Absurd! Topowa gwiazda marnowana na ławce. Selekcjonera nie da się zrozumieć

Absurd! Topowa gwiazda marnowana na ławce. Selekcjonera nie da się zrozumieć
Pedro Porru / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz Jankowski25 Jun 2024 · 11:53
Anglia punktuje, ale jednocześnie męczy oko. Gareth Southgate dokonuje wielu wyborów, które wydają się niezrozumiałe. Jednym z nich jest całkowite pomijanie Cole’a Palmera.
Większość uczestników EURO 2024 prezentuje bardzo przyjemny styl. Są bramki, nie brakuje emocji, kibice mogą pochłaniać jeden mecz za drugim. Nieprzyjemnym odstępstwem od reguły jest moment, w którym zbliża się spotkanie reprezentacji Anglii. Wszyscy podskórnie czują, że sportowa radość zaraz ustąpi wyrachowanemu pragmatyzmowi. “Synowie Albionu” grają brzydko, nie na miarę naprawdę gigantycznego potencjału kadrowego. Teoretycznie ekipa z takimi nazwiskami powinna bawić się na tle rywali pokroju Serbii. A jednak Southgate pozostaje konsekwentny w drenowaniu własnego zespołu z pokładów kreatywności.
Dalsza część tekstu pod wideo
Jedną z głównych “ofiar” systemu selekcjonera jest Cole Palmer. 22-latek przyjechał na turniej po absolutnie przełomowym sezonie. Zaczynał go jako głęboki rezerwowy Manchesteru City, skończył, będąc gwiazdą Chelsea i liderem klasyfikacji kanadyjskiej w całej Premier League. O tym, że ma papiery na wielkie granie, przekonał się każdy, kto w ostatnich miesiącach choć raz odpalił mecz “The Blues”. Każdy, ale nie Gareth Southgate.

Najlepszy najgorszym

Cole Palmer dotychczas nie rozegrał na EURO ani jednej minuty. To szokujące, biorąc pod uwagę, jak mocno pracował na miejsce w kadrze. W poprzednim sezonie rozegrał 43 mecze od pierwszej minuty, biorąc udział przy 42 bramkach. Spośród graczy w najlepszych ligach nieznacznie lepszymi wynikami mogli pochwalić się tylko Harry Kane, Erling Haaland i Kylian Mbappe. Żaden inny angielski skrzydłowy lub ofensywny pomocnik nie notował takich liczb. Spoglądając głębiej, 22-latek bronił się praktycznie w każdym aspekcie. W Premier League wykręcił 18,2 oczekiwanego gola, najlepszy wynik spośród Anglików powołanych na EURO. Jego wskaźnik expected assists wyniósł 8,7, drugi rezultat po Bukayo Sace (11,0 xA). W liczbie kluczowych podań był niemal na równi z Philem Fodenem. Właściwie nie dał żadnego powodu, aby kwestionować jego potencjalną przydatność.
- Myślę, że Anglia potrzebuje szerokości na boisku, potrzebuje skrzydłowych. Ktoś taki jak Palmer powinien gwarantować szerokość, mogąc nieustannie rozciągać linię obrony rywali - analizował przed turniejem Wayne Rooney. - Wyzwaniem dla Southgate'a będzie zmieszczenie wszystkich piłkarzy w składzie. Ale gdyby jutro miał odbywać się finał EURO, ja wystawiłbym Palmera od pierwszej minuty. Nie można ignorować jego formy i jakości - podkreślał Michael Owen cytowany przez Yahoo.
Palmer miał jednak problemy z tym, aby przekonać do siebie Southgate’a. W kadrze zadebiutował w listopadzie, wchodząc na końcówki meczów z Maltą i Macedonią Północną. W marcu stawił się na zgrupowaniu z drobnym urazem, przez który przegapił sparingi z Brazylią i Belgią. Tuż przed EURO zgłosił jednak gotowość do walki o pierwszy skład. Przeciwko Bośni i Hercegowinie strzelił nawet debiutanckiego gola.
- Cole kilka razy próbował być zbyt precyzyjny, próbując odpowiednio zagrać piłkę lub przygotować się do strzału. Gdyby kilka razy wcześniej zdecydował się na uderzenie, mógłby mieć parę goli. Ale zagrał dobrze. A dobre występy skłaniają selekcjonera do myślenia - przyznał Southgate na antenie TNT po meczu z Bośnią. - Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy go w składzie. Fantastycznie, że strzelił dziś gola. Będziemy potrzebować zawodników, którzy potrafią zdobywać ważne bramki - chwalił Harry Kane. - Mam nadzieję, że zrobiłem wystarczająco dużo, aby móc walczyć o skład. Nie zagrałem teraz najlepiej, ale za nami długi sezon i staram się utrzymać odpowiedni rytm - skomentował sam zainteresowany.

