Anglicy ubiegnięci o włos. Cash mógłby teraz zagrać w ich kadrze. "Sytuacja wyraźnie się zmieniła"
Matty Cash znalazł się wśród zawodników powołanych przez Czesława Michniewicza na marcowe mecze reprezentacji Polski. Być może w listopadzie w ostatnim momencie zadebiutował w polskiej kadrze, bo teraz miałby spore szanse, żeby znaleźć się w reprezentacji Anglii.
Bez wątpienia Cash przeżywa najlepsze moment w karierze. W Premier League gra już drugi sezon, szybko stał się podstawowym i docenianym zawodnikiem, ale w ostatnich tygodniach wskoczył na jeszcze wyższy poziom. W Aston Villi jest nie do zastąpienia, żaden piłkarz nie rozegrał w lidze więcej minut. Uzbierał ich też już więcej niż miał w całym poprzednim sezonie.
Życiowa forma
Do tego korzysta z taktyki Stevena Gerrarda, który bocznym obrońcom daje dużo swobody, pozwala zapędzać się głęboko na połowę rywala. W ostatnim miesiącu Cash strzelił dwa gole i dołożył do nich trzy asysty. Łącznie w tym sezonie jego współczynnik expected goals (xG) wynosi 1.7, w całych poprzednim było to zaledwie 0.3. Ma też więcej podań, które prowadzą do strzału kolegi z zespołu. O tym, jak rozhulał się w ofensywie świadczy też liczba kontaktów z piłką w polu karnym, która wzrosła z 29 w ubiegłym sezonie do aż 75 w obecnych rozgrywkach. Częściej jest też przy piłce w tercji boiska najbliżej bramki rywala.
Kiedy postanowił, że będzie grał dla reprezentacji Polski pojawiały się głosy, że to działanie oportunistyczne, związane przede wszystkim z brakiem szans na powołanie do angielskiej kadry. Jak było naprawdę wie tylko sam zawodnik, który - trzeba przyznać - zrobił ostatnio wiele, żeby sceptyków do siebie przekonać. Cash to wesoły, pozytywny i pełen dobrej energii człowiek, który widać, że z obecności w polskiej kadrze czerpie sporo przyjemności, ale nie zmienia to faktu, że o grze w zespole Garetha Southfate’a długo mógł tylko pomarzyć.
Wynikało to z rywalizacji i potencjału, jaki Anglia ma na jego pozycji. Southgate stawiał na prawej obronie głównie na Kyle’a Walkera, w odwodzie miał Reeca Jamesa, Trenta Alexandra-Arnolda i Kierana Trippiera. Tego ostatniego, do niedawna podstawowego zawodnika Atletico Madryt, z konieczności wystawiał nawet czasami na lewej stronie. Alexander-Arnold próbowany był za to w drugiej linii. Jakoś trzeba było tych wszystkich świetnych piłkarzy pomieścić.
Co więcej, problem bogactwa nie ograniczał się jedynie powyższych nazwisk. W drugim szeregu czekało kilka talentów na czele z Tariqiem Lampteyem i Valentino Livremento. To wszystko oznaczało, że Cash, który na poziomie Premier League wyrobił sobie więcej niż solidną markę, był od powołania prostu daleko.
Nowa sytuacja
W ostatnich tygodniach sytuacja się jednak wyraźnie zmieniła. Nie tylko sam zaczął grać jeszcze lepiej, ale z problemy z kontuzjami mają James i Trippier. Obaj nie zdążą wyleczyć się na marcowe zgrupowanie, co oznacza, że oprócz pewniaków, czyli Walkera i Alexandra-Arnolda, Southgate może znaleźć miejsce przynajmniej dla jeszcze prawego obrońcy. W przeszłości korzystał z szerokich możliwości i powoływał kilku prawych defensorów, m.in w zespole na Euro znaleźli się Walker, Alexander-Arnold i James. Można zatem przypuszczać, że teraz też obecność trzech piłkarzy na tę pozycję nikogo by nie zdziwiła.
Pewniakami są Alexander-Arnold i Walker, ale nietrudno sobie wyobrazić, że tym trzecim, w związku z bardzo wysoką formą, mógłby być Cash. Tym bardziej, że Lamptey dopiero wraca po poważnym urazie, a Livramento zapewne zostanie powołany do kadry młodzieżowej. Czy tak naprawdę by się stało nigdy się nie dowiemy. Sam Cash nie wygląda na kogoś, kto wiele by o tym rozmyślał, ale sam fakt, że jego powołanie do angielskiej kadry można w teorii rozważać na poważnie pokazuje, jak wielkie postępy zrobił w ostatnim czasie. Reprezentacja Polski może na tym tylko skorzystać.