Cristiano Ronaldo zderzył się ze ścianą. Niepowodzenia rodzą frustrację
Na razie mógłby spisać ten turniej na straty. Nie ma goli, jest za to krytyka gry, nagannego zachowania, są wszędobylscy łowcy autografów. Cristiano Ronaldo na EURO 2024 rozczarowuje, choć Portugalia stoi za nim murem.
To był absolutny plan minimum na te mistrzostwa. Samym wejściem na boisko przeciwko Czechom pobił kolejny rekord, stając się pierwszym piłkarzem w historii, który wystąpił w sześciu edycjach mistrzostw Europy. Pomnik długowieczności został wyryty, niemniej nie ma to większego przełożenia na grę jego reprezentacji. Po trzech grupowych meczach wydaje się, że tylko nabijanie liczb Cristiano Ronaldo leżało u podstaw jego powołania.
“Nie lubi przegrywać”
Zgodnie z oczekiwaniami - podczas turnieju było o nim głośno. Ale niekoniecznie w ten sposób, jaki sobie życzył. Portugalczyk, bardziej jak gwiazda pop, aniżeli piłkarz, musiał sobie radzić ze swoimi psychofanami, polującymi na boisku na selfie zarówno w trakcie treningów, jak i meczów. Niektórzy robili naprawdę wiele, by znaleźć się na wyciągnięcie ręki z idolem. Jeden z domniemanych kibiców skoczył z trybuny, zlokalizowanej nad tunelem, gdy Cristiano schodził do szatni po meczu z Gruzją.
Te 66 minut spotkania z zawodnikami z Kaukazu było źródłem najgorszej frustracji. Ronaldo wyglądał jak desperat szukający bramki, zapominając o kolegach. Łącznie przez ponad godzinę miał najmniej podań w całej drużynie. Jedynie osiem. Skupiał się wyłącznie na własnym celu. Na jego nieszczęście, w gruzińskim prostokącie stał Giorgi Mamardaszwili, który nie miał żadnego interesu w tym, by Ronaldo poprawiał swoje rekordy.
Gdy nic nie wpada, portugalski napastnik robi się nerwowy. Nie mógł się pogodzić z faktem, że nie odgwizdano karnego, gdy szarpano go za koszulkę. Za protesty otrzymał żółtą kartkę, ale ryzykował też czerwoną, kiedy pokłócił się z czwartym sędzią w przerwie meczu. W momencie zmiany, wyładował złość na butelce z wodą i głośno protestował na ławce rezerwowych.
- Nie lubi przegrywać, stąd jego zdenerwowanie - mówił kolega z reprezentacji Bernardo Silva. - Oczywiście każdy z nas frustruje się, gdy schodzimy z boiska pokonani. Niektórzy radzą sobie ze złymi występami na różne sposoby. Chcieliśmy wygrać ten mecz, ale wszyscy zawiedliśmy - dodał gracz Manchesteru City.
Minimalny wkład
Portugalia jest ciągle w grze, wygrała swoją grupę, ale postawa poszczególnych gwiazd pozostawia wiele do życzenia. Listę rozczarowań otwiera nazwisko Cristiano Ronaldo. Do tej pory podczas mistrzostw oddał on 12 strzałów i po żadnym piłka nie znalazła się w sieci. Co prawda rzadko znajdował się w klarownych sytuacjach, a częściej decydował się na uderzenia z daleka lub z pozycji beznadziejnych, gdy otaczało go kilku rywali. Ale może właśnie w tym tkwi przyczyna przeciętnych występów? Za często strzela, za mało szuka dodatkowych opcji.
- Cristiano żyje z bramek. To fakt. Ale czy widzieliście, jak chętnie pomaga naszej drużynie na boisku? Dla mnie jest niesamowity. To piłkarz z największą liczbą minut, mimo 39 lat. Radzi sobie świetnie i pewnie będzie jeszcze lepszy w fazie pucharowej. Jestem przekonany, że da nam wiele radości - twierdzi Pepe, 41-letni portugalski stoper.
