Cudowny 16-latek podbija PSG. W Paryżu nie mogą popełnić znanego błędu. "Ma nieograniczony potencjał"

Cudowny 16-latek podbija PSG. W Paryżu nie mogą popełnić znanego błędu. "Ma nieograniczony potencjał"
Foto Icon Sport/SIPA USA/PressFocu
Popołudniami trenuje u boku Leo Messiego i Kyliana Mbappe, wieczorami przygotowuje się do matury. Chyba, że akurat gra mecze, w których potrafi być najjaśniejszą postacią PSG. Warren Zaire-Emery ma dopiero 16 lat, jednak już staje się piłkarskim fenomenem.
Miniony weekend zdecydowanie nie będzie miło wspominany przez sympatyków PSG. Podopieczni Christophe’a Galtiera, przygotowujący się do meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem, zasłużenie przegrali 1:3 z AS Monaco. W Księstwie większość piłkarzy mistrzów Francji rozegrała słabe lub bardzo słabe spotkanie. Wyjątkiem był Warren Zaire-Emery, który po raz kolejny wyróżniał się na tle swojej drużyny. 16-letni pomocnik zdołał zdobyć drugą bramkę na poziomie Ligue 1. Gdy jego rówieśnicy dopiero stawiają pierwsze kroki na poziomie juniorskim, on bez presji wkracza do podstawowego składu jednej z czołowych ekip. I stwierdzenie, że może w nim spędzić dekady, nie będzie żadną przesadą.
Dalsza część tekstu pod wideo

Wychowany z piłką

Warren Zaire-Emery przyszedł na świat w podparyskim miasteczku Montreuil. Piłkarska kariera była mu pisana w gwiazdach ze względu na rodzinne tradycje. Zarówno jego pradziadek, jak i ojciec zawodowo uprawiali futbol, chociaż żaden z nich nie otarł się nawet o klub pokroju PSG. Ojciec Warrena, Franck, po zawieszeniu butów na kołku poświęcił się pracy trenera w jednej z półamatorskich drużyn w stolicy Francji. Na każdy trening szedł z małym synkiem, który prędko stał się jednym z jego nieformalnych asystentów.
- Mówiłem dorosłym graczom, żeby robili konkretne ćwiczenia, a jeśli nie wykonywali ich dobrze, prosiłem Warrena, żeby im pokazał. Robił to, chociaż miał wtedy tylko dziewięć lat - przyznał ojciec zawodnika w rozmowie z portalem "Goal.com".
- Nie wiemy jak to się stało, ale od pierwszego roku życia przy jego nogach zawsze była piłka - dodała jego mama Gessie Zaire-Emery.
Warren już w wieku 8 lat przykuł uwagę skautów PSG. Trafił wtedy do młodzieżówek zespołu, który wówczas rozpoczynał proces zdominowania krajowego futbolu. Kiedy na boisku szaleli Zlatan Ibrahimović, Edinson Cavani czy Lucas Moura, w zaciszu klubowej akademii pracowano nad nieoszlifowanym diamentem francuskiej piłki.
Zaire-Emery szybko stał się prawdziwą rewelacją juniorskiej sekcji PSG. Kolejni trenerzy nie mogli uwierzyć w talent tak czystej wody. W efekcie pomocnik bez trudu przechodził przez kolejne drużyny młodzieżowe. Potrafił zacząć sezon w ekipie U-12, aby na koniec rozgrywek rywalizować z zawodnikami o dwa czy trzy lata starszymi. I nawet to nie robiło na nim większego wrażenia. W końcu prawdziwy piłkarski test przeszedł nie na boiskach PSG, a w wąskich uliczkach rodzinnej dzielnicy.
- Moje pierwsze wspomnienia z dzieciństwa są takie, że zawsze miałem pod stopami piłkę albo coś, co ją przypominało. Jako dzieciak bardzo często grałem też ze starszym bratem i jego przyjaciółmi. To pozwoliło mi się rozwinąć, ponieważ musiałem rywalizować ze starszymi, musiałem nauczyć się, kiedy podać piłkę, a kiedy grać samemu. Myślę, że futbol uliczny bardzo pomógł mi w rozwoju - analizował Zaire-Emery w rozmowie z portalem "Francebleu.fr".

