Skruszony mur, czyli jak zastąpić Kamila Glika? Bednarek przed życiową szansą

Skruszony mur, czyli jak zastąpić Kamila Glika? Bednarek przed życiową szansą
Dziurek / Shutterstock.com
Kontuzja Kamila Glika to prawdziwy cios dla polskiej kadry. Urazy są w piłce codziennością, jednak w tym przypadku mamy do czynienia z prawdziwą kumulacją nieszczęścia. Nie dość, że wypadł piłkarz, będący absolutną podstawą drużyny Nawałki, to w dodatku w momencie, gdy do pierwszego meczu na Mundialu zostały zaledwie 2 tygodnie.
Czasu na przygotowanie drużyny do gry bez obrońcy Monaco właściwie nie ma. Jedyną okazją do praktycznego testu ewentualnych roszad w składzie będą spotkania towarzyskie z Chile oraz Litwą.
Dalsza część tekstu pod wideo
Ze względu na klasę (Litwa) oraz podejście do spotkania naszych rywali (w kadrze Chile nie znaleźli się m.in. Arturo Vidal oraz Alexis Sanchez) testy te mogą nie dać miarodajnych wyników. Tak naprawdę o tym, jak poradzi sobie kadra bez swojego lidera, przekonamy się dopiero na mistrzostwach świata.

Gorzej być nie mogło

I nazwanie Glika liderem nie jest przypadkiem ani błędem. Kamil to absolutny fundament kadry kierowanej przez Adama Nawałkę. Pod wodzą krakowskiego trenera rozegrał 36 na 45 możliwych spotkań – najwięcej ze wszystkich. Nawet największe gwiazdy jak Robert Lewandowski czy Grzegorz Krychowiak nie cieszą się takim zaufaniem jak były kapitan Torino.
Sytuacja w klubie jest bliźniaczo podobna. Tam również to od Kamila Glika zaczyna się ustalanie wyjściowej jedenastki. Mimo, że Polak w Monaco gra dopiero od dwóch lat, zdążył wystąpić już w niebagatelnej liczbie aż stu spotkań.
Zatem wypadł najważniejszy zawodnik najważniejszej formacji dla Adama Nawałki, który wychodzi z prostego założenia – atakiem wygrywa się mecze, ale obroną trofea. Oczywiście Polska pod jego wodzą nie zdobyła żadnego trofeum, ale na Mistrzostwach Europy we Francji mogliśmy się przekonać o podejściu trenera do ważnych turniejów.
Na Mundialu w tej kwestii raczej nic by się nie zmieniło. Nadal najważniejsza byłaby rozważna gra w formacji defensywnej (kierowanej przez Glika), gwarantująca zachowanie czystego konta.
Uraz Kamila zdecydowanie burzy wszelkie plany Adama Nawałki, lecz absencja jednego „żołnierza” z pewnością nie zmieni całkowicie planów na „wojnę”. Polska jest osłabiona, ale nie jest martwa. Teraz czas na opracowanie taktyki, która mimo nieobecności Glika sprawi, że bramka Polski będzie nie do zdobycia.

Bo do tanga trzeba dwojga

Jedną z opcji na zniwelowanie strat, jakie poniosła kadra z powodu kontuzji Glika, jest zmiana formacji. Polska zwykle gra w systemie 4-4-2 lub 4-3-3, ale niewykluczone, że w meczu otwarcia z Senegalem kadra wybiegnie w ustawieniu z trzema stoperami.
Zagęszczenie środka obrony Cionkiem, Pazdanem i Bednarkiem, którzy byliby wspierani przez Piszczka oraz Rybusa może przynieść wymierne efekty w postaci rozbijania ataków rywali ze względu na przewagę liczebną.
Problem pojawia się jednak w momencie przydzielenia poszczególnym stoperom stref, za które będą odpowiedzialni. Zwykle w formacji z trójką z tyłu w środku występuje lider defensywy, który kieruje pozostałymi dwoma partnerami.
Kluczem do sukcesu są umiejętności przywódcze centralnego stopera oraz zdolności motoryczne graczy, którzy występują po bokach. W takim ustawieniu najlepszą możliwą opcją na środek byłby…Kamil Glik, który jak wiadomo nie zagra przez prawdopodobnie najbliższe 5-6 tygodni.
Kolejną przeszkodą w grze z trzema środkowymi obrońcami byłoby znalezienie dwóch stoperów, którzy dysponują odpowiednią szybkością, by grać bliżej skrzydła. Thiago Cionek jest stosunkowo wolnym stoperem i nawet w Spal, w którym występuje na co dzień, gra w systemie 3-5-2 tylko na pozycji centralnego stopera.
Michał Pazdan również nie jest demonem szybkości. Jego agresja oraz umiejętność przewidywania boiskowych zdarzeń są nieocenione dla kadry, ale zawodnik Legii wiele razy interweniuje na granicy ryzyka ze względu na zabezpieczenie w postaci Glika oraz prawego obrońcy, który znajduje się w jednej linii ze stoperami.
W formacji z trzema stoperami wahadłowi muszą być ustawieni zdecydowanie wyżej, co prokurowałoby groźne pojedynki rywali 1 na 1 z Pazdanem. Sadio Mane, Keita Balde oraz Juan Cuadrado mogliby skrzętnie wykorzystać braki wychowanka Górnika Zabrze.

