"Brakuje mu umiejętności. To jeszcze nie ta półka". Były kapitan kadry zaskoczył. Do tego piłkarza ma uwagi
- Nie możemy grać czwórką obrońców, bo nie mamy skrzydłowych? Jak to? Poza Grosickim są Frankowski i Zalewski - oni przecież potrafią grać na skrzydle - przekonuje nas po meczu z Czechami 96-krotny reprezentant Polski, Jacek Bąk.
Polska zremisowała z Czechami 1:1 i definitywnie pogrzebała szanse na bezpośredni awans na EURO 2024. Przed nami baraże o europejski czempionat, ale najpierw trzeba wyciągnąć wnioski z ostatniego starcia i całych eliminacji. Piątkowy mecz na PGE Narodowym z wysokości trybun oglądał Jacek Bąk. Jakie są jego przemyślenia?
BŁAŻEJ ŁUKASZEWSKI: Był pan na trybunach. Jak wyglądał mecz z tej perspektywy?
JACEK BĄK: Na pewno szkoda, że nie wygraliśmy. Mogliśmy w tym meczu zrobić więcej, ale taka jest piłka. Było widać zaangażowanie, ale to za mało, by ta gra przyniosła nam radość i przede wszystkim wynik.
Czyli nie ma zarzutów co do nastawienia?
Absolutnie nie. Tylko niektórym brakuje jeszcze umiejętności, na przykład Bartoszowi Sliszowi, to jeszcze nie jest ta półka. Dobrze momentami pokazywał się Jakub Piotrowski, ale widać, że między nimi brakowało jeszcze zgrania. To nie jest takie proste, żeby to wszystko szybko ułożyć w nowej reprezentacji, gdy dochodzi do zmiany pokoleniowej. Zmiennicy nie będą z marszu pokazywać takiej jakości jak niegdyś poprzednicy.
Kto mógł się najbardziej podobać?
Nicola Zalewski. Widać, że szkolił się we Włoszech i robił różnicę w tym meczu. Wymagam od niego mimo wszystko jeszcze więcej, bo to bardzo duży talent.
Na drugim wahadle grał Przemysław Frankowski - ocena?
Dawał mniej niż Zalewski. On też ma duże predyspozycje, ale było za mało akcji z jego strony.
Co sądzi pan o “wędce” dla Patryka Pedy? To nie jest miłe, by pojawić się w drugiej połowie na boisku, by potem być z niego zdjętym.
Trzeba zrozumieć, że wymusiły to wymogi taktyczne, ale na pewno nie było to dla niego fajne. Co do obrońców, to uważam, że Paweł Bochniewicz wypadł poprawnie, chociaż musi popracować nad koordynacją i zwrotnością. Ma dobrą lewą nogę, ale przyda mu się trochę pracy na siłowni, by wzmocnić się siłowo. Najbardziej podobał mi się Jan Bednarek - wyglądał najlepiej z tyłu.
O Bednarku padały komentarze, że słabo radził sobie w wyprowadzeniem piłki. Nie odniósł pan takiego wrażenia?
Nie. Podobało mi się, że ciągle wyprzedzał rywala, przerywał akcje. Nie bał się i grał wysoko. Nie był wczoraj wirtuozem, ale wypadł mocno na plus.
Co sądzi pan o występie Roberta Lewandowskiego? Piłka mu trochę odskakiwała…
Widać, że to klasowy zawodnik, który nie da się przepchnąć. Jednak to jest trudne, gdy ma ciągle obok siebie dwóch-trzech rywali. Mimo wszystko, "Lewy" to klasa sama w sobie. Wiem, że fajnie się wszystkich krytykuje, ale ja nie podzielam tej opinii.
Z ławki rezerwowych wszedł Kamil Grosicki i dostał niespełna 20 minut. Co dał naszej drużynie?
Wszedł, ale dał za mało. Próbował coś zdziałać, ale to było niewystarczające. Całą drugą połowę grał Adam Buksa, ale z jego strony to też było zdecydowanie za mało go widać. Szkoda, że tak późno pojawił się Sebastian Szymański.
Ma pan jakieś uwagi do taktyki Michała Probierza?
Ja bym grał czwórką obrońców, ale widzę, że selekcjoner chce stawiać na trójkę.
Dlaczego? Panuje powszechna opinia, że nie mamy skrzydłowych, by grać takim systemem.
Jak to nie mamy? Poza Grosickim są Frankowski i Zalewski - oni przecież potrafią grać na skrzydle. Wtedy byśmy grali pewniej w obronie. Trzeba zapytać zawodników, bo mnie się wydaje, że powiedzą, że im tak grałoby się lepiej. W systemie z czwórką defensorów jest wiele “za”.
Cel na mecz z Łotwą?
Praca nad poprawą zgrania zespołu, bo to duży problem.