Dwa zwolnienia w sezonie. Nowy trener Lecha rywalizował i pracował z gwiazdami. "W Holandii to czołówka"

Dwa zwolnienia w sezonie. Nowy trener Lecha rywalizował i pracował z gwiazdami. "W Holandii to czołówka"
Paul Chesterton / Press Focus
John van den Broom najprawdopodobniej zostanie nowym trenerem Lecha Poznań. Jeśli rozmowy nie utkną na ostatniej prostej, to oficjalne ogłoszenie jest już tylko kwestią czasu. Holender pracował dotąd głownie w Beneluksie, ale zaliczył także epizod w Arabii Saudyjskiej.
Van den Broom krótko był bezrobotny. Na początku maja, zaledwie po miesiącu pracy, rozstał się z Al-Taawoun, z którym z siedmiu meczów przegrał aż cztery. Ze względu na bardzo krótki pobyt, trudno ocenić tam rzetelnie jego pracę.
Dalsza część tekstu pod wideo
Zaczęło się nawet obiecująco, niezwykle chwalił kibiców, atmosferę, po pierwszym spotkaniu publicznie zachwycał się całą otoczką. Problem w tym, ze Al-Taawoun broniło się przed spadkiem i każda kolejna porażka, a tych było sporo, spychała zespół w coraz gorszą sytuację. Klub zdecydował się zareagować błyskawicznie i rozwiązał kontrakt z trenerem, który pierwotnie związał się umową do zakończenia przyszłego sezonu.

Dwa zwolnienia w jednym sezonie

Kończący się już sezon na pewno jest jednym z trudniejszych w karierze 55-latka. Al-Taawoun to nie jest pierwszy klub, który postanowił się z nim pożegnać. Wcześniej, dokładnie w grudniu, został zwolniony z Genku. Tam jednak miał okazję popracować znacznie dłużej, bo ponad rok. Poprowadził drużynę w 60 meczach.
"Zarząd klubu uznał, że rezultaty osiągane w tym sezonie przez zespół nie są odzwierciedleniem jej potencjału i ambicji, o których rozmawialiśmy przed sezonem. Bardzo dziękujemy za pracę i życzymy sukcesów w dalszej trenerskiej karierze" - tak brzmiało pożegnanie Genku z van den Bromem.
Na Holendra nie można jednak spoglądać tylko z perspektywy ostatniego sezonu. To szkoleniowiec, który prowadził kilka uznanych klubów, na czele z Anderlechtem, w którym spędził blisko dwa lata i poprowadził drużynę w 95 spotkaniach. "Van den Brom to czołówka holenderskich trenerów ostatnich lat. Był przymierzany do Ajaksu za Franka de Boera" - napisał na Twitterze Mariusz Moński, człowiek, który od lat śledzi futbol w Holandii i Belgii.
Wskazuje też, że to bardziej typ przyjaciela piłkarzy niż zamordysty. Jego zdaniem, nie licząc epizodu w Arabii Saudyjskiej, w pozostałych klubach radził sobie lepiej niż dobrze, choć czasem jego łagodne podejście do zawodników przestaje się podobać zarządzającym klubom. To jednak coś, czego on w sobie zmieniać nie zamierza.

Doświadczenie w Europie

Być może dlatego, że jest trenerem, który osiągał już konkretne sukcesy. Z Anderlchetem zdobył mistrzostwo Belgii, a z Genkiem Puchar tego kraju. Ma w dorobku również dwa Superpuchary Belgii. Ma doświadczenie w europejskich pucharach, co mogło być kluczowe dla Lecha. Łącznie prowadził zespoły w blisko pięćdziesięciu spotkaniach na różnych szczeblach Ligi Mistrzów i Ligi Europy. W fazie grupowej grał z Az Alkmaar, Anderlechtem i Genkiem.
Jeśli przyłoży się ucho i porozmawia z ludźmi, którzy obserwowali jego pracę w Belgii i Holandii to opinia jest najczęściej pozytywna. Zwraca się uwagę na to, że potrafi wprowadzać do zespołu młodych zawodników, którzy wcześniej pracowali w akademii, co dla Lecha Poznań też może być ważnym argumentem. To u niego na stałe w bramce Genku stanął 20-letni Maarten Vandevoort.
Dobierał tez asystentów, którzy w dużej mierze odpowiadali za taktykę i którzy teraz odnoszą samodzielne sukcesy. Pascal Jensen pracuje w AZ Alkmaar, a Arne Slot w Feyenoordzie Rotterdam. W trakcie kariery trenerskiej prowadził zawodników, którzy na arenie międzynarodowej wypracowali sobie mocną pozycję. Najlepsi z nich to np. Youri Tielemans, Joakim Maehle i Wout Weghorst. Miał też okazję mierzyć się z uznanymi trenerami, np. z Massimiliano Allegrim, Luciano Spalettim i Ernesto Valverde.
Holender dobrze wpisuje się w filozofię Lecha. Preferuje ustawienie z czwórką obrońców, często w klubach ustawiał zawodników w systemie 4-2-3-1, czyli takim samym, z którego w sezonie mistrzowskim korzystał Maciej Skorża. Zdarzało mu się też grać 4-3-3, ale biorąc pod uwagę, że w Poznaniu nie będzie miał czasu na eksperymenty, to należy się raczej spodziewać, iż pozostanie przy tym, co udało się już w Lechu wypracować.
Dobrą wiadomością dla kibiców powinno być to, że jego drużyny często grały ofensywny futbol, nastawione były na cierpliwe budowanie akcji, piłka przy nodze im nie przeszkadzała. Raczej nie należy się spodziewać, że mistrz Polski nagle zmieni podejście, że stanie się zespołem do bólu pragmatycznym, to po prostu nie jest styl van den Broma.

Piłkarska przeszłość

Holender ma też za sobą udaną karierę piłkarską. W latach 90 zagrał ponad 50 meczów w Ajaksie Amsterdam, najwięcej, bo ponad 200, zebrał w Vitesse Arnhem. Był mistrzem Holandii i zdobywcą Superpucharu. Karierę zakończył w 2003 roku. Grał na pozycji ofensywnego pomocnika.
W Poznaniu do pracy będzie musiał przystąpić z marszu. Prawdopodobnie pojawi się podczas zgrupowania w Opalenicy, a już na początku lipca rozpocznie rywalizację w eliminacjach Ligi Mistrzów. Pierwszym rywalem Lecha Poznań będzie Karabach Agdam.

Przeczytaj również