"Walczyłem z wirusem, straciłem 2,5 kilo". Niespodziewane problemy filaru Legii
Paweł Wszołek pomógł Legii Warszawa awansować do finału Pucharu Polski. 32-latek przyznał na antenie TVP Sport, że w ostatnich dniach walczył z problemami zdrowotnymi.
We wtorek Pogoń Szczecin zameldowała się w finale krajowego pucharu. Kamil Grosicki i spółka pewnie pokonali Puszczę Niepołomice 5:0.
W swoim półfinale jeszcze lepiej zaprezentowała się Legia. Ekipa Goncalo Feio zdeklasowała Ruch Chorzów wynikiem 5:0.
- Najważniejsze w tym meczu było zaangażowanie. Trener powtarzał nam po ostatnim meczu z Pogonią, że najważniejsza jest reakcja po stracie. Mieliśmy być agresywni, straty mogą się przydarzyć, ale żebyśmy byli głodni odzyskania tej piłki. I tak to dziś wyglądało zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie - analizował Wszołek na antenie TVP Sport.
- Wygraliśmy 5:0, teraz trzeba się szybko zregenerować, bo przed nami kolejny ważny mecz w Zabrzu z Górnikiem. Mamy sporo do udowodnienia w lidze, bo pogubiliśmy już wcześniej wiele punktów, ale teraz trzeba docenić naszą drużyną. Szacunek dla całego zespołu i jedziemy dalej - kontynuował.
Okazuje się, że Wszołek przystąpił do rywalizacji z Ruchem, zmagając się z problemami zdrowotnymi. Prawy obrońca dał jednak radę wystąpić na Stadionie Śląskim.
- Ostatnie były ciężkie, zmagałem się z wirusem, straciłem 2,5 kilo. Były momenty dziś, że mnie zatykało, szczególnie po 70. minucie, ale nie ma co szukać usprawiedliwień. Czasami zdarzają się takie mecze, że zawodnik musi wyjść na boisku, walcząc z wirusem czy z takimi rzeczami. Szacunek dla sztabu medycznego, który postawił mnie na nogi i koniec końców przyniosło to efekt - dodał.
W tym sezonie Wszołek wystąpił w 42 spotkaniach Legii. Zanotował w nich pięć bramek i osiem asyst.