Dla kogo TOP4 Premier League na koniec sezonu? Jeden zespół wyraźnym faworytem, problemy Manchesteru United

Dla kogo TOP4 Premier League na koniec sezonu? Jeden zespół wyraźnym faworytem, problemy Manchesteru United
MB Media / PressFocus
W Premier League na całego trwa walka o TOP4, czyli miejsce dające kwalifikację do Ligi Mistrzów. Czy będzie to wewnętrzna sprawa klubów z północnego Londynu? Jakie szanse ma Manchester United? Czy w całym zamieszaniu może zyskać i stracić ktoś jeszcze? Jak wygląda terminarz na finiszu sezonu?
Najbliższe tygodnie dadzą nam odpowiedź na pytanie, kto zakończy sezon 2021/2022 Premier League w najlepszej “czwórce” i wraz z Manchesterem City, Liverpoolem i Chelsea zamelduje się w przyszłej edycji Ligi Mistrzów. Być może jednak ta sprawa wyjaśni się o wiele szybciej, co wcale nie powinno nikogo zdziwić.
Dalsza część tekstu pod wideo
Tak wygląda aktualna tabela:
top4 pl tabela 08.04
wlasne

Bolesny poniedziałek Arsenalu

Nie da się ukryć, że najpoważniejszymi kandydatami do zameldowania się tuż za podium Premier League są gracze Tottenhamu i Arsenalu. Zespoły z północnego Londynu w tym sezonie dostarczają materiału na dobre kino akcji, z częstymi plot twistami. Przy okazji ręce zacierają producenci Amazona, którzy właśnie pracują nad dokumentem o “Kanonierach”. Czy końcowe napisy wjadą na ekran po happy endzie? Niekoniecznie.
Choć do tej pory wszystko układało się po myśli Mikela Artety, który namawia do “wiary w proces”, to ostatni poniedziałek wywrócił do góry nogami plany “The Gunners”. Porażka z Crystal Palace na Selhurst Park może być kluczem do rozstrzygnięć na koniec rozgrywek. Przed pierwszym gwizdkiem Arsenal miał tyle samo punktów co Tottenham i dwa mecze rozegrane mniej. Droga do celu wyglądała jak świeżo oddana do użytku autostrada, ale autobus kierowany przez Artetę złapał kapcia i zjechał na pobocze. “Kanonierzy” nie tylko stracili trzy punkty, ale też będą mieć spore problemy kadrowe w kluczowym momencie.
W tej kampanii nie zagra już Kieran Tierney, urazu nabawił się Thomas Partey. Patrząc na dość ubogą jakościowo ławkę Arsenalu i kalendarz, to może kosztować “The Gunners” miejsce w TOP4. Jak zaś wygląda rozkład jazdy drużyny z Emirates Stadium?
Brighton [D]

Southampton [W]

Chelsea [W]

Manchester United [D]

West Ham [W]

Leeds [D]

Tottenham [W]

Newcastle [W]

Everton [D]
W teorii Arsenal nadal wszystko ma w swoich rękach, ale przed zespołem Artety kilka ciężkich spotkań. I to głównie na wyjazdach, gdzie lubi się potknąć częściej niż u siebie. Londyńczycy mogą dość optymistycznie patrzeć na przyjazd na Emirates Manchesteru United, ale już mecz o wszystko zagrają na stadionie Tottenhamu. Co tu dużo mówić, Arsenal ma niemal tyle samo okazji do pewnego zdobycia punktów, co do ich straty.
Statystyki meczów z ekipami TOP6 nie napawają kibiców optymizmem. No i ta nieszczęsna, krótka ławka. Pomyśleć, że gdyby z Selhurst Park udało się wywieźć punkty, to dziś retoryka byłaby zupełnie inna, a tak? Arsenal sam sobie zgotował spory problem. Droga do TOP4 z autostrady zmieniła się w wybrukowaną ścieżkę, a nowoczesny autokar wymaga szybkiego remontu. Tyle że części zamiennych jak na lekarstwo.

Conteball na wyższym biegu

Tottenham złapał wiatr w żagle. Antonio Conte długo rwał włosy z głowy patrząc na postawę swoich piłkarzy. Z jednej strony mogły bawić, a nawet budzić współczucie, narzekania włoskiego szkoleniowca. Z innej perspektywy, tej z ostatnich meczów, można dostrzec, że Conte naprawdę ma plan na “Koguty”. I ten plan zaczyna działać. Spurs wygrali trzy mecze z rzędu i to w stylu imponującym. Kalendarz? O niebo lepszy niż w przypadku lokalnego rywala. Do tego derby północnego Londynu Tottenham zagra u siebie. Brzmi jak sielanka, ale Conte ma też materiał do przestrzegania swojej drużyny przed nadmierną euforią.
Zapach porażek z Southampton, Wolves czy Burnley przykryły ostatnie sukcesy, ale jest to spora nauczka na nadchodzące tygodnie. Terminarz w teorii sprzyja, a miejsc na stratę punktów nie ma zbyt wiele.
Aston Villa [W]

Brighton [D]

Brentford [W]

Leicester [D]

Liverpool [W]

Arsenal [D]

Burnley [D]

Norwich [W]
Na pewno najtrudniejszym zadaniem będzie wyjazd na Anfield. Rozpędzony Liverpool potrafi rozbić w pył każdego rywala. W kontekście tego meczu ważne będą także inne rozstrzygnięcia. Jak potoczy się mecz Liverpoolu z City? Czy “The Reds” pozostaną w Lidze Mistrzów? To może mieć duży wpływ na decyzje personalne Juergena Kloppa, które mogą ułatwić lub utrudnić zadanie ekipie Conte. Tottenham zdołał pokonać na wyjeździe City, czemu zatem nie zagrać o pełną pulę także na Anfield.
Spurs muszą trochę kalkulować. Kalendarz w teorii wygląda więcej niż obiecująco, jednak Arsenal, mający mecz mniej na koncie, będzie czyhał na każdą wpadkę odwiecznego przeciwnika. Derby północnego Londynu, które i tak zawsze cechują się wysoką temperaturą, teraz urosną do rangi meczu sezonu dla obu drużyn. “Koguty” nie mogą także zlekceważyć choćby Burnley, które w przedostatniej kolejce może walczyć jak wściekły byk o utrzymanie w lidze, a już nie raz postawiło się ekipom z czołówki.

