Szokujące kulisy pracy w Lechii. Dziennikarz ujawnia. "Przez biura przewijały się faktury za loty odrzutowcem"

Szokujące kulisy pracy w Lechii. Dziennikarz ujawnia. "Przez biura przewijały się faktury za loty odrzutowcem"
Piotr Matusewicz
Szokujące sytuacje miały miejsce w Lechii Gdańsk za kadencji Adama Mandziary. O szczegółach w "Magazynie Ekstraklasy" na kanale Meczyki (YouTube) opowiedział nasz dziennikarz Błażej Łukaszewski.
We wtorek Adam Mandziara zakomunikował, że opuszcza Lechię Gdańsk. O jego odejściu szerzej pisaliśmy TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
Na temat tego, co działo się w klubie za kadencji 54-latka, wypowiedział się Błażej Łukaszewski. Nasz dziennikarz skomentował ostatnie lata w Gdańsku.
- Prezes Mandziara wypowiada się o tym, że dla niego były ważne takie rzeczy jak respekt i lojalność. Zupełnie tak nie było. Nie chcę tego uogólniać, bo na pewno każdy ma dobre i złe strony, ale rozmawiałem z byłymi pracownikami klubu i oni tego szacunku nie doświadczyli - powiedział.
- Pracownicy, którzy mieli swoje kompetencje do wykonywania i byli w różnych działach, często musieli być też na usługi prywatne - albo trzeba było pojechać np. do innego miasta i odebrać żonę czy prezesa z lotniska, ale też przewijały się przez biura faktury za loty odrzutowcem. I to nie są faktury najmniejsze. Boli mnie to, że z drugiej strony oszczędzano na bardzo podstawowych rzeczach. Brakowało na dodatkowy etat w takim i innym dziale, a oczekiwano cudów. Zaniedbano relacje z kibicami i PR - kontynuował.
Łukaszewski odniósł się do klubowych spółek.
- Jest taka spółka Lechia Gdańsk, której prezesem jest Paweł Żelem, natomiast mamy pełno innych powiązanych spółek. Lechia Travel, Klinika Sportowa Lechia Gdańsk - pierwsze słyszę - Lechia Gdańsk Management, Lechia Rights Management, Lechia Camp, Akademia Piłkarska Lechia Gdańsk. Często pracownicy niekoniecznie podpisywali umowy bezpośrednio z Lechią, a często z podmiotami trochę innymi, ale nie bezpośrednio z Lechią Gdańsk SA. W zeszłym roku część pracowników była wzywana do Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego, żeby składać zeznania, bo coś tam się nie zgadzało - powiedział.
- Niejednokrotnie trenerzy w imieniu drużyny musieli chodzić do prezesa prosić o uregulowanie płatności, a jeżeli były z tym problemy, to był to kłopot trenera, bo drużyna była zbulwersowana i to się odbijało na grze drużyny - podsumował.
Cytowany fragment od [1:05:29]:
Redakcja meczyki.pl
Damian Król05 Sep 2022 · 23:18
Źródło: własne

Przeczytaj również