Był pośmiewiskiem, teraz stał się nadzieją w finale LM. Odrodzenie gwiazdy. "Znów jest w wielkiej formie"

Był pośmiewiskiem, teraz stał się nadzieją w finale LM. Odrodzenie gwiazdy. "Znów jest w wielkiej formie"
Oleg Batrak/shutterstock.com
Kilka miesięcy temu kariera Romelu Lukaku stanęła na rozdrożu. Najpierw koszmarny czas w Chelsea, później kuriozalny mundial, problemy z nadwagą i kontuzjami. Konsekwencje były widoczne podczas słabych występów w Interze. Po dwumeczu z Benfiką Belg wstał jednak niczym feniks z popiołów i ku zaskoczeniu wielu, znów stał się najlepszą wersją samego siebie.
Na relację LIVE z finału Ligi Mistrzów zapraszamy na Meczyki.pl od 20:00. Początek meczu Manchester City - Inter o 21:00.
Dalsza część tekstu pod wideo

Angielska klęska

Kiedy latem 2021 roku Lukaku przechodził z Interu do Chelsea, wielu fanów “Nerazzurrich” zarzucało mu zdradę, jego mural w Mediolanie został zniszczony. Od tego momentu kariera napastnika urodzonego w Antwerpii zaczęła przypominać równię pochyłą. Przejście na Stamford Bridge piłkarza, który został wybrany MVP Serie A, miało stanowić ponowną próbę podbicia przez niego ligi angielskiej. Kosztował sporo. Niecodziennie kluby decydują się płacić za jakiegokolwiek gracza 113 milionów euro.
Nie wyszło. Skończyło się konfliktem z trenerem Thomasem Tuchelem, serią kiepskich występów i przegraniem rywalizacji o pierwszy skład. Sam piłkarz przyznał, że nie czuł się zbyt dobrze w Anglii. Przyczyn tego stanu rzeczy można szukać w rodzinie, której zdecydowanie lepiej mieszka się na Półwyspie Apenińskim. Zresztą Lukaku w wielu wypowiedziach i gestach daje do zrozumienia, że miłuje w sposób szczególny wartości rodzinne. Ale jednocześnie “Big Rom” musiał zmierzyć się ze stwierdzeniami, że kolejny raz angielska piłka go zweryfikowała. Wrócił do Mediolanu.
- Wiedziałem, że jak mi nie pójdzie w Chelsea, to Inter da mi znów szansę. Kiedy znów założyłem koszulkę “Nerazzurrich”, poczułem się szczęśliwy. To dla mnie właściwe miejsce - wspominał w wywiadzie dla “CNN”.

Problemy

Opuścił Londyn, ale nie było mu łatwo. Mecz Belgia - Chorwacja podczas mundialu idealnie obrazował problemy Belga. Sytuacje marnowane niemal dwa metry od bramki przeciwnika sprawiły, że kibice w zależności od posiadanych sympatii dostawali białej gorączki, albo znaleźli sobie obiekt do kpin. A przecież powrót do Interu miał być nowym rozdaniem. Przed sezonem ten ruch wydawał się pokazem siły “Nerazzurrich”, którym bez Lukaku niewiele zabrakło do obrony Scudetto. Ponowne przyjście “Big Roma” zatarło wszystkie rany, kibice przypomnieli sobie jego świetny czas na stadionie im. Giuseppe Meazzy.
Co więcej, napastnik wszedł w sezon całkiem obiecująco, w dwóch pierwszych kolejkach strzelił gola i zaliczył asystę. Przed czwartą serią gier jednak pechowo zerwał ścięgno zginacza uda, co spowodowało prawie półroczną przerwę od gry. Belg nie przywykł do łapania tak długotrwałych urazów. Nigdy jego rekonwalescencja nie trwała pięciu kolejek, a tym razem pauza wyniosła 12 meczów. Powrót do pełni formy okazał się długim i wymagającym cierpliwości procesem. Słaba forma Lukaku po wyleczeniu kontuzji zbiegła się z fatalną dyspozycją Interu, który łącznie przegrał aż 12 ligowych spotkań. W marcu wydawało się, że ekipie Simone Inzaghiego może być trudno zakończyć rozgrywki w czołowej czwórce. Wszystko wskazywało na to, że przez pryzmat kłopotów drużyny i problemów z wagą Belga oczywistością jest, że Lukaku stanie się kozłem ofiarnym. Nie tym razem.
- Romelu Lukaku zdobytym Scudetto zapracował sobie na szacunek w Mediolanie. Na pewno kibiców irytował fakt, iż Belg po wypożyczeniu bardzo dużo czasu spędził w gabinetach rehabilitacyjnych. Nie było jednak pretensji do piłkarza, który ciągle mógł liczyć na wsparcie. Kiedy w marcu wybrałem się na mecz Inter - Juventus, to na własne oczy widziałem jego szczególną relację z kibicami. Nawet jeśli coś mu nie wychodziło, to fani ciągle dodawali mu otuchy z trybun i traktowali go z empatią. Teraz znów jest w wielkiej formie - mówi nam Aleksander Bernard z portalu “sport.pl”.

