"Trochę godności. Widzieliście, gdzie byli wszyscy wasi rezerwowi?". Smokowski ostro kontruje Francuzów
Po niedzielnym finale mistrzostw świata Francuzi mają spore pretensje do Szymona Marciniaka. Na oskarżenia "L'Equipe" odpowiedział Tomasz Smokowski, posługując się wymownym przykładem.
Polski arbiter za występ w meczu o złoto zebrał w większości znakomite recenzje. Francuzi wypominają mu jednak zachowanie przy trzecim golu dla Argentyny. Uważają, że powinien ściśle trzymać się przepisów.
Jeszcze zanim Leo Messi trafił bowiem do siatki, linię boczną boiska przekroczyło dwóch rezerwowych reprezentacji Argentyny. Gdyby Marciniak sztywno trzymał się przepisów, powinien anulować bramkę. Więcej na ten temat piszemy TUTAJ.
Wielu ekspertów podkreśla, że decyzja Polaka była zgodna z duchem gry. Tak twierdzi między innymi Michał Listkiewicz. Dosadnym przykładem na Twitterze posłużył się natomiast Tomasz Smokowski.
Dziennikarz zwrócił uwagę na jedną z ostatnich akcji dogrywki, gdy sam na sam z Emiliano Martinezem znalazł się Kolo Muani. Wówczas francuscy rezerwowi niemal w komplecie wylądowali na boisku, choć akcja jeszcze trwała.
- Usuńcie to! Trochę godności... Powinniście przybyć na stadion na długo przed 80. minutą. Widzieliście, gdzie byli WSZYSCY wasi rezerwowi, gdy Kolo Muani strzelał w 124. minucie? - napisał Smokowski.
- Jeśli strzeliłby gola, czy nie powinien on zostać uznany? Naprawdę? Szkoda, że widzicie tylko jedną stronę. Brzydka porażka - skomentował polski dziennikarz.