Santos skomentował aferę premiową w kadrze. "Dowiedziałem się na zgrupowaniu. To nie powinno wypłynąć"

Po mundialu w Katarze na jaw wyszła sprawa gigantycznych premii od premiera dla piłkarzy reprezentacji Polski. W rozmowie z Jackiem Kurowskim z "TVP Sport" po raz pierwszy odniósł się do niej obecny selekcjoner, Fernando Santos.
Przed pierwszym zgrupowaniem Portugalczyka głośnego wywiadu "Przeglądowi Sportowemu Onet" udzielił Łukasz Skorupski. Santos nie ukrywa, że o całej sprawie dowiedział się dopiero na kilka dni przed meczem z Czechami.
- Nigdy nie słyszałem o sprawie afery premiowej. Dowiedziałem się dopiero w trakcie zgrupowania i porozmawiałem z piłkarzami na ten temat. Być może ktoś uznał, że zachowuję się jak dyktator i nie pozwalam zawodnikom o tym mówić, ale dla mnie oni są wolnymi ludźmi i mogą komentować, co tylko chcą - podkreślił Santos.
- Trzeba to było jednak jakoś rozwiązać, a ten problem w ogóle nie powinien wypłynąć. Trenowałem różne drużyny narodowe i zawsze powtarzałem piłkarzom: mówcie, co chcecie, ale w drużynie powinniśmy być przyjaciółmi. Na zgrupowaniach przez cały dzień musimy tworzyć rodzinę, a nie mówić o rzeczach, które mogą nam zaszkodzić - dodał.
Selekcjoner zarządził ciszę medialną w trakcie zgrupowania. Piłkarze mogli rozmawiać z dziennikarzami jedynie podczas oficjalnych konferencji prasowych i w strefie mieszanej. Nie przypadło to do gustu choćby Mateuszowi Borkowi, ale Santos w rozmowie z "TVP Sport" zdecydowanie odpiera zarzuty.
- Ta cisza medialna nie odbiła się na naszym zespole, nie wpłynęła na koncentrację i jakość treningu. Ominęliśmy przeszłość. Jeżeli ktoś atakuje naszą drużynę, to wszyscy jej bronimy, by utrzymać jej dobry obraz - powiedział.
- Uprzedziłem piłkarzy, żeby na przyszłość byli bardzo ostrożni. W Grecji miałem pewne kłopoty, bo zawodnicy opowiadali różne rzeczy, a dziennikarze chcieli dowiedzieć się wszystkiego. Z początku miałem problemy z dziennikarzami, a teraz są moimi przyjaciółmi - zakończył.