5 powodów, dla których MŚ w Katarze będą wyjątkowe. "To może być ich turniej. No bo czemu nie?"

5 powodów, dla których MŚ w Katarze będą wyjątkowe. "To może być ich turniej. No bo czemu nie?"
fifg / Shutterstock
Ruszyło odliczanie do MŚ w Katarze. Czym ta impreza, poza wyjątkową datą rozgrywania turnieju, będzie się wyróżniała? Jest przynajmniej 5 powodów, które sprawiają, że mundial w Katarze na długo zapisze się w świadomości kibiców.
Na wstępie trzeba powiedzieć sobie jasno - wszystkie wielkie turnieje mają swoją magię i pozostawiają ślad na lata. Jedne wspominamy lepiej, inne nieco gorzej. Z katarskimi mistrzostwami będzie podobnie. Znajdą one swoich zwolenników, jak i tych, którzy wymyślą najróżniejsze powody do narzekania. Oczywiście, specyfika najbliższego mundialu jest bezprecedensowa. Zamiast maratonów piłkarskich przy grillu, w ogródkach piwnych czy połączonych z wypadami do letnich kurortów, przyjdzie nam śledzić najważniejszy turniej czterolecia pomiędzy wyciąganiem z szafy coraz grubszych swetrów, a kupnem prezentów świątecznych.
Dalsza część tekstu pod wideo
To przewróci do góry nogami kalendarze klubowych rozgrywek, może wpłynąć na formę piłkarzy czy w dalszej perspektywie decydować o końcowych rozstrzygnięciach w ligach i pucharach. Jednak katarski mundial wyjątkowy będzie także z innych powodów. Oto one:

1. Last Dance wirtuozów piłki

Cristiano Ronaldo mimo 37 lat na karku nie myśli o zakończeniu kariery. Leo Messi jest od niego ponad dwa lata młodszy, co także daje prawo wierzyć, że przed nim nadal kilka sezonów gry. Jednak w przypadku obu zawodników to może być ostatnia szansa na poważny występ i poprowadzenie narodowej kadry do czegoś wielkiego. Choć w przypadku obu graczy można zaobserwować w ostatnim czasie pewien zjazd formy, to w reprezentacji obaj są zupełnie innymi ludźmi. Szczególnie po gwiazdorze PSG widać, że gra w barwach Argentyny jest dla niego jak tlen.
Przyjemnością było oglądanie przez lata rywalizacji dwóch piłkarskich kozaków. Można ich lubić, można nie lubić, ale Messiego i Ronaldo szanować trzeba. Bez nich świat piłki nie będzie już taki sam, dlatego ostatni występ, gdy mogą jeszcze wykorzystać gen geniuszu, musi być czymś wyjątkowym. Praktycznie co mundial mówi się, że to dla pewnych zawodników ten “ostatni taniec”. Tyle że czym innym jest pożegnanie piłkarzy po prostu solidnych, a czym innym obserwowanie, jak być może ostatni raz o Puchar Świata walczą Ci dwaj wybitni dżentelmeni.
Paradoksalnie, to naprawdę może być turniej Cristiano Ronaldo i Messiego. Z jednej strony presja już na nich nie ciąży. Reflektory nadal są skierowane na każdy ich ruch, ale zdaje się, że ogólnoświatowa euforia nieco przygasa. Powoli trzeba na scenie zrobić miejsce dla młodszych, takich jak Kylian Mbappe czy Erling Haaland. To oni są teraz częściej na okładkach sportowych gazet i mają być nowym duetem napędzającym światowy futbol. W tym wszystkim, w całej tej zmianie pokoleniowej, Leo i CR7 mogą jeszcze raz zadziwić świat. No bo czemu by nie? Byłoby to w ich stylu. A trzeba też dodać, że kadry Portugalii i Argentyny mogą namieszać w Katarze.

2. Po raz ostatni w “kameralnym” towarzystwie

MŚ w Katarze zakończą erę mundialowych potyczek w gronie 32 zespołów. Od kolejnej imprezy w rywalizacji znajdzie się już 48 państw, co budzi sporo głosów niezadowolenia. Mniejsza elitarność turnieju finałowego to niższy poziom spotkań w pierwszej fazie rywalizacji. Gdy o awans jest trudniej, jego wywalczenie smakuje inaczej. Gdy wychodzisz z grupy przy 32 drużynach, sytuacja staje się bardziej wyrazista niż w planowanym od 2026 roku formacie. Zmieni się zatem sporo. Czy wszystko będzie gorsze? Zapewne nie. W końcu nie do takich zmian w zasadach rywalizacji już dochodziło.
Pewna epoka się jednak zamyka. Już zawsze będziemy rozmawiać o tym, że mistrz z Kataru był “ostatnim takim”. Trzeba też pamiętać, że w gronie 32 reprezentacji “bawimy się” od mundialu we Francji w 1998 roku. To dla pokolenia dzisiejszych 30-latków były pewnie pierwsze mistrzostwa, które mogą pamiętać. Dla nieco starszych fanów będzie to kolejne poszerzenie grona finalistów, zaś wielu kibiców będzie wspominać Katar jako punkt graniczny w tym całym arsenale zmian w światowej piłce.