To prawda, były przebłyski zespołowej gry. W meczu z Turcją zmarnował złotą szansę na zdobycie bramki, bezinteresownie podając do Bruno Fernandesa przy trzecim golu. Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, bo ten samolubny i egocentryczny Ronaldo właśnie zaprzeczył wszystkim swoim negatywnym cechom. A na początku tego samego spotkania napastnik świetną kombinacją zwodów ośmieszył Abdulkerima Bardakciego, pozostawiając Turka na tyłku, a samemu zmierzając w pole karne. Wideo z tego udanego dryblingu okazało się hitem w mediach społecznościowych i przypomniało światu o najlepszego wersji Cristiano z lat jego gry w Manchesterze United i Realu Madryt.
Asysta i zdemolowanie w jednej akcji defensywy przeciwnika to dwa “highlighty” z turnieju. W wieku 39 lat coraz bardziej jednak widać ubytki fizyczne, utratę snajperskiego nosa i niemożności rywalizowania na najwyższym poziomie. Mówią o tym liczby. W siedmiu kolejnych meczach na dużych imprezach (MŚ 2022 i EURO 2024) ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Po raz pierwszy w swojej bogatej, 21-letniej karierze reprezentanta Portugalii zakończył fazę grupową turnieju bez zdobytej bramki. Ząb czasu naruszył pomnik i trudno o lepszy argument.
Pełne zaufanie
Przed rozpoczęciem mistrzostw Europy jednym z tematów była zasadność powoływania CR7. Niektórzy przekonywali, że piłkarze są skrępowani jego obecnością, że nie potrafią grać na miarę swojego potencjału. Czują się aktorami drugiego albo nawet trzeciego planu. Selekcjoner nawet nie ukrywał, że bardziej niż o kwestii sportowej, zapraszając Ronaldo na EURO, myślał o sferze mentalnej.
- Kiedy mówi się o atmosferze, doświadczeniu i radzeniu sobie ze stresem, nie sądzę, by był na świecie drugi piłkarz z tym wszystkim. Ważne, aby zrozumieć, co wnosi dany zawodnik. A co wnosi Cristiano Ronaldo? Całe know-how jak przeżywać wielkie turnieje, jak strzelać gole, zachowywać się w polu karnym i otwierać przestrzenie dla kolegów - mówił przed pierwszym meczem z Czechami Roberto Martinez.
- A jeśli chcecie przeanalizować jego postawę pod względem fizycznym, wystarczy spojrzeć na to, co zrobił w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Powołałem go, bo na to zasłużył. Zdobył 51 bramek w 50 meczach. A wszystkie markery zmęczeniowe potwierdzają, że może występować co cztery dni. Nie potrzebuję innych analiz - zawyrokował hiszpański trener prowadzący Portugalię.
Jego stronę oczywiście trzymają także koledzy z zespołu. Niektórzy z nich, jak Pepe, przez dwie dekady walczyli u jego boku, inni, jak Vitinha czy Palhinha, dorastali, obserwując jego grę w telewizji. Nie wyobrażają sobie, by Ronaldo mógł stracić miejsce w zespole.
- Przemowa naszego kapitana była kapitalna. Zresztą jak zawsze. Niezwykle motywująca. Wyszliśmy na mecz wiedząc, że mamy pewny awans, dlatego zabrakło takiej woli zwycięstwa, jaką mamy zwykle. Natomiast ta chęć urośnie w spotkaniu ze Słowenią - tłumaczył po ostatnim gwizdku z Gruzją Palhinha.
Pragnienie i pasja Cristiano Ronaldo wyraźnie pozostały. Chce wygrywać, chce zdobywać tytuły, a nade wszystko - strzelać gole. Niestety skuteczność odzyskuje tylko wtedy, gdy rywalizuje przeciwko przeciętnym albo po prostu słabym rywalom. Nie potrzebuje wówczas mobilności z najlepszych lat, w szczególności angażowania się do pressingu. Wydaje się, że kopanie się z Gruzinami i Czechami to już zbyt wysoki poziom na gracza, który od dwóch lat pozostaje poza dużą, europejską piłką.
Niemniej, futbol wciąż potrafi płatać figle. Dlatego nie powinno być zaskoczenia, gdyby rekordzista pod względem goli dla reprezentacji (130 trafień) w końcu odżył w starciu ze Słowenią w 1/8 finału. Blask, który go otaczał, być może nieco słabnie, ale wciąż może zabłysnąć pełnym światłem. Kiedy, jak nie w fazie pucharowej?