Czarne chmury nad “Czerwonymi Diabłami”

W opinii wielu osób Manchester United praktycznie wypisał się z gry o TOP4. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Owszem, “Czerwone Diabły” ostatnio nie wyglądają zbyt dobrze. Sporo zgubionych punktów i przede wszystkim przeciętna postawa na murawie sprawiają, że na Old Trafford coraz mocniej dopuszczają myśl, że zakończą sezon wyraźnie poniżej oczekiwań.
Na ten moment zespół Ralfa Rangnicka ma trzy punkty straty do Tottenhamu, w perspektywie kilka trudnych pojedynków i chyba najgorszy klimat wokół drużyny ze wszystkich klubów w czołówce. Od nowego sezonu United czeka zaś nowe otwarcie na ławce trenerskiej.
Aby Manchester finiszował w czołowej czwórce, musiałoby wydarzyć się wiele sprzyjających dla nich okoliczności. Przede wszystkim Cristiano Ronaldo i spółka nie mogą już patrzeć wyłącznie na siebie. Idealny scenariusz? Zespoły z Londynu nie dźwigają presji, United punktują słabszych rywali i dają “coś extra” w kluczowych meczach. Możliwe? Gdyby mocno zmrużyć oczy i patrzeć na to tylko przez pryzmat takich spotkań jak mecz z Arsenalem u siebie, czy obu spotkań z Tottenhamem - jak najbardziej możliwe.
Spojrzeć trzeba jednak nieco dalej i tu wnioski są mniej optymistyczne dla United. Manchester stać co prawda na zryw w pojedynczych spotkaniach, na sprawienie niespodzianki w starciach z czołówką, ale czy kogoś zdziwi jeśli w najbliższy weekend ogra go Everton? Czy będzie sensacją strata punktów “Czerwonych Diabłów” z Brentfordem czy Crystal Palace? Już nie takie ich wpadki widzieliśmy w tym sezonie.
Everton [W]

Norwich [D]

Liverpool [W]

Arsenal [W]

Brentford [D]

Brighton [W]

Chelsea [D]

Crystal Palace [W]
Musiałoby się wydarzyć sporo “gdyby”, aby United pozostali w grze o TOP4. Pierwszy warunek: sześć punktów zdobyte w najbliższych dwóch seriach spotkań. W meczach z Arsenalem i Liverpoolem także potrzebne będą punkty, a do tego na Old Trafford muszą liczyć na potknięcia rywali. Wydaje się, że za dużo tutaj matematyki, by to wszystko się udało.

Czy w Chelsea powinni bić na alarm?

Choć w perspektywie walki o LM można rozpatrywać jeszcze West Ham, czy nawet Wolverhampton, to chyba nie ma się co oszukiwać. Te zespoły mają nikłe szanse na sukces w tym wyścigu. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli na koniec sezonu jedna z tych ekip wyprzedzi np. Manchester United, ale to nadal zbyt mało na sensacyjny finisz w TOP4. Ciekawie dzieje się natomiast w Chelsea.
I żeby było jasne, utrata miejsca w TOP4 przez “The Blues” to raczej scenariusz science-fiction. W końcu londyńczycy mają wszystko czego potrzeba, aby utrzymać się na podium, a co dopiero w czwórce. Ostatni tydzień mógł jednak wzbudzić trochę niepokoju na Stamford Bridge. Abstrahując już od trudnej sytuacji właścicielskiej, Chelsea złapała lekką zadyszkę. Kompromitację w meczu z Brentford można zrzucić na przerwę reprezentacyjną, porażkę z Realem Madryt można tłumaczyć klasą rywala. Czy jednak będzie trzeba szukać kolejnych usprawiedliwień?
Obecnie Chelsea ma pięć punktów przewagi nad Tottenhamem i Arsenalem. Z “The Gunners” rozegra zaległy mecz. Ponadto wszystko wygląda na spokojną i miłą drogę do końca sezonu. Zakładając jednak czarny scenariusz dla “The Blues”, w przypadku kolejnego potknięcia będą oni czuć na plecach oddech rywali.
Southampton [W]

Arsenal [D]

West Ham [D]

Everton [W]

Wolves [D]

Leeds [W]

Manchester United [W]

Leicester [D]

Watford [D]
Trudnością dla Chelsea może być rywalizacja na trzech frontach. Przed zespołem Thomasa Tuchela rewanż z Realem Madryt w LM, a także półfinał Pucharu Anglii z Crystal Palace. Doświadczenie, solidna kadra i - co kolejny raz warto podkreślić - przewaga punktowa w lidze robią swoje. Czy jednak Chelsea na pewno utrzyma trzecie miejsce w Premier League? Nawet jeśli nie wypadnie z TOP4, to medali na szyjach w tym momencie nie powinno się im jeszcze zawieszać.

Przeczytaj również