Odrodzenie

O skali kłopotów Lukaku po powrocie do Interu świadczy fakt, że w pierwszych 15 meczach strzelił on zaledwie trzy gole i zaliczył jedną asystę. Ale podobnie jak w całym zespole, u niego też wszystko zmieniło się po wyeliminowaniu Benfiki w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W tych rozgrywkach “Big Rom” był zresztą dobrym duchem drużyny prowadzonej przez Simone Inzaghiego.
Oceniając bieżący sezon w wykonaniu Belga, należy oddzielić grubą kreską okres przed meczem z Benfiką, z tym, co się działo po jej wyeliminowaniu. Inter w ośmiu ostatnich kolejkach Serie A zdobył 25 bramek. Wygrał siedem spotkań. Uległ jedynie mistrzowskiemu Napoli. Bardzo duży wpływ na odrodzenie zespołu miał stary i lubiany duet Lu-La. Lukaku i Lautaro Martinez dołożyli swoje cegiełki do 16 z tych 25 trafień. Argentyńczyk z Belgiem znów budzą więc grozę na Półwyspie Apenińskim. W ostatnim czasie przyćmili nawet Chwicze Kwaracchelię z Victorem Osimhenem. A “Big Rom” wreszcie zaczął przypominać siebie z czasów, kiedy pracował razem z Antonio Conte. W ostatnich dziewięciu meczach Serie A strzelił siedem goli i zaliczył pięć asyst. To najlepszy wynik w lidze, o dwa “oczka” lepszy niż drugiego w klasyfikacji kanadyjskiej Lautaro. Zarówno Belg, jak i Inter złapali formę w kluczowym momencie sezonu. Przełożyło się to na niezmienne uwielbienie ze strony kibiców, którzy przynoszą na stadion flagi z wizerunkiem Lukaku.

Marzenie

Warto przypomnieć, że zarówno Romelu Lukaku, jak i Lautaro Martinez przebyli trudną drogę w europejskich pucharach. Złośliwcy ciągle mają w pamięci pudła Belga w meczach przed laty z Szachtarem czy Sevillą, co pozbawiło Inter kolejno wyjścia z grupy w Lidze Mistrzów oraz sięgnięcia po Ligę Europy.
Tymczasem w półfinale przeciwko Milanowi to właśnie duet Lu-La ustalił wynik dwumeczu na 3:0. Biorąc pod uwagę trudności dwójki napastników, wymowna była to scena, kiedy Argentyńczyk cieszył się po golu razem z asystującym mu Lukaku. Oni znów wspólnie uradowali kibiców i wprowadzili Inter do finału przeciwko Manchesterowi City.
- Gra przeciwko najlepszej drużynie na świecie jest cudowną rzeczą. Guardiola ma inny plan na mecz niż my, ich aktywna piłka sprawia, że Haaland bardzo często dochodzi do sytuacji strzeleckich. Imponująco forsują linię obrony przeciwnika. Podchodzi do mnie wielu piłkarzy z Interu, który w 2010 roku wygrał Ligę Mistrzów. Mówią mi, że oglądają nasze mecze i czują tego samego ducha. Zasłużyliśmy na tę szansę i musimy spełnić marzenie - podkreślił Lukaku.

Ławka

Mimo świetnej postawy w ostatnich tygodniach, Simone Inzaghi pozostaje nieugięty i w Lidze Mistrzów sadza “Big Roma” na ławkę. W żadnym meczu Belg nie został desygnowany do pierwszego składu i trudno spodziewać się innej decyzji podczas finału. Lukaku niemal zawsze wychodził w podstawowej jedenastce w Serie A, gdzie trener częściej dawał szansę odpocząć Lautaro Martinezowi. Jednakże w LM “Nerazzurri” najczęściej decydowali się na grę dwójką napastników Martinez - Edin Dzeko. Początkowo taki wybór Inzaghiego był podyktowany kontuzją Lukaku, następnie jego słabszą formą. A mimo że przy okazji dwumeczu z Milanem pojawiło się więcej znaków zapytania, to Dzeko udowodnił swoją wartość i użyteczność taktyczną dla zespołu. Bośniak lepiej bowiem radzi sobie w grze w ataku pozycyjnym i bardzo dużo pracuje dla drużyny. Zaś trzymanie Romelu Lukaku na ławce może mieć na celu zaskoczenie przeciwnika. Belg daje ten dodatkowy atut, że wśród rezerwowych jest silny i ruchliwy zawodnik, którego można wpuścić na końcówkę meczu. Przy okazji rywalizacji z Milanem zdało to egzamin, a Simone Inzaghi rzadko kiedy decyduje się na eksperymenty.

Co dalej?

Dyrektor generalny Interu Beppe Marotta stwierdził, że Romelu Lukaku jest bardzo ważną częścią Interu i jego przyszłość rozstrzygnie się po finale w Stambule. Wypożyczenie z Chelsea dobiega końca 30 czerwca. Napastnik bardzo chciałby zostać w Mediolanie i z pewnością można się spodziewać próby kolejnego wypożyczenia, na które będzie naciskał zarówno Inter, jak i sam zawodnik. W tego typu operacjach transferowych duże znaczenie ma jednak głos trenera. Zobaczymy, czy nowy opiekun “The Blues” Mauricio Pochettino będzie zainteresowany usługami Lukaku. Cena, jaką londyńczycy zapłacili za gracza i jego emocjonalny związek z Interem dają przesłanki, by stwierdzić, że możemy mieć do czynienia z kolejną transferową sagą.

Przeczytaj również