieni dyrektor techniczny Paolo Maldini i dyrektor sportowy Frederic Massara, kibice zaczęli widzieć przyszłość w czarnych barwach. Pożegnany duet wspólnie pracował w klubie od 2019 roku. W tym czasie “Rossoneri” wrócili do Ligi Mistrzów, osiągnęli półfinał tych rozgrywek, a także zdobyli Scudetto. Decyzja właściciela klubu Gerry’ego Cardinale spotkała się więc ze sporym ostracyzmem, a jej korzeni należy szukać w przejęciu Milanu przez spółkę RedBird latem 2022 roku. Nowe władze zdecydowały się zmienić prezesa zarządu, w listopadzie ubiegłeo roku Ivana Gazidisa zastąpił Giorgio Furlani. Początkowo wydawało się, że praca tercetu Furlani-Maldini-Massara będzie wyglądała podobnie, jak w przypadku współpracy z Gazidisem. W dłuższej perspektywie okazało się jednak, że obie strony prezentują odmienne wizje tego, jak powinien funkcjonować klub. “Rossoneri” zaś nie zdecydowali się na zmianę “jeden-do-jednego” na stanowiskach dyrektorskich, organizacja po odejściu Maldiniego i Massary uległa pewnemu przeobrażeniu.
Wraz z odejściem Maldiniego i Massary Milan postanowił zrezygnować z funkcji klasycznego dyrektora sportowego, który w większości włoskich klubów pełni bardzo ważną rolę w codziennym funkcjonowaniu i rozwoju organizacji. Z racji na obowiązujące w lidze przepisy oficjalnie na to stanowisko został mianowany Antonio D’Ottavio, który pracuje na San Siro od wielu lat i zajmuje się głównie skautingiem młodzieży. Ale aby poznać nową strukturę Milanu, warto przyjrzeć się Geoffreyowi Moncadzie. To 37-letni Francuz, który od 2018 roku pełni funkcję szefa skautingu. Moncada w dużej mierze odpowiadał za sprowadzenie do klubu Pierre’a Kalulu, Malicka Thiawa, Fikayo Tomoriego, Theo Hernandeza, Rafaela Leao, czy Ismaela Bennacera. Jest to człowiek uchodzący za renomowanego łowcę talentów, postrzegany jako osoba tajemnicza. Moncada wychodzi jednak z założenia, że kibice mają go poznawać głównie za jego pracę, a nie działalność medialną. Aktualnie kompetencje Francuza wzrosły, zaczął on odpowiadać również za selekcję piłkarzy. W praktyce wraz z prezesem Furlanim w dwójkę będą sprawować nadzór nad kwestiami technicznymi drużyny. Po zmianach strukturalnych wzrosła też pozycja trenera Stefano Piolego, który po odejściu Maldiniego i Massary otrzymał kompetencje menedżerskie.

Czas na “Moneyball”

Kiedy Milan został przejęty przez konsorcjum RedBird, było wiadomo, że klub zacznie wprowadzać model “Moneyball”, który firma z sukcesem wykorzystywała w innych sportach. W tego typu posunięciach Paolo Maldini i Frederic Massara uchodzili za tych, którzy hamują wprowadzanie tej strategii, głównie z racji dużego przywiązania do piłkarzy. Zatrudniono Luke’a Bornna z firmy analitycznej “Zulus”, a także legendarnego twórcę “Moneyball”, Billy’ego Beane’a.
O co chodzi? Otóż konsekwencją wprowadzonych zmian ma być sukcesywne ściąganie graczy na podstawie szczegółowych danych statystycznych, które pozwolą kupić utalentowanego i idealnie pasującego do systemu gry piłkarza za relatywnie niską kwotę, a następnie sprzedaż ze zwiększonym zyskiem, co sprawia, że klub na siebie zarabia. W teorii podobnie funkcjonował Liverpool i przez dłuższy czas zdawało to egzamin. Droga Milanu może być interpretowana jako kreatywna działalność, chęć bycia konkurencyjnym w Europie i sposób na walkę z dominacją finansową Premier League.
- Idea “Moneyball” na papierze wygląda interesująco, gdyż sprowadzanie piłkarzy na podstawie platformy “WyScout” daje szerokie pole obserwacji zawodników i minimalizuje ryzyko. W tego typu działaniach należy jednak mieć na uwadze fakt, że nie mamy do czynienia z Brentford, tylko z Milanem. Na pewno nie jest to miejsce na wielkie eksperymenty, gdyż jest to zbyt wielki klub. “Rossoneri” powinni stanowić miejsce docelowe dla piłkarza, albo chociaż takie, z którego najlepsi trafiają do ścisłej światowej czołówki. W Milanie “Moneyball” powinno być co najwyżej uzupełnieniem, a nie wiodącą ideą - mówi nam Jan Rusinek z portalu “Calcio Merito”.

