Pomocnik Piasta: Jesteśmy wszyscy bardzo zdenerwowani

- Znowu straciliśmy gola w ostatniej minucie meczu, tak jak kiedyś. Koszmar wrócił - wyznał Patryk Dziczek w rozmowie z oficjalnym serwisem Piasta Gliwice.
Podopieczni Waldemara Fornalika po dramatycznej konfrontacji w Niecieczy ulegli 1:2 i spadli na przedostatnie miejsce w tabeli LOTTO Ekstraklasy. Słabszy dorobek ma w tym momencie jedynie Pogoń Szczecin.
- Trudno cokolwiek mądrego powiedzieć po tym meczu. Jesteśmy wszyscy bardzo zdenerwowani. W doliczonym czasie gry wyrównaliśmy, a minutę później już znowu przegrywaliśmy. Straciliśmy dwa gole po stałych fragmentach gry - przypomniał Dziczek.
- Termalica agresywnie nas atakowała i to spowodowało, że w pierwszych 45 minutach byliśmy zbyt cofnięci. Stwarzaliśmy sobie sytuacje bramkowe. Były akcje Valencii, Maka, Jankowskiego, był rzut karny. Niestety, znowu zabrakło skuteczności z naszej strony. My po prostu musimy wykorzystywać swoje akcje podbramkowe - żałował pomocnik Piasta.
- Chciałem wykonywać rzut karny, czułem się pewnie, ale z ławki usłyszałem, że mam nie strzelać i oddałem piłkę. Wiem teraz, że trener krzyczał, że ja mam uderzać - ujawnił na koniec wychowanek ubiegłorocznych mistrzów Polski.
(za piast-gliwice.eu)