Ninja, budowlaniec, pasterz… Oto aktualne trendy prezentacji nowych zawodników [VIDEO]
![Ninja, budowlaniec, pasterz… Oto aktualne trendy prezentacji nowych zawodników [VIDEO] Ninja, budowlaniec, pasterz… Oto aktualne trendy prezentacji nowych zawodników [VIDEO]](https://pliki.meczyki.pl/big700/265/5b65c91484dcf.jpg)
W piłce nożnej pojawił się nowy trend. Kluby walcząc o piłkarzy, biją nie tylko finansowe rekordy. Biją również rekordy wyświetleń, polubień, udostępnień i komentarzy. Rywalizują wzajemnie o liczbę fanów na Facebooku i Twitterze, a z kibicem komunikują się w pierwszej kolejności za pomocą aplikacji mobilnych oraz oficjalnych fanpejdży.
Futbol ewoluuje cały czas, a nowoczesny klub musi docierać do kibica w każdej dostępnej chwili i w dowolnym możliwym miejscu. Nie ma do tego lepszego narzędzia niż media społecznościowe, na których znajdziemy najbardziej wymyślne i kreatywne pomysły na pokazanie światu nowego piłkarza. Zobaczcie jak europejskie kluby przedstawiły nam swoje nowe nabytki!
Włosi medialnymi liderami
Ludzie odpowiedzialni za internetowy wizerunek AS Romy znają się na rzeczy. Głównym narzędziem marketingowców z Rzymu stały się grafiki, wyróżniające się humorem i nawiązaniami do historii czy przydomków piłkarzy. Aż strach pomyśleć, co będzie jak zaczną tworzyć klipy…
Wszystko zaczęło się od wypożyczenia Bryana Cristante z Atalanty Bergamo. Cóż, przerobienie zdjęcia nie wymagało dużego nakładu pracy, ale wywołało zamierzony efekt w postaci polubień i uśmiechu kibiców. Jak to mówią: grafik płakał jak projektował…
Kolejną wartą wyróżnienia produkcją była prezentacja Javiera Pastore. Żeby zrozumieć jego treść, wymagana jest znajomość języka włoskiego. Albo chociaż tłumaczenia, że Pastore to po włosku „pasterz”…
W końcu w Rzymie posunięto się o krok dalej. Sprowadzając do klubu szwedzkiego bramkarza, Robina Olsena, nie można było nie wspomnieć o najbardziej znanej firmie z jego ojczyzny…
Pracownicy AS Romy znają swój fach i na internetowych forach radzą sobie wyśmienicie. Na szczęście kibiców, nie są jednak bezkonkurencyjni. Udowodnili to zadaniowcy Interu Mediolan, prezentując swojego nowego „ninję”- Radję Nainggolana.
Zresztą PR-owcy „Nerazzurrich” z tymi z Rzymu walczą o prymat w internecie równie zaciekle, co na ligowych boiskach. Kolejnym świetnym filmikiem było przywitanie Kwadwo Asamoaha z połączeniem gry w scrabble:
Przy prezentacji Sime Vrsajlko przewija się między innymi motyw „Ostatniej wieczerzy” Leonarda da Vinci (Chorwat ma ten obraz wytatuowany na plecach):
Stefan de Vrij jak na obrońcę przystało, buduje z kolei mur nie do przejścia:
Kolejny z nowych nabytków, Lautaro Martinez, w swojej ojczyźnie nazywany jest „el Toro”. Nie trudno zgadnąć, co mogło być motywem przewodnim przy jego prezentacji.
Listę zakupów Interu kończy Matteo Politano. Były piłkarz Sassuolo wędrując po Mediolanie ogląda atrakcje miasta, szukając tej największej…
Oczywiście w zestawieniu Włochów, nie mogło zabraknąć najgłośniejszego transferu tego lata, czyli Cristiano Ronaldo. Może i bez nawiązań, metafor i porównań, ale film z jego udziałem również robi spore wrażenie!