Gwiazda płakała

Niepokoje wśród fanów “Rossonerich” wzbudziła informacja o budżecie przeznaczonym na bieżące okno transferowe. Bez przychodów z tytułu sprzedaży klub mógł wydać 50 milionów euro. To bardzo mała kwota, zważywszy na uwagę fakt, że w zeszłym sezonie uwidoczniły się liczne braki kadrowe Milanu, wywołane kontuzjami i nietrafionymi transferami. Nowe kierownictwo postanowiło zatem pozyskać środki pieniężne, sprzedając Sandro Tonaliego za 64 miliony euro do Newcastle. Decyzja o odejściu 23-letniego pomocnika spotkała się z niemalże linczem wobec właściciela Gerry’ego Cardinale.
Powód tak ostrej reakcji? Sandro od dzieciństwa kibicował Milanowi, marzył o tym, aby grać w tym klubie. “La Reppublica” twierdzi, że chciał zostać w drużynie prowadzonej przez Stefano Piolego i w momencie, kiedy wiedział, że musi odejść, bo klub potrzebuje pieniędzy, rozpłakał się. Tonaliego postrzegano jako symbol drużyny i przyszłego wieloletniego kapitana. W internecie można spotkać się z opiniami, że kibice woleliby, aby to Theo Hernandez lub Mike Maignan czy Rafael Leao zostali sprzedani, a nie piłkarz, który stanowił symbol odrodzenia “Rossonerich”. Najprawdopodobniej Paolo Maldini i Frederic Massara nie zgodziliby się na jego odejście. Można też przypuszczać, że do sprzedaży Tonaliego by nie doszło, gdyby kontuzji nie złapał Ismael Bennacer, którym interesowało się sporo klubów, w tym Manchester City.

Rewolucja kadrowa

Ale Tonali to nie wszystko. W trakcie trwania bieżącego okna transferowego w kadrze Milanu dojdzie do największej liczby zmian od sezonu 2019/2020. Klub opuściło siedmiu piłkarzy. Wiemy, że w przyszłym sezonie w koszulce “Rossonerich” nie zobaczymy, poza Tonalim, także Brahima Diaza, Zlatana Ibrahimovicia, Cipriana Tatarusanu, Sergino Desta, Astera Vrancxa i Tiemoue Bakayoko. Ponadto zarząd nie wiąże przyszłości z Divockiem Origim, Ante Rebiciem, Fode Ballo-Toure, Marco Lazeticiem, Mattią Caldarą oraz Devisem Vasquezem. Wymienieni gracze, mimo ważnych kontraktów, muszą sobie szukać nowych zespołów, gdyż nie są uwzględnieni w planach drużyny.
Mając w planie tyle transferów wychodzących, kierownictwo błyskawicznie ruszyło na zakupy. Najpierw z Chelsea za 16 milionów euro sprowadzono Rubena Loftus-Cheeka, niedługo później dołączył do niego kolega z zespołu Christian Pulisic, za którego “Rossoneri” zapłacili 20 milionów. Linię pomocy wzmocnił też pomocnik AZ Alkmaar Tijjani Reijnders (19 mln). Ponadto bez kwoty odstępnego z Lazio przyszedł gracz ofensywny Luka Romero, zaś z wypożyczenia wrócił napastnik Lorenzo Colombo. Drugim bramkarzem będzie Marco Sportiello. Ostatni czas pokazuje jednak, że to nie koniec zakupów.

