Co czeka Klicha w MLS? O jego transfer zabiegała legenda. "Ma wszystko, by zostać ulubieńcem kibiców"

Mateusz Klich po latach spędzonych w Leeds przenosi się do D.C. United z MLS. To zespół, który w ostatnich sezonach mocno zawodził, ale teraz z legendą angielskiej piłki w roli trenera chce wrócić do czołówki. Polski pomocnik ma być jedną z jego kluczowych postaci. Co czeka go w USA?
Odejście Mateusza Klicha z Leeds było naprawdę wzruszające. Po ostatnim meczu przeciwko West Hamowi piłkarze i członkowie sztabu szkoleniowego “The Peacocks” utworzyli szpaler, nie zabrakło też łez oraz okolicznościowych koszulek z wizerunkiem wychowanka Cracovii. O tym, że “Clichy” może rozstać się z Elland Road, mówiło się już od kilku miesięcy. Teraz Polak przenosi się do D.C. United.
Zespół z Waszyngtonu to jedna z legend soccera. Żaden z amerykańskich klubów piłkarskich nie zdobył więcej trofeów od “Czarno-czerwonych”. W minionych sezonach ekipa z Audi Field popadła jednak w ogromny kryzys. Od jakiegoś czasu próbuje go z niego wyciągnąć sam Wayne Rooney. “Wazza” objął zespół w połowie ubiegłego roku. Teraz ma dołączyć do niego Klich, którego sprowadzenie traktowane jest przez amerykańskich kibiców jako naprawdę spore wydarzenie.
Następny
W ciągu ostatnich kilku lat przez Major League Soccer przewinęła się pokaźna liczba Polaków. Adam Buksa (New England Revolution) oraz Przemysław Frankowski (Chicago Fire) spisywali się na tyle dobrze, że wrócili do Europy i występują w Ligue 1. Aktualnie w MLS wciąż jednak gra aż sześciu naszych rodaków: Kamil Jóźwiak, Jan Sobociński, Karol Świderski (Charlotte FC), Kacper Przybyłko (Chicago Fire), Jarosław Niezgoda (Portland Timbers) oraz Patryk Klimala (New York Red Bulls).
Klich trafia jednak za ocean na zupełnie innym etapie kariery niż większość z tych zawodników. 32-latek wyrobił już sobie nazwisko na Starym Kontynencie i do MLS nie jedzie po to, by się wypromować. Ma za sobą blisko 200 meczów dla Leeds, w tym aż 82 spotkania w Premier League. Co prawda wciąż oficjalnie nie wiadomo, czy w D.C. United dostanie gwiazdorski status “Designated Player”, czyli jego kontrakt nie będzie wliczany do budżetu płac zespołu. Jego renoma z pewnością jednak na taką umowę zasługuje. I to mimo że wiąże się to z dużo większą presją.
- Gdyby przeanalizować sobie transfery rodaków do MLS, to Polacy nie trafiają do mocnych klubów. Mówimy raczej o średniakach lub słabszych drużynach. Wyjątkiem był w sumie tylko Jarosław Niezgoda. Do tej pory dosyć często udawało się wynegocjować kontrakt “Designated Player”. Jeżeli Klich nie będzie miał kontraktu DP, oczekiwania względem niego będą zupełnie inne i przy jego umiejętnościach powinien szybko pokazać się z dobrej strony, szczególnie że konkurencji zbyt wielkiej nie ma. D.C. United ma zbyt wiele braków, żeby jeden Klich był brakującym ogniwem, ale z pewnością jest jednym z tych piłkarzy, od których można zaczynać budowę składu - opowiada nam Katarzyna Przepiórka z “Amerykańskiej Piłki”.
Po angielsku
Ta budowa składu D.C. United na najbliższy sezon będzie bardzo mozolna. Klub minione rozgrywki zakończył po fazie zasadniczej na szarym końcu nie tylko Konferencji Wschodniej, ale również całej ligi. Rooney na 14 meczów, w których poprowadził waszyngtoński zespół, wygrał zaledwie dwa, lecz władze klubu mu ufają. Legenda reprezentacji Anglii dostanie czas. “Wazza” odegrał też rolę w tym, by sfinalizować transfer Klicha.
Polak w Waszyngtonie spotka się nie tylko z trenerem, ale i kilkoma zawodnikami o przeszłości w Anglii. Aktualnie napastnikiem United jest Christian Benteke, który na Wyspach występował w sumie przez dziesięć sezonów w Aston Villi, Liverpoolu oraz przede wszystkim w Crystal Palace. W linii pomocy “Clichy” trafi na Ravela Morrisona, uważanego w przeszłości za spory talent wychowanka Manchesteru United. Rooney, który dołączył do D.C United w połowie poprzedniego sezonu, tworzy w stolicy USA własny projekt, a Klich ma być jego centralnym elementem.
- Wydaje mi się, że tu nie chodzi o to, czy Klich wpasuje się pod względem czysto piłkarskim do MLS, ale przede wszystkim, czy wpasuje się do D.C. United prowadzonego przez Rooneya. Trener bardzo zabiegał właśnie o tego piłkarza, więc musi mieć na niego konkretny plan. To pozwala wierzyć, że Klich odnajdzie się w tej konkretnej drużynie, w której, szczerze mówiąc, nie ma zbyt wielkiej konkurencji do gry. Brzmi jak plan idealny - uważa Przepiórka.
Jak w Leeds?
Kibice D.C. United mają nadzieję na to, że plan Rooneya okaże się sukcesem i pozwoli wrócić ich drużynie na właściwe tory. “Czarno-czerwoni” w przeszłości przecież aż czterokrotnie sięgali po MLS Cup, byli też pierwszym zespołem z USA, który sięgnął po triumf w CONCACAF Champions’ Cup, obecnie znanej jako CONCACAF Champions League. Pod wieloma względami to drużyna, którą można porównać, zachowując oczywiście wszelkie proporcje, do Leeds United. Uznana marka z oddanymi kibicami, która będzie próbowała wrócić do lat świetności z Klichem w środku pola.
Na Elland Road polski pomocnik stał się symbolem postępu dokonanego przez klub w minionych sezonach. Leeds pojawiło się w Premier League po 16 latach przerwy. W D.C. United na sukces czekają nieco krócej, bo dekadę temu sięgnęli po U.S. Open Cup, ale po raz ostatni w MLS triumfowali w 2004 roku. Polak przywrócił radość z gry Leeds wielu kibicom “The Peacocks” i teraz staje przed podobną misją w Waszyngtonie. Misją, która jednak może okazać się dużo trudniejszą od tej w Anglii.
- Mateusz Klich jest swego rodzaju ikoną w Leeds United, ale nie sądzę, że w USA ma szansę na niemal identyczną historię. Inna drużyna, inne możliwości i zupełnie inne realia. To mogłoby się wydarzyć przy mistrzostwie D.C. United, a szanse są jednak na to naprawdę małe. Natomiast rzeczywiście Klich ma wszystko, żeby zostać w najbliższym czasie jednym z ulubieńców kibiców. Zaangażowani fani z pewnością docenią jednak jego ciężką pracę i oddanie klubowi - podsumowuje Przepiórka.