Vuković o ataku na piłkarzy Legii: Co się stało z hasłem "na dobre i na złe"?

Vuković o ataku na piłkarzy Legii: Co się stało z hasłem "na dobre i na złe"?
asinfo
Aleksandar Vuković skomentował sytuację w Legii Warszawa. Serb w obszernej wypowiedzi dla serwisu Legia.net odniósł się także do ataku na piłkarzy mistrzów Polski. - Co się stało z obowiązującym kiedyś hasłem "na dobre i na złe"? - pyta asystent Romeo Jozaka.
W niedzielę Legia po fatalnej grze przegrała z Lechem 0:3. Po powrocie do Warszawy piłkarze zostali zaatakowani przez grupę chuliganów. Większość graczy została uderzona. Grożono im także, że sytuacja się powtórzy, jeśli przegrają kolejne spotkanie.
Dalsza część tekstu pod wideo
Według pierwszych informacji oberwał również Aleksandar Vuković, w przeszłości kapitan Legii, a w ostatnim czasie członek jej sztabu szkoleniowego. Serb zdementował te doniesienia. Podkreśla jednak, że jako kibica ukształtowały go zupełnie inne wartości i zachowania.
- Jako kibic wychowałem się na takiej historii, która mnie urzekła i zauroczyła. W decydującym meczu o mistrzostwo Jugosławii w latach osiemdziesiątych, zespół Partizana przegrywał u siebie z Hajdukiem Split 0:5. A cały stadion śpiewał i wspierał drużynę, która na boisku nie dawała sobie rady. Na tej historii i takim podejściu do kibicowania, budowałem swoją miłość do klubu. Takie coś jest mi bliskie do dziś. Świat się zmienił, dziś fani Partizana po dwóch porażkach domagają się zmiany trenera, chcą rozmawiać z zawodnikami. A ja jako kibic wychowany na innych ideałach pytam się, co się stało z obowiązującym kiedyś na stadionach hasłem „Na dobre i na złe”? - mówi Vuković w rozmowie z portalem Legia.net.
Serb podkreśla, że piłkarzy Legii nie potrzebują teraz gróźb, ale wsparcia ze strony swoich kibiców. 
- Przecież wszystkich porażek w tym sezonie w pucharach i w lidze nie można podczepić pod brak zaangażowania czy chęci. Jako kibic zastanawiam się czy nasze podejście do piłkarzy zawsze jest obiektywne i sprawiedliwe. Mam wrażenie, że nie - twierdzi Vuković.
Według Vukovicia ostre traktowanie piłkarzy wynika z ogólnej niechęci w stosunku do tej grupy zawodowej.
- Ta niechęć jest spychana na bok tylko w przypadku sukcesów. Gdy ich brak włączana jest nieprawdopodobna krytyka, hejt i szydera. To niby ma doprowadzić do tego, że zaraz będzie lepiej, ale nie tędy droga - uważa Serb.

Przeczytaj również