"Powiem szczerze – nie mam pieniędzy". Janusz Filipiak wprost o kupnie akcji Cracovii
Cracovia od lat jest kojarzona z Januszem Filipiakiem. Jego firma Comarch nie jest jednak jedynym właścicielem klubu. Ma w nim 67 procent udziałów. Pozostałe należą do miasta Krakowa.
Filipiak chciał zostać jedynym właścicielem klubu. Comarch w grudniu formalnie zgłosił się do miasta w sprawie nabycia jego udziałów. Pakiet należacy do krakowa wyceniono na nieco ponad 26,7 mln zł.
Zgodę na sprzedaż akcji Cracovii wyrazili radni Krakowa. Comarch od razu zapowiedział, że wystartuje dopiero w drugim przetargu. Firma liczyła, że - zgodnie z projektem postępowania w tej sprawie - cena udziałów zostanie obniżona o 10 procent.
Ostatecznie radni postanowili zmienić ten zapis. O żadnej obniżce ceny udziałów nie ma mowy.
Do pierwszego przetargu nie zgłosił się żaden chętny. Obecnie trwa przyjmowanie ofert w ramach drugiego. Comarch raczej do niego nie przystąpi. Wynika to ze słów samego Filipiaka.
- Powiem szczerze – nie mam pieniędzy, żeby wydać taką kwotę na remont stadionu Cracovii, który należy do miasta i na remont lodowiska, które należy do miasta i jeszcze kupić akcje za 25 milionów. Jak wyrażaliśmy zainteresowanie kupnem akcji, mieliśmy promesę od pana prezydenta i urzędów, że te inwestycje załatwią, a teraz jednym pismem się z tego wycofali - powiedział prezes Cracovii w rozmowie z "Gazetą Krakowską".
Postępowaniu Filipiaka przyglądają się radni Krakowa. Wokół całej sytuacji nie brak kontrowersji.
- Każda wycena ma swój termin obowiązywania. Nam, jako radnym, sugerowano, że Janusz Filipiak może liczyć na to, iż zadłużając klub wpłynie na obniżenie kolejnych wycen. Mógłby wtedy przystąpić do przetargu przy okazji trzeciego czy czwartego ogłoszenia i pozyskać akcje po niższej cenie. Warto jednak pamiętać, że na wycenę największy wpływ ma faktyczny majątek klubu a nie to, jakie zostały ostatnio wygenerowane długi - powiedział radny Michał Drewnicki w "tvpsport.pl".