3. Mundial, a sprawa polska

Wielki turniej z udziałem reprezentacji Polski smakuje inaczej. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Będzie to nasz 9 występ na mistrzostwach świata. Wśród ekip, które już zapewniły sobie awans, częściej na turnieju grało 13 innych reprezentacji, pozostali mają od nas mniej udziałów w MŚ. Cieszy to, że Polska po raz kolejny pojedzie na mundial. Cieszy to, że dokona tego drugi raz z rzędu, a licząc z turniejami EURO, będzie to czwarta duża impreza z udziałem “Biało-czerwonych” począwszy od EURO 2016. Stabilizacja. Tego nasza piłka potrzebowała i chyba właśnie to dostajemy.
Awans na mundial raduje zawsze, ale ten smakuje inaczej. W końcu musieliśmy przedzierać się przez baraż, do tego w obliczu wojny zupełnie zmienił się klimat rozgrywania tego etapu eliminacji. Na dobrą sprawę decyzja, aby nie grać z Rosją, mogła wystawić nas za drzwi MŚ w Katarze. I nikt nie miałby pretensji. Teraz jednak jest duma z kadry, którą porzucił trener Paulo Sousa, która do meczu ze Szwecją przystąpiła poobijana - i to zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Nie był to awans wywalczony bez cienia wątpliwości, bez przeszkód, zgodnie z planem co do centymetra. To nagroda za pokonanie wielu przeciwności. Tym bardziej cieszy, że w Katarze zagramy, bo po prostu piłkarze na to zasłużyli swoim uporem. Zasłużył także Czesław Michniewicz i jego ludzie, przygotowując się do barażowej rywalizacji bez specjalnej możliwości przetestowania swoich pomysłów.
Czy to będzie ten turniej, który zakończymy w końcu wyjściem z grupy? Czy stać nas na bycie czarnym koniem mundialowej rywalizacji? Może zagramy tylko klasycznie: mecz otwarcia, o wszystko i o honor? Tego nie wie nikt, ale samo bycie częścią turnieju finałowego stanowi dla polskiego futbolu niezwykle ważny i potrzebny sygnał, że jest z czego budować przyszłość.

4. Wyjątkowa otoczka

Kraj mający 3 miliony mieszkańców, z czego większość to zagraniczni pracownicy. Efektowne i kosztowne stadiony, które nikomu nie będą potrzebne po samym turnieju. Wszechobecny przepych, mający ukryć niezbyt szlachetne postępowanie władz Kataru. Turnieje mistrzostw świata, tak samo jak choćby igrzyska olimpijskie, to tylko z jednej strony święto sportu. Z drugiej to szansa na poznawanie obcych kultur, wymianę doświadczeń i innych spojrzeń na świat.
Naiwnym byłoby myśleć, że Katar zmieni się na lepsze po wizycie kibiców z całego świata. Trudno też przypuszczać, aby to świat szczególnie rozkochał się w tym specyficznym miejscu, które z obywateli i przyjezdnych potrafi zrobić niewolników w zamian za sowite wypłaty. Nie da się jednak ukryć, że w takim miejscu futbolowego święta na międzynarodową skalę jeszcze nie było. Czym innym są pojedyncze mecze, organizacja gal bokserskich lub weekendu wyścigowego w Formule 1. Teraz Katar będzie na ustach kibiców i dygnitarzy przez miesiąc trwania imprezy, jak i kilka tygodni przed nią. Ale trudno schować wszystkie wady, które można przykryć pozłacaną płachtą na jedno czy dwudniowe wydarzenie.
Jak Katar zda egzamin z roli gospodarza? Blichtr i efektowne obiekty będą z pewnością reklamą państwa w telewizjach i pomysłem na ugoszczenie VIPów. Do Kataru pojadą jednak także zwykli fani, a to ich osąd może być najbardziej miarodajny. Jedno jest pewne. Tak egzotycznego miejsca na organizację MŚ jeszcze nie było i zapewne długo nie będzie.

5. Szansa na normalność

Pandemia sprawiła, że nie mieliśmy najszczęśliwszego czasu także dla kibiców. Igrzyska w Tokio odbyły się przy niemal pustych trybunach, piłkarskie EURO 2020 było organizacyjnym chaosem, do tego mieliśmy takie sytuacje, jak choćby przerwany mecz Brazylii z Argentyną przez złamanie protokołu covidowego. Teraz jest szansa na powrót do normalności. I to nie tylko normalności pozornej.
Coraz więcej państw znosi obostrzenia, rezygnuje z testowania turystów czy też przestaje wymagać paszportów covidowych. Oczywiście nie ma co popadać w hurraoptymizm. To nie tak, że koronawirus został zniesiony dekretem i cały świat może być już bezpieczny. Program szczepień i walką z pandemią przynoszą jednak pewne skutki, a globalna infrastruktura chce wrócić do pełnej normalności. To daje szansę na to, że mundial w Katarze będziemy przeżywali już z myślą tylko i wyłącznie o piłce nożnej. Bez obaw o wykluczenie zawodników z powodu pozytywnego wyniku testu, bez oglądania pustych trybun. Co prawda, do listopada to wszystko może się jeszcze zmienić. Być może jako społeczeństwo znów oblejemy egzamin z ostrożności i cały proces izolowania będzie trzeba powtórzyć. W tej chwili warto jednak myśleć, że będzie dobrze.

Przeczytaj również