Yaw Yeboah z jasnym celem na mecz z Wisły Kraków z Podbeskidziem. "Myślimy tylko o trzech punktach"
W najbliższy poniedziałek Wisła Kraków zmierzy się na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Piłkarz "Białej Gwiazdy", Yaw Yeboah, nie bierze pod uwagę innego scenariusza, niż wygrana ekipy z Małopolski.
W rundzie jesiennej Wisła pewnie pokonała Podbeskidzie - na własnym boisku zwyciężyła 3:0. Reprezentant Ghany wierzy w to, że kwietniowe starcie obu drużyn zakończy się podobnym rezultatem.
- Moim zdaniem jesteśmy w stanie odnieść podobne zwycięstwo do tego, które zanotowaliśmy w pierwszym spotkaniu z tym rywalem. Wisła Kraków, czyli nasz zespół, chce wygrywać w każdym spotkaniu. Wychodzimy na boisko po to, by zwyciężać, i to jest nasz cel. Wszyscy chcą zwycięstw: sztab szkoleniowy, zawodnicy oraz kibice. Musimy stawiać systematyczne kroki, by być jak najwyżej. A kolejny czeka nas w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Najważniejsze są trzy punkty - powiedział Yeboah w rozmowie z oficjalną stroną Wisły.
- Pracowaliśmy bardzo ciężko zarówno zespołowo, jak i indywidualnie, by jak najlepiej przygotować się do poniedziałkowego starcia. Ćwiczyliśmy wiele wariantów w grze ofensywnej i defensywnej - nawet dwa razy dziennie. Według mnie przygotowania były bardzo ciężkie, ale udane. Najważniejsze jest teraz to, by wykorzystać to na boisku i zainkasować trzy punkty - dodał.
- W tej lidze każda drużyna może wygrać. Bez względu na to, czy jest pierwsza w tabeli, ostatnia czy gdzieś w środku. Nie oglądamy się na nikogo, na żadnego rywala, tylko zmierzamy w określonym kierunku. Musimy przygotować się mentalnie na zwycięstwo. Myślimy tylko o tym, żeby wyjść na boisko, zagrać dobrze, zdobyć nasze trzy punkty i wrócić do domu. Jesteśmy gotowi, żeby to zrobić. Aby sprawić, że będziemy szczęśliwi - przyznał.
- Dziewięć bramek strzelonych przez Kamila Bilińskiego jest naprawdę imponującym wynikiem, ale drużyna nie składa się wyłącznie z jednego zawodnika, składa się z trenera, z bramkarzy, z obrońców, z pomocników i z napastników. Podbeskidzie ma wiele indywidualności o bardzo dobrym wyszkoleniu i na tym musimy się skupić. Oczywiście, musimy zwrócić uwagę na Bilińskiego, ale nie jest on jedynym ważnym ogniwem Podbeskidzia - zapowiada.
- Wierzę w siebie, w swoje umiejętności, w mój talent i w moją ciężką pracę. To, co teraz jest najistotniejsze, to drużyna. Oczywiście byłbym jeszcze bardziej szczęśliwy, gdybym zdobywał więcej bramek i częściej asystował kolegom, ale dobro ogółu jest tutaj kluczowe. Nie jestem skupiony na sobie, im lepiej będzie grać zespół, tym moje statystyki będą też lepsze - zakończył.