Pogoń Szczecin słusznie nie dostała karnego z Wisłą Płock? Były sędzia: On nie chciał zagrać ręką

Nie milkną komentarze po kontrowersyjnej sytuacji z meczu Pogoni Szczecin z Wisłą Płock (1:