Polacy też próbują
W Polsce na Twitterze przez długi czas brylował Bogusław Leśnodorski. Okazuje się, że Dariusz Mioduski wcale nie musi być gorszy. Na chwilę przed potwierdzeniem transferu Carlitosa odegrał wraz z Ivanem Kepciją rolę godną dwóch killerów…
Jeszcze większą kreatywnością popisali się we Wrocławiu. Na początku lipca do Śląska zawitała potencjalna gwiazda Ekstraklasy, Farshad Ahmadzadeh. Gracz prosto z Persji nie mógł być powitany inaczej, niż przy pomocy motywu z gry „Prince of Persia”:
„Kolejorz” interesował się w okienku transferowym kilkoma napastnikami. Zanim kibice w Poznaniu dowiedzieli się o transferze Joao Amarala, klub postanowił zadać im swego rodzaju zagadkę:
Odpowiedź nie długo później pojawiła się na koncie Lecha:
Polska liga to nie tylko Ekstraklasa. Akcja rodem z GTA rozegrała się w Toruniu, gdzie Damian Zagórski w iście gangsterskim stylu podpisał kontrakt z lokalną Elaną:
Internetowi szaleńcy
Włosi są świetni w zabawie social mediami, Polacy walczą o trzymanie europejskiego poziomu. Jednak nikt nie dorównuje dwóm ekipom z absolutnego sieciowego topu. Mowa o hiszpańskim Betisie Sevilla i francuskim FC Nantes.
Obie ekipy walczą łeb w łeb o tytuł „króla Twittera”. Specjaliści z Hiszpanii przy okazji sprowadzenia Takashiego Inui stworzyli prawdziwy majstersztyk. Fani kreskówki „Dragon Ball” poniższy klip obejrzą z zapartym tchem. Przy okazji liczba fanów Betisu w Japonii na pewno znacząco wzrośnie.
Nawet powyższa produkcja blednie przy wideo przygotowanym z okazji zakontraktowania Sergio Canalesa. Możemy znaleźć w nim wszystko: od kłócących się ze sobą dzieci, przez warczącego w dziwny sposób psa, aż do He-Mana.
Trudno dotrzymać kroku sieciowym wirtuozom z Andaluzji. Wyzwanie podjęły popularne we Francji „Kanarki”. W sprawie transferu obrońcy Middlesbrough, Fabio, klub z Nantes o radę podpytuje …Google.
Przy zakupie Lucasa Evangelisty do promocji wykorzystano popularną grę „Fortnite”. Klip zrobił w sieci furorę i wywołał spory entuzjazm u francuskich fanów.
Betisowi i Nantes gorąco życzymy nowych transferów i utrzymania twitterowego poziomu!
Reszta świata goni
Twitterowy trend dopiero się rozpoczął, więc niewiele klubów wykorzystuje tę drogę jako formę promocji i komunikacji. Mimo to zaczątki internetowej zabawy widzimy w różnych zakątkach Europy.
PSG również zdecydowało się na zaprezentowanie swojego największego nabytku za pośrednictwem oficjalnego profilu na Twitterze. Gianluigi Buffon został przedstawiony tak, jak na dżentelmena przystało - szykownie i z klasą.
Debiut w tych szrankach ma za sobą również Bayern Monachium. Na razie ostrożnie i z dystansem, ale w pikselowym stylu zaprezentowany został Leon Goretzka.
Na koniec zajrzymy do Turcji, gdzie miejscowe Ankaragucu pozyskało Bakary'ego Kone przy pomocy wymiany wiadomości tekstowych. A przynamniej tak twierdzą…
Internetowy wyścig trwa w najlepsze, a można odnieść wrażenie graniczące z pewnością, że wielu graczy z czasem dopiero do niego dołączy. Kibice mogą zacierać ręce w oczekiwaniu na nowe produkcje, a tęgie głowy obmyślają plan jak tu ich zaskoczyć. Mówi się, że w internecie jest już dosłownie wszystko, ale nie jeden klub spróbuje udowodnić nam, że się myliliśmy.
Adrian Jankowski