Przywrócić jakość na boisku i postawić na młodych Polaków. Przed Sa Pinto 10 zadań, by posprzątać bałagan w Legii

Przywrócić jakość na boisku i postawić na młodych Polaków. Przed Sa Pinto 10 zadań, by posprzątać bałagan w Legii
screen z youtube.com
Czas bezkrólewia dobiegł końca. Chwilowy zastępca Vuković wraca na swoje miejsce w szeregu, a nowy król szykuje się do zajęcia tronu. Jednak powstały na warszawskich ziemiach chaos zapowiada długą i mozolną odbudowę drużyny, której celem są bezkompromisowe rządy w Lotto Ekstraklasie.
Ricardo Sa Pinto ma być zbawcą zdewastowanej Legii. W przypadku sukcesów czeka go chwała i szansa na polepszenie trenerskiego autorytetu.
Dalsza część tekstu pod wideo
Dariusz Mioduski chcąc mieć wreszcie na ławce człowieka na lata, musi bezwzględnie podporządkować się Portugalczykowi i dać mu wolną rękę zarówno pod względem transferów, jak i władzy w szatni. W zamian właściciel oczekuje rozwiązania najbardziej palących problemów. Poniżej prezentujemy te najważniejsze.

1) Narzucić własny styl gry

Widzieliśmy już Legię mającą grać w stylu „belgijskim” (Besnik Hasi). Cóż to był za potwór nikomu przypominać nie trzeba (wystarczy wspomnieć średnią zdobytych punktów: 1,17 na mecz…) i najlepiej będzie gdy ten okres w ogóle wymażemy z pamięci.
Następną myśl szkoleniową miał pokazać Jacek Magiera. Bo to chłop stąd, zna klub jak własną kieszeń, ze sprzątaczką i prezesem znają się od lat itd. itp… Znajomości i własnych pomysłów wystarczyło na 12 miesięcy. O Legii będącej lustrzanym odbiciem Dinama Zagrzeb szkoda się rozpisywać, bo te rany są jeszcze zbyt świeże.
Sa Pinto wygrywać umie. Wie jak poukładać drużynę tak, aby wyciągnąć z niej maksimum. Pokazał to już w Belgii, gdzie jego Standard Liege zdobył krajowy puchar czy też w Serbii, w której potrafił z Crveną Zvezdą wygrać 8 meczów z rzędu. O takiej serii w Warszawie mogą obecnie co najwyżej pomarzyć.

2) Przywrócić Legię na średnią europejską półkę

Polscy kibice dostają w ostatnim czasie mocno „w kość”. Najpierw porażki kadry, teraz mizerna gra naszych klubów w europejskich pucharach.
Gra Legii
Sportbuzz
A przecież Legia była już na najlepszej drodze do zostania solidną europejską firmą. Od sezonu 2013/14 przez 4 lata z rzędu grała w fazie grupowej europejskich pucharów, w dodatku dwukrotnie z nich wychodząc!
Spora część zawodników Legii pamięta jeszcze walkę jak równy z równy z Realem Madryt czy zwycięstwo ze Sportingiem Lizbona. Po raz kolejny potwierdza się przysłowie, że na szczyt długo się wchodzi, ale spada się z niego bardzo szybko.

3) Trafić do głów piłkarzy

Na papierze Legia Warszawa w Lotto Ekstraklasie wygląda jak rasowy pies w schronisku. Ogromny stadion, największy w kraju budżet, kadra trzykrotnie droższa niż w siedemnastu drużynach naszej ligi.
Jednak wartość zespołu rośnie odwrotnie proporcjonalnie do jego wyników. Może w Warszawie brakuje motywacji? Może przyzwyczajenie do gry z Realem, Sportingiem czy chociażby Ajaksem lub Trabzonsporem sprawiło, że ciężko zmotywować się na takich przeciwników jak Spartak Trnava czy Dudelange?

4) Pozbyć się szkolnych błędów

Za błędy takie jak ten:
albo ten:
i ten...
...piłkarzy powinno się zsyłać na miesiąc do rezerw. Przecież oni przychodzą codziennie do swojej pracy, żeby nieprzerwanie w kółko kopać piłkę i eliminować takie błędy!
Tymczasem z jednego dwumeczu można by znaleźć jeszcze sporo podobnych zagrań. Dla zawodowego piłkarza ciągnącego grube pieniądze za swoją robotę, takie zagranie to powinien być powód do wstydu i publicznych przeprosin.

