"To, co zebraliśmy przez 10 lat, przestało istnieć w jedną sobotę". Tak Kosowski stracił oszczędności

Kamil Kosowski przyznał, że stracił dużą część oszczędności wypracowanych podczas piłkarskiej kariery. Były reprezentant Polski zdradził, w jakich okolicznościach do tego doszło.
Kosowski ma za sobą bogatą karierę. Najbardziej znany jest z występów w Wiśle Kraków, w której po raz ostatni grał wiosną 2013 roku. Później postanowił zakończyć karierę.
- W 2013 roku, kiedy przeszedłem ostatni raz do Wisły Kraków, dostałem od życia trochę takie bęcki. Pojawiła się szansa, żeby znowu zagrać w Wiśle, więc mówię: "Idę". Pograłem za granicą, mieliśmy zabezpieczoną przyszłość. Przechodząc do Wisły dostałem pytanie, ile chciałbym zarabiać i powiedziałem: "Obojętnie, ile dacie...". Dostawałem dwa tysiące złotych miesięcznie, plus jakieś premie - zdradził Kosowski w programie "Wcieniu sportu" na portalu "Onet".
Były reprezentant Polski przyznał, że krótko po podpisaniu kontraktu z Wisłą jego sytuacja finansowa znacząco się skomplikowała.
- Dostałem telefon z Cypru od kolegi, że zamknęli mój bank. Mieliśmy taki miesiąc przepychanek, że niby zabiorą 20 proc. wszystkim ludziom, którzy zdeponowali tam pieniądze. Stanęło na tym, że jedną decyzją - chyba Unia Europejska ją podjęła - zamknięto ten bank. To, co zebraliśmy przez 10 lat, w zasadzie w jedną sobotę przestało istnieć - przyznał Kosowski.
Na szczęście były piłkarz nie stracił wszystkich pieniędzy. Część środków uratował fundusz gwarancyjny.
- Konto mieliśmy podzielone, więc dostaliśmy po 100 tys. euro. Nie miałem za bardzo czasu na to, żeby pomyśleć nad tym, czy zostać agentem, czy może się bawić w trenerkę, tylko trzeba było zmierzyć się z życiem - podsumował Kosowski.
Obecnie 46-latek jest ekspertem telewizyjnym. Współpracuje z CANAL+ SPORT.