Będą następni

W Mediolanie właśnie pojawił się Noar Okafor z Salzburga. Szwajcar w 110 występach dla mistrzów Austrii strzelił 34 gole i zaliczył 23 asysty. Ma już również kilka trafień na poziomie Ligi Mistrzów. Jest to napastnik niezwykle mobilny, który może grać również na skrzydle. Będzie kosztował “Rossonerich” 14 milionów euro. Cenieni włoscy dziennikarze uważają także, że blisko przejścia na San Siro jest Samuel Chukwueze. Nigeryjski skrzydłowy pokazał sporą jakość i potencjał w Villarrealu, jego przyjście byłoby rozpatrywane jako najbardziej hitowy transfer w czerwono-czarnej części Mediolanu. Początkowo “Żółta Łódź Podwodna” oczekiwała za niego 35 milionów euro, ale Giorgio Furlani, z racji na kończący się w przyszłym roku kontrakt piłkarza, zasiadł do negocjacji. Dziś strony są bardzo blisko porozumienia. Chukwueze ma kosztować 28 mln, uzgodnił już indywidualne warunki kontraktu.
Z kolei lukę po odejściu Tonaliego ma wypełnić Yunus Musah, który mimo młodego wieku zebrał dobre recenzje w Primera Division. Pomocnika Valencii charakteryzuje duża praca w pressingu i odbiorze, co w przypadku utraty Tonaliego i, rok wcześniej, niezastąpionego Francka Kessiego, stanowi pozycję must-have do uzupełnienia. Aktualnie “Rossoneri” chcą zapłacić za pomocnika 16-17 mln, gracz jest zdecydowany na transfer, lecz Valencia oczekuje nieco więcej pieniędzy. Milan zdaniem Gianluki Di Marzio się nie spieszy, ale jest zdeterminowany, aby pozyskać Amerykanina.

Skrojony pod Serie A

Milan w nowym sezonie planuje przejście z formacji 4-2-3-1 na 4-3-3, co jest determinowane trudnościami z odpowiednim wykorzystaniem pozycji nr 10, a także transferami piłkarzy o charakterystyce Loftus-Cheeka i Reijndersa.
- Loftus-Cheek przetarł ścieżkę innym wychowankom Chelsea. Był ulubieńcem kibiców, przed kontuzją zapowiadał się na wielką gwiazdę. W czasach pracy Maurizio Sarriego w formacji 4-3-3 był bardzo ważnym zawodnikiem w wygranej Lidze Europy. Straszna kontuzja go odmieniła, zaliczył fatalne wypożyczenie do Fulham. U Tuchela był jednak niezłym zmiennikiem, potrafił grać na wielu pozycjach - wyjaśnia sympatyk Chelsea, Jędrzej Święcicki z “Newonce”.
- Dla Loftus-Cheeka po kontuzji tempo gry i intensywność w Anglii były zbyt wysokie. Wykazywał jednak bardzo duży zmysł piłkarski. Jest skrojony pod Serie A. Myślę, że zostanie gwiazdą Serie A. Przebije pewną normę i oczekiwania, stanie się postacią na miarę Tomoriego podczas sezonu mistrzowskiego - dodaje Święcicki.
- Natomiast Pulisic w Chelsea łapał mnóstwo mikrourazów. 13 kontuzji w ciągu 3 lat. Tylko przez 6 tygodni po lockdownie był najlepszą wersją siebie.To jednak przebojowy i dobrym technicznie piłkarz, Jeśli będzie zdrowy, to na pewno Milan będzie miał z niego sporo pociechy - uzupełnia nasz rozmówca.
Przewidywania dotyczące Reijndersa nie są tak optymistyczne.
- Tijjani Reijnders opiera swoją grę na bieganiu i podaniach. Nie reguluje tempa gry i nie jest dobry w defensywie. Myślę jednak, że nie jest to piłkarz o takiej marce, jak Teun Koopmeiners, który przechodził z AZ Alkmaar do Atalanty Bergamo i radzi sobie tam bardzo dobrze. W chwili wyjazdu był gwiazdą ligi i piłkarzem klasy reprezentacyjnej. Reijnders to tylko jeden z liderów AZ Alkmaar, nawet tam nie można najlepszym piłkarzem, rozegrał tylko jeden dobry sezon - ocenia Mariusz Moński z portalu “Retro Futbol”.
- Wydaje mi się, że Milan to zbyt wysokie progi dla Reijndersa. Branie piłkarza po jednym dobrym sezonie w AZ Alkmaar to spore ryzyko ze strony “Rossonerich”. Ma 24 lata, w pozostałych sezonach był graczem rotacyjnym, albo nawet głębokiej rezerwy. Trudno wnioskować, aby został dobrym zawodnikiem Milanu, ale kto wie, może po prostu późno dojrzewa. Trzeba pamiętać też o tym, że pod względem presji i działania mediów Milan to zupełnie inny klub niż ciche i spokojne AZ Alkmaar - dodaje Moński.
Ostatni czas stanowi dla kibiców “Rossonerich” sinusoidę nastrojów. Od niepokoju i smutku z powodu odejść postaci pomnikowych, do radości i optymizmu po przeprowadzonych ruchach transferowych. Możemy być jednak pewni, że bez względu na okoliczności, oczekiwania względem drużyny zawsze będą ogromne. Czas je zweryfikować.

Przeczytaj również