Wasilewski wspomina straszną kontuzję. "Nagle ktoś skacze mi na brzuch, trzymają mi z tyłu głowę, ręce, by nastawić mi nogę"

Wasilewski wspomina straszną kontuzję. "Nagle ktoś skacze mi na brzuch, trzymają mi z tyłu głowę, ręce, by nastawić mi nogę"
asinfo
Marcin Wasilewski wspomina straszne złamanie nogi, którego doznał jako piłkarz Anderlechtu latem 2009 roku. - Lekarze sądzili, że będę miał duże szczęście, jeśli w ogóle zacznę chodzić - mówi 60-krotny reprezentant Polski.
Wasilewski doznał kontuzji 30 sierpnia 2009 roku podczas meczu Anderlechtu ze Standardem Liege. Po brutalnym ataku Axela Witsela miał otwarte złamanie nogi.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Nie pamiętam bólu. Dostałem taką dawkę morfiny, że odpłynąłem. Gdy pakowali mnie do karetki, dzwoniłem do żony. Opowiadała, że całkiem racjonalnie z nią rozmawiałem - wspomina Wasilewski w rozmowie z Izą Koprowiak dla "Przeglądu Sportowego".
- Pamiętam jeszcze taki obrazek: leżę w szatni na łóżku, widzę przed sobą lekarzy. Nagle ktoś skacze mi na brzuch, trzymają mi z tyłu głowę, ręce, przytrzymują, by nastawić mi nogę. Wiem, że się wydzierałem - mówi były reprezentant Polski.
Wasilewski niedługo po przewiezieniu do szpitala zaczął wypytywać lekarzy, kiedy będzie mógł wrócić do gry. Pierwsze rokowania były jednak dramatyczne.
- Okazało się, że lekarze sądzili, że będę miał duże szczęście, jeśli w ogóle zacznę chodzić. Obawiali się, że dojdzie zakażenia. To by oznaczało, że musieliby mi amputować nogę - przyznaje Wasilewski.
Ostatecznie piłkarz wrócił do gry, znalazł się w kadrze na EURO 2012 i dołożył swoją cegiełkę do sensacyjnego mistrzostwa Leicester City. Żeby tego dokonać potrzebował kolejnych operacji, konsultacji medycznych i olbrzymiej determinacji.
- Jestem bardzo dumny. Wyjść z tak ciężkiej kontuzji to wielka sprawa. 10 godzin treningów dziennie, jeżdżenie po lekarzach w całej Europie, szukanie ludzi, którzy pomogą mi wrócić do sprawności. To była ekstremalnie ciężka praca - podkreśla były reprezentant Polski.
Wasilewski niedawno wrócił do Ekstraklasy. Podpisał kontrakt z Wisłą Kraków. Poprzednio na polskich boiskach można było go oglądać jedenaście lat temu. Grał wówczas w Lechu Poznań.
Źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również