Żurawski krytykuje Lewandowskiego. "Trochę odleciał. Wygląda, jakby zaczął żyć w innej rzeczywistości"

Maciej Żurawski skrytykował Roberta Lewandowskiego za występ na mistrzostwach świata. - Nie radzi sobie na wielkich turniejach - komentuje były kapitan reprezentacji Polski.
Polacy mundial zakończą na fazie grupowej. Porażka naszej drużyny ma też twarz Roberta Lewandowskiego, który gra bardzo przeciętnie i dotąd nie strzelił żadnego gola. Pojawiają się też wątpliwości, czy nadal powinien być kapitanem reprezentacji. Zdaniem części ekspertów za bardzo izoluje się od reszty zespołu. Miały o tym świadczyć m.in. słowa wypowiedziane na konferencji prasowej po meczu z Kolumbią, które wielu obserwatorów uznało za spychanie winy na kolegów z reprezentacji.
- W różnych rozmowach używamy takiego sformułowania, że Robert trochę odleciał. Nikt mu nie zabierze sukcesów, czy tego, że jest najlepszym zawodnikiem w historii polskiej piłki, ale trochę wygląda, jakby zaczął żyć w innej rzeczywistości, jakby zaczął pokazywać, jak duża przepaść dzieli go od innych piłkarzy - komentował Żurawski podczas wideoczatu zorganizowanego przez TVP Sport.
- Lewandowski nie radzi sobie na wielkich turniejach. Na EURO był w cieniu kolegów, ale drużyna odniosła sukces. Tutaj strasznie dużo próbuje zrobić na boisku, ale akurat nie to, co powinien. Dużo biega, cofa się do linii pomocy, próbuje rozgrywać. Ktoś może powiedzieć: "no tak, cofa się, bo nie dostaje podań". To jednak bardzo łatwa obrona napastnika. Zadania w drużynie są podzielone. Robert gra na "dziewiątce". Jego głównym zadaniem jest operowanie w okolicach pola karnego, a nie schodzenia na boki, czy do środka - uważa były reprezentant Polski.
- Na Robercie ciąży, że nie strzelił jeszcze gola w najważniejszym turnieju życia. To go boli, może stopować. Presja jest duża, ale przecież piłkarze spotykają się z presją też w swoich klubach. Na razie Lewandowski rozczarowuje, ale dajmy mu jeszcze zagrać mecz z Japonią. Życzę sobie, żeby reprezentacja pokazała w nim, że potrafi wygrywać i grać tak, jak nas do tego przyzwyczaiła. A Robert niech strzeli gola - zakończył Żurawski.