Bezzębny atak

Kolejną przeszkodą przy ewentualnej zmianie formacji byłyby straty poniesione w ofensywie. Dołożenie trzeciego stopera powodowałoby konieczność odsunięcia od składu jednego z pomocników lub skrzydłowych.
Najprawdopodobniej „ofiarą” tejże zmiany padłby Kuba Błaszczykowski, bez którego szczerze mówiąc, mało kto wyobraża sobie polską kadrę. 97-krotny reprezentant mimo wieku wydaje się nie tracić żadnych atrybutów co udowodnił chociażby na wspomnianym już Euro we Francji gdzie z dorobkiem 2 goli został najlepszym polskim strzelcem turnieju.
Atak złożony z tercetu Grosicki-Lewandowski-Milik na pierwszy rzut oka wydaje się niezwykle solidny, ale problemem byłoby nawet umiejscowienie zawodników na placu gry. „Grosik” najlepiej odnajduje się na skrzydle, a „Lewy” i Milik to urodzeni środkowi napastnicy.
Bez Błaszczykowskiego za cały prawy korytarz byłby odpowiedzialny Łukasz Piszczek, co mogłoby powodować luki w obronie lub konieczność prowadzenia ataków wyłącznie lewym skrzydłem.

Kto nie ryzykuje…

O wiele sensowniejszą opcją zastąpienia Glika wydaje się wystawienie w jego miejsce Jana Bednarka. Zawodnik Southampton w wielu aspektach przypomina swojego starszego kolegę. Obaj mierzą 190 centymetrów, dobrze odnajdują się pod bramką rywali w pojedynkach powietrznych oraz mają naturalną zdolność do wyprowadzania piłki spod własnej bramki.
W futbolu na najwyższym poziomie, gdzie wobec pomocników stosuje się agresywny pressing, drużyna musi posiadać w swoich szeregach stopera, który będzie potrafił rozpocząć atak dokładnym przerzutem lub podaniem prostopadłym.
Oczywiście opcja ta budzi kontrowersje ze względu na brak doświadczenia defensora „Świętych”. W kadrze Bednarek rozegrał zaledwie jedną minutę w starciu z Kazachstanem w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata.
Mimo wszystko jednak to właśnie były zawodnik Lecha zdaje się być naturalnym następcą Kamila Glika. Być może, tak jak w klubie, Bednarek na skutek urazów partnerów wskoczy do pierwszego składu, którego już nie odda.
Bednarek ponad pół sezonu spędził w rezerwach Southampton, ponieważ miejsce w składzie zajmował najpierw Van Dijk, a następnie Hoedt, Yoshida bądź Stephens, ale cierpliwość Bednarka oraz solidne występy w Premier League 2 zostały wynagrodzone.
Gol w debiucie z Chelsea to wielkie osiągnięcie, ale to co najważniejsze, to wpływ jaki wywarł Bednarek na grę defensywną całej drużyny. W czterech kolejnych spotkaniach „Święci” stracili zaledwie dwie bramki. Dodatkowo w żadnym z nich nie przegrali, co było najlepszą passą klubu w całym sezonie. Dzięki swoim znakomitym występom Polak został wybrany przez kibiców najlepszym zawodnikiem miesiąca.

Na kłopoty Bednarek?

Postawienie na Bednarka może się okazać strzałem w dziesiątkę albo kompletnym niewypałem, ale tak naprawdę jest to bezapelacyjnie najlepsza możliwa opcja. Uraz Glika powoduje, że trzeba podjąć ryzyko jednocześnie je minimalizując.
Defensor, który w starciu z największymi markami Premier League potrafi zagrać na najwyższym poziomie, jest zdecydowanie najlepszym możliwym kandydatem do występów na mistrzostwach u boku Michała Pazdana.
Zbliżające się wielkimi krokami towarzyskie mecze z Chile oraz Litwą są idealnym poligonem doświadczalnym dla Bednarka, który będzie miał czas na zgranie się z resztą drużyny. Będzie to zdecydowanie łatwiejszy proces niż całkowita zmiana formacji, wymuszająca na praktycznie wszystkich zawodnikach dostosowanie się do nowych zadań na boisku.
Sytuacja jest skomplikowana, ale to właśnie w takich momentach rodzą się bohaterowie. Przed Glikiem trudna operacja. Przed Bednarkiem wielka szansa. Przed kadrą trudne wyzwanie. To co łączy ich z kibicami to piłka. Tylko ona będzie liczyć się w najbliższym miesiącu.
Mateusz Jankowski

Przeczytaj również