Wielki skandal w Europie. Zrobili minutę ciszy dla żyjącego piłkarza

Do absurdalnej sytuacji doszło przy okazji meczu Arda Kyrdżali - Lewski Sofia. Przed pierwszym gwizdkiem klub upamiętnił rzekomą śmierć Petko Ganczewa. Szybko okazało się, że Bułgar żyje.
W niedzielę Arda Kyrdżali podejmowała przed własną publicznością Lewski Sofia. Mecz ten finalnie zakończył się remisem 1:1. Na listę strzelców wpisali się Marin Petkov, a także Tomislav Yordanov.
Więcej niż o samym wyniku mówi się o skandalu, do którego doszło tuż przed rozpoczęciem gry. W związku z rzekomą śmiercią byłego zawodnika Ardy, Petko Ganczewa, zorganizowano minutę ciszy.
Piłkarze obu drużyn zebrali się w okolicach środka boiska i ustawili się w dwóch rzędach. Z wieści podanych przez bTV Sport wynikało jednak, że klub dopuścił się szokującej pomyłki. W wysłanej do Ardy wiadomości przekazano, że Ganczew żyje. Bułgarzy wydali komunikat.
- Drodzy dziennikarze i kibice Ardy, zarząd PFC Arda chciałby serdeczne przeprosić naszego byłego gracza Petko Ganczewa oraz jego rodzinę po tym, jak klub podał błędne informacje dotyczące jego śmierci. Życzymy mu mnóstwo lat zdrowia i radości z sukcesów Ardy - napisał klub.
Skandaliczna pomyłka Ardy Kyrdżali nie jest jedyną złą informacją dla tego klubu. Przeciętne wyniki osiągane przez ten zespół sprawiły, że spadł on na piąte miejsce w tabeli. Liderem jest Łudogorec.