"Uważam, że mówi nieprawdę. To mnie zasmuciło". Mateusz Borek nie wierzy w słowa Fernando Santosa
Fernando Santos w niedawnym wywiadzie z "TVP Sport" stwierdził, że nie wiedział o aferze premiowej, która po mundialu wybuchła w polskiej kadrze. Nie wierzy w to Mateusz Borek, który mówił o tym w "Mocy Futbolu" na "Kanale Sportowym".
Tuż po meczu Polski z Francją w 1/8 finału mistrzostw świata wyszło na jaw, że reprezentacja Polski ma dostać wielomilionową premię od premiera. Wybuchła spora afera, która z pewnością była jednym z powodów utraty posady przez Czesława Michniewicza.
Fernando Santos w rozmowie z "TVP Sport" stwierdził jednak, że do rozpoczęcia marcowego zgrupowania nie wiedział o tym, co działo się w naszym kraju. W tę wersję nie wierzy Mateusz Borek.
- Fernando Santos mówi, że on nie wiedział o aferze premiowej. To ja pytam: to jaki jest poziom przygotowania do objęcia tej reprezentacji? Jeśli o tym trąbią media, to jest jeden z głównych tematów i tak naprawdę, jeśli nie byłoby tematu afery premiowej, to Fernando Santos nie miałby pracy w Polsce. Gdyby nie było tematu premii, to Czesław Michniewicz po wyjściu z grupy dalej prowadziłby reprezentację - powiedział Borek.
- To ja pytam: jakie jest rozpoznanie nowego miejsca pracy, rzeczywistych problemów przez twój sztab, agenta czy doradców? Wyobrażasz sobie, że rozmawiał sto razy z Grześkiem Mielcarskim i ani razu nie padł temat afery premiowej? Grzesiek mu nie powiedział, że tu jest bałagan i trzeba ponaprawiać? - pyta retorycznie.
W "Mocy Futbolu" na "Kanale Sportowym" dziennikarz zarzucił kłamstwo obecnemu selekcjonerowi. Według Borka nie jest możliwe, aby Portugalczyk nie wiedział nic na temat tego, co działo się w Polsce po mundialu.
- Ja po prostu uważam, że mówi nieprawdę. Nie jest możliwe, że temat jest grany przed dwa-trzy miesiące, a Fernando Santos mówi, że on w ogóle nie był świadomy tematu jakiejś afery premiowej - zakończył.