Ewenement

Zaire-Emery był zdecydowanie zbyt dobry, żeby rywalizować z rówieśnikami. W efekcie już w wieku 15 lat zaczął grać w młodzieżowej Lidze Mistrzów. W poprzednim sezonie pomógł PSG w odniesieniu niewątpliwego sukcesu, jakim był awans do ćwierćfinału. Symbolicznym meczem był ten w ostatniej kolejce fazy grupowej, kiedy paryżanie przegrywali już 0:2 z Club Brugge. Zaire-Emery wszedł na boisko w 55. minucie, strzelił gola, zanotował asystę i poprowadził zespół do zwycięstwa. Wystawianie go przeciwko innym dzieciakom przypominało grę na kodach.
Kilka miesięcy później wychowanek PSG pojechał na mistrzostwa Europy do lat 17. Turniej rozpoczął jako rezerwowy, jednak selekcjoner “Les Bleus” w końcu musiał się zreflektować. W fazie pucharowej Zaire-Emery rozegrał komplet minut, pomagając “Trójkolorowym” w zdobyciu złotego medalu. Ozdobą całej imprezy było przepiękne trafienie pomocnika w półfinałowm starciu z Portugalią. Stadiony świata i kolejny dowód nieograniczonego potencjału.
- Słowem, które najlepiej opisuje Warrena, jest dojrzałość. Pokazuje to i w życiu codziennym i w grze. Może w dowodzie ma 16 lat, ale jego piłkarski wiek jest znacznie wyższy, widać to po decyzjach, jakie podejmuje. Na boisku ułatwia funkcjonowanie całej drużyny, sprawia, że wszystko wygląda na łatwe. Kiedy się na niego patrzy, można pomyśleć, że to niemożliwe, aby 16-latek był tak dobry pod każdym względem. Taktycznie, technicznie, w rywalizacji 1 na 1, wszędzie jest oszałamiający - komplementował na łamach "lookcharms.com" Jose Alcocer, trener francuskiej młodzieżówki.
- Zaire-Emery jest pracowity, uważny, cechuje go niezwykła dojrzałość. Jego talent jest ogromny, ma nieprzeciętną technikę, świetną wytrzymałość, przyspieszenie. Właściwie wszystkiego po trochu. Jest jednym z najbardziej obiecujących piłkarzy, jakiego widziałem - wtórował w rozmowie z "L'Equipe" Zoumana Camara, trener PSG U-19.

Na paryskich salonach

Zaire-Emery tak mocno wyróżniał się w futbolu młodzieżowym, że w końcu dostrzegł go również Christophe Galtier. 16-latek wraz z pierwszym zespołem PSG poleciał na przedsezonowe tournee. Nie trzeba było długo czekać, aby zjawiskowy pomocnik wpadł w oko pozostałym graczom z Parc des Princes.
- Co to jest za gość, który przyszedł na trening? On jest kosmitą - dziennikarz Marc Mechenoua zdradził, że takie słowa wypowiedział Vitinha do Jorge Mendesa po pierwszych zajęciach z Warrenem.
Warto dodać, że portugalski agent reprezentuje już interesy Zaire-Emery’ego i niewykluczone, że w przyszłości zarobi krocie na prowizji przy ewentualnym transferze. Na razie jednak nikt w Paryżu nawet nie myśli o sprzedaży nastolatka. Co prawda na początku sezonu był on jedynie głębokim rezerwowym, jednak w końcu doczekał się szansy od Galtier. Zaire-Emery zadebiutował w PSG 21 października ubiegłego roku, stając się najmłodszym debiutantem w historii klubu. Kilka dni później pobił kolejny rekord, zostając najmłodszym graczem paryżan, który wystąpił w spotkaniu Ligi Mistrzów.
- Warren Zaire-Emery pokazał się z dobrej strony na treningach, więc dziś dałem mu szansę. Chciałem wysłać sygnał pozostałym młodym zawodnikom. Jeśli odpowiednio pracujesz, masz jakość i dyscyplinę, możesz zagrać dla PSG - mówił Galtier po meczu z Maccabi Hajfa.
Zaire-Emery jest już stałym członkiem pierwszej drużyny PSG, ale wciąż stąpa twardo po ziemi. W takiej sytuacji wielu zawodnikom w jego wieku prawdopodobnie mogłaby odbić woda sodowa. Tymczasem Francuz zdaje się kompletnie niewzruszony obecnym położeniem. Kiedy akurat nie trenuje z najlepszymi zawodnikami świata, sumiennie przygotowuje się do matury, którą ma zamiar zdać w przyszłym roku. Na boisku sam daje wykłady z gry w piłkę, poza nim uczy się literatury, matematyki i innych przydatnych przedmiotów.

