Tomasz Kwiatkowski wyjaśnił kontrowersję z meczu Pogoni. Arbiter nie zostawił wątpliwości
Tomasz Kwiatkowski podjął kontrowersyjną decyzję na niekorzyść Pogoni Szczecin w meczu z Górnikiem Zabrze. Arbiter wyjaśnił tę sytuację.
Pogoń przegrała z Górnikiem 1:2. Osunęła się przez to na czwarte miejsce w tabeli. Wiele wskazuje na to, że straci brązowy medal i dużą premię z tytułu pozycji na podium.
Możliwe, że wynik meczu w Zabrzu byłby inny, gdyby Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny za atak obrońców na Marcela Wędrychowskiego. Doświadczony arbiter nie dopatrzył się jednak przewinienia. Nie interweniował też VAR.
Portowcy mieli olbrzymie pretensje do arbitrów. Dyrektor sportowy klubu Dariusz Adamczuk wprost mówił o błędzie i skandalu.
Sędzia Kwiatkowski odniósł się do sytuacji w rozmowie z portalem "Weszlo.com". Przyznał, że powinien był podjąć inną decyzję.
- Jak zobaczyłem powtórki na spokojnie w domu – nie w telefonie, tylko na komputerze – to dostrzegam coś, czego nie widziałem wcześniej. Jest kontakt spóźnionego Yokoty w kolano Wędrychowskiego i teraz można się zastanawiać, na ile wpłynęło to na jakość strzału i próbować się bronić, że nie wpłynęło. No, ale prawda jest taka, że obrońca jest spóźniony, nie zagrywa piłki i dla mnie bardziej jest to rzut karny, wolałbym podjąć taką decyzję - przyznał Kwiatkowski w rozmowie z "Weszlo.com".
- Mam dziś ogromny niesmak w związku z tym. Boli, ale takie jest sędziowskie życie. Taki zawód wybraliśmy. Trzeba się z tego wytłumaczyć, przerobić sobie to w głowie - podsumował sędzia.
Kwiatkowski wyjaśnił, że nie oglądał spornej sytuacji na monitorze, bo nie dostał wezwania z wozu VAR. Według niego obecni w nim sędziowie mogli uznać, że zdarzenie było zbyt subtelne, by zmieniać decyzję z boiska.