5) Dać wszystkim piłkarzom czystą kartę

Przez długi czas wydawało się że trenerem „Wojskowych” zostanie Adam Nawałka, czyli człowiek, który polską ligę zna aż za dobrze. W dodatku jako były selekcjoner można by się po nim spodziewać przywiązania do takich nazwisk jak Mączyński, Pazdan czy Jędrzejczyk
Wybór człowieka spoza Ekstraklasowego bagienka może okazać się „strzałem w dziesiątkę”. Po Sa Pinto można oczekiwać, że co prawda przyjrzał się swoim nowym zawodnikom i osiągniętym przez nich wynikom, ale nie one będą priorytetem przy wyborze pierwszej jedenastki. Bo Klafurić o tym, że za zasługi się nie gra, zupełnie zapomniał.

6) Znaleźć lewego obrońcę

No cóż, ta sytuacja znana jest przy Łazienkowskiej od dawna. I co zaskakujące, nikt nie próbuje znaleźć z niej wyjścia. Problem jest bardzo poważny i nazywa się Adam Hlousek.
Nikt już nie pamięta, że ten chłopak rozegrał parę meczów w czeskiej kadrze i kilkadziesiąt spotkań w Bundeslidze. Problemem jest nie tylko dramatyczna dyspozycja Czecha, lecz również brak zmienników. Jedynym lewym obrońcą jest Mateusz Hołownia, czyli chłopak który nie ma na koncie ani minuty na Ekstraklasowych boiskach…

7) Postawić na polskich zawodników

W ciągu trzech ostatnich okien transferowych klub zakupił trójkę Polaków, którzy realnie mieli wzmocnić/walczyć o pierwszy skład: Jakuba Czerwińskiego, Macieja Dąbrowskiego i Krzysztofa Mączyńskiego. Faktycznym wzmocnieniem okazał się tylko reprezentant Polski.
Reszta transferów to piłkarze zagraniczni, którzy z różnym skutkiem weszli do zespołu Legii. Skoro stać nas na graczy Dinama Zagrzeb, Juventusu i płacenie gaży byłym zawodnikom Serie A i Ligue1, to może warto te pieniądze przeznaczyć na dobry jakościowo, a nie ilościowo zakup?

8) Przywrócić do życia akademię

Na obecną chwilę z szansami na grę są Sebastian Szymański, Konrad Michalak i Mateuszowie Wieteska oraz Żyro. Trochę mało jak na klub, który swego czasu co sezon sprzedawał wychowanków za porządne pieniądze.
Ostatni duży transfer wychowanka (nie licząc Borysiuka odkupionego i sprzedanego ponownie) to sprzedaż Michała Żyry za 500 tys. euro… 2 lata temu. Młodzi gniewni, którzy mieli zastąpić Furmana, Wolskiego czy właśnie Żyrę nigdy się nie ujawnili, w związku z czym kibice Legii muszą pasjonować się takimi transferami…

9) Żyć w zgodzie z kibicami

To dla Sa Pinto będzie akurat misja poboczna. Kiedy kibice przemieniają się w kiboli? Ano zazwyczaj wtedy, gdy drużynie nie idzie. Nerwy biorą górę nad rozsądkiem a emocje muszą znaleźć ujście, w związku z czym jesteśmy świadkami tego typu sytuacji:
Dobra gra zespołu połączona z kontaktem między kibicami a trenerem (chociażby za pośrednictwem mediów) może sprawić, że czytając o kibicach z Warszawy obleje nas rumieniec dumy, a nie wstydu.

10) Wygrywać ze słabszymi od siebie

Nie trzeba wygrywać z każdym. Nawet przegrać można po pięknej walce. Ale najpierw trzeba podjąć walkę, a nie założyć strój piłkarza i udawać, że pracuje się w tym zawodzie
Można mieć słabszy dzień, tydzień, może i nawet po prostu źle wejść w cały sezon. Jednak jeśli chce się być mistrzem, to takie spotkania jak te z Spartakiem, Dudelange czy Arką Gdynia po prostu trzeba wygrywać. Może być po samobóju, po wątpliwym karnym czy w doliczonym czasie.
Raz na jakiś czas może wmieszać się w to wszystko porażka, bo takie jest życie piłkarza. Ale wystarczyłoby wygrać z tymi słabszymi „na papierze” i dzisiaj zmiana trenera nie byłaby potrzebna. Aż strach pomyśleć co by było gdyby Legia w pucharach wylosowała mocniejszą „papierowo” od siebie ekipę…
Adrian Jankowski
Redakcja meczyki.pl
Adrian Jankowski13 Aug 2018 · 18:00
Źródło: własne

Przeczytaj również