Naj, naj, naj

Pomocnik dopiero rozpoczyna karierę, jednak już zdążył zapisać się w futbolowych annałach. Najmłodszy debiutant w historii PSG? Warren Zaire-Emery w wieku 16 lat, 4 miesięcy i 29 dni. Najmłodszy zawodnik, który znalazł się w pierwszym składzie paryżan? WZE w wieku 16 lat, 9 miesięcy i 29 dni. Najmłodszy strzelec gola? Ten sam gracz mając 16 lat, 10 miesięcy i 24 dni. Przy czym warto podkreślić, że premierowa bramka była jego kolejną spektakularną wizytówką.
- Czuję się fantastycznie, to mój pierwszy gol w Ligue 1, jestem bardzo szczęśliwy. W tej akcji widziałem obok Leo Messiego, ale wiedziałem, że sam mogę skończyć akcję, więc spróbowałem i wpadło. Mam nadzieję, że w przyszłości zdobędę znacznie więcej bramek - stwierdził uradowany Zaire-Emery.
- Gratuluję Warrenowi, teraz musi jeszcze ciężej pracować. On jest naszym małym fenomenem - pochwalił Luis Campos na łamach "Le Parisien" po debiutanckiej bramce nastolatka.
16-latek zbiera coraz więcej minut w pierwszej drużynie PSG, ponieważ po prostu na nie zasługuje. Ze świecą szukać zawodnika, który gra z tak naturalnym luzem, pewnością siebie, tak dobrze czuje się na małej przestrzeni. Widać u niego naleciałości z futbolu ulicznego, ale nie chodzi tu o skłonności do taniego efekciarstwa czy egoizmu. Zaire-Emery dobrze wie, kiedy lepszym rozwiązaniem jest podanie, a kiedy powinien sam ruszyć z przebojową akcją.
- Warren Zaire-Emery to młody gracz, który w swoim wieku wyróżnia się dojrzałością. Jest bardzo uważny, spostrzegawczy, ma odpowiednią osobowość. Jest bardzo blisko poziomu naszych pozostałych pomocników. Potrzebuję konkurencji w składzie i jeśli 16-latek będzie lepszy od innych graczy, zamierzam go wystawiać - chwalił podopiecznego Galtier na jednej z ostatnich konferencji prasowych.
Na ten moment Warren Zaire-Emery jest murowanym kandydatem do miejsca w pierwszym składzie PSG na mecz z Bayernem. I to nie tylko dlatego, że w ekipie mistrzów Francji panuje plaga kontuzji. Nawet zdrowy Fabian Ruiz w ostatnich miesiącach nie oferuje tyle, co jego znacznie młodszy konkurent.
Zaire-Emery to perełka, na którą PSG powinno chuchać i dmuchać. Pamiętajmy, że w poprzednich sezonach paryska akademia tworzyła wielu świetnych piłkarzy, którzy w większości odnoszą sukcesy, ale z dala od stolicy Francji. Klub nie może powtórzyć błędu ignorancji, jak w przypadkach Christophera Nkunku czy Moussy Diaby’ego. Teraz na Parc des Princes pojawił się zawodnik, który być może nawet przerasta talentem poprzednich wychowanków. Jeśli Zaire-Emery jest tak dobry w wieku 16 lat, strach pomyśleć, jaki poziom osiągnie, kiedy jeszcze się rozwinie.

Przeczytaj również