Uczcili jego pamięć minutą ciszy, a on żył. Tak zareagował

Uczcili jego pamięć minutą ciszy, a on żył. Tak zareagował
Źródło: X / screen
Przy okazji meczu Arda Kyrdżali - Lewski Sofia dosadnie zasugerowano, że Petko Ganczew nie żyje. Teraz sam zainteresowany ocenił absurdalne zdarzenie.
Kilka tygodni temu Arda Kyrdżali zmierzyła się w meczu 25. kolejki bułgarskiej ekstraklasy z Lewskim Sofia. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1, natomiast nie o rezultacie było głośno w świecie!
Dalsza część tekstu pod wideo
Przed pierwszym gwizdkiem odbyła się minuta ciszy ku czci byłego piłkarza Ardy Petko Ganczewa. 79-letni Bułgar miał umrzeć kilka dni wcześniej. Zawodnicy zebrali się zatem w kole środkowym.
Na telebimie wyświetlono także zdjęcie domniemanego zmarłego. Szybko okazało się, że doszło do fatalnej pomyłki. W trakcie starcia okazało się bowiem, że Ganczew żyje i ma się bardzo dobrze.
Klub przeprosił dawnego gracza i jego rodzinę za okropny błąd. Szczegóły TUTAJ. Teraz o sytuacji opowiedział sam Ganczew. Okazało się, że informacja o jego śmierci dotarła do niego po czasie.
- Nie widziałem spotkania od początku, dlatego nie mogłem uczcić swojej pamięci minutą ciszy - przyznał. O wszystkim dowiedział się, kiedy żona zaczęła odbierać telefony z kondolencjami.
- Było ich sporo. Powiedziałem żonie, żeby odbierała i mówiła, że ​​nie umarłem. Co zrobiłem po wiadomości o mojej śmierci? Nalałem sobie kieliszek brandy i wypiłem za swoje zdrowie - przekazał.
Wcześniej 79-letni Bułgar sprostował informację w klubie. Teraz przed nim i przed wszystkimi klubami emocjonująca końcówka kampanii. Do końca sezonu zasadniczego pozostały tylko trzy kolejki.
Redakcja meczyki.pl
Michał BonclerWczoraj · 21:30
Źródło: Match TV

Przeczytaj również