Zamrożony

Palmer rozpoczął EURO jako rezerwowy. I ta decyzja sama w sobie mogła się obronić. Trudno byłoby oczekiwać, że nagle odstawieni zostaną Foden, Saka czy Bellingham, którzy już swoje dali tej kadrze. Pierwsze mecze na turnieju dobitnie pokazały, że ustawienie tej trójki za plecami Harry’ego Kane’a się nie sprawdza. Anglia rozegrała dwa mizerne spotkania z Serbią i Danią. W obu oddała łącznie siedem celnych strzałów. Tyle samo Polska miała w rywalizacji z Holandią. Oczekiwania zawiódł choćby Foden, który zupełnie nie przypominał gwiazdy prowadzącej City do mistrzostwa.
- Moim zdaniem zawodnik tej klasy, z takim talentem, czasami nawet nie musi usłyszeć od trenera, co ma robić. Foden sam musi chcieć tego bardziej niż inni. Moim zdaniem tego nie pokazał - ocenił Cesc Fabregas na antenie BBC po meczu Anglia - Serbia.
Mierna gra nie skłoniła Southgate’a do przemyśleń. W obu spotkaniach grupowych jego pierwszą zmianą było zastąpienie Alexandra-Arnolda przez Conora Gallaghera. Można było odnieść wrażenie, że trener już wcześniej rozpisał sobie roszady, które musi przeprowadzić niezależnie od boiskowych wydarzeń. Dopiero na późniejszym etapie spotkań z ławki podnosili się Bowen, Watkins czy Eze. A Palmer? Jemu pozostało dbanie o to, aby nie nabawić się odcisków od ciągłego siedzenia.
- Widzisz Cole'a Palmera na ławce rezerwowych, który pewnie myśli sobie: "Dlaczego nie mogę po prostu wejść na boisko i odmienić grę?" - powiedział Alan Shearer, ekspert BBC. - Palmer to piłkarski geniusz. Taki zawodnik musi dostać czas na boisku - wtórował Joe Cole. - Potrzebujemy zawodników, którzy będą mieli tyle śmiałości i arogancji, że powiedzą tylko: "Daj mi tę piłkę, a ja z nią coś zrobię". Palmer taki jest - dodał Rio Ferdinand.

Jak powinna grać Anglia?

Znając Southgate’a, zapewne nie przeprowadzi on rewolucji w składzie. Selekcjoner dał się poznać jako człowiek, który woli umrzeć za swoje piłkarskie idee niż je zmieniać. A jednak w tym konkretnym przypadku powinien wprowadzić korekty do niedziałającego systemu. Anglia oczywiście wyjdzie z grupy, ale z tak siermiężną grą naprawdę trudno wróżyć jej sukcesy w fazie pucharowej. Przy czym mówimy o zespole, który na papierze powinien bić się o złoto. Wystarczy skorzystać z dobrodziejstwa inwentarza.
Palmer zasłużył na to, aby dostać swoją szansę. I wcale nie musiałoby się to wiązać z odstawieniem Saki czy Fodena. Skoro zajmują najwyższe miejsce w hierarchii skrzydłowych, to mogą tam pozostać. Ale wciąż dałoby się znaleźć miejsce dla gwiazdy Chelsea. Stacja Sky Sports wyliczyła, że w trakcie sezonu Cole spędził 1084 minuty jako prawoskrzydłowy. Z kolei w sektorze przeznaczonym dla “dziesiątki” operował przez 1291 minut. Spokojnie mógłby zatem operować za plecami Kane’a lub nawet wymieniać się z nim pozycjami. W takim wariancie Bellingham musiałby przesunąć się nieco głębiej. Potencjalnie zastąpiłby Trenta, który nie zachwyca w roli “szóstki”. Po remisie z Danią Southgate został zapytany o eksperymentalne wystawienie prawego obrońcy w środku pola. Niespodziewanie odpowiedział, że musi to robić, bo nie ma naturalnego następcy Kalvina Phillipsa. Te słowa odbiły się szerokim echem, ponieważ transferowy niewypał City raczej nie powinien być kreowany na potencjalnego zbawcę narodu.
Phillips oczywiście nie pomoże kadrze na EURO. Wciąż można znaleźć jednak sposób na odpowiednie ułożenie drugiej linii. Przeciwko Danii Bellingham pokazał, że potrafi znakomicie operować piłką, będąc ustawionym nieco głębiej. W końcówce spotkania radził sobie tam nawet lepiej niż w pierwszych fragmentach, kiedy grał jako “dziesiątka”. Jego wachlarz umiejętności zdecydowanie nie kończy się na poszukiwaniu bramek w polu karnym.
Cofnięcie Bellinghama otworzyłoby drogę do wystawienia Palmera w pierwszym składzie. Dołożenie do składu zawodnika wykręcającego ponad 40 G/A w sezonie nie brzmi źle. Ale czy to się stanie? Trudno powiedzieć. Gdyby Southgate widział dla niego miejsce w zespole, pewnie dałby mu chociaż parę minut w pierwszych spotkaniach grupowych. Tymczasem wolał nadal oglądać niedziałającą ofensywę, która swoimi poczynaniami doprowadza kibiców do szewskiej pasji.
Na tę chwilę Anglię trzeba rozpatrywać w kategorii rozczarowania. Oczywiście, że na Wyspach liczy się tylko wygranie turnieju i słynny powrót piłki do domu. Nieważne jak, ważne, żeby był sukces. Ale na razie EURO 2024 premiuje zespoły, które nie boją się własnego talentu. Grają odważnie, ofensywnie, nie oszczędzają sił na niepewne jutro. Z kolei podopieczni Southgate’a wyglądają tak, jakby wszystko robili na zaciągniętym hamulcu. W ten sposób nie dojadą do upragnionej mety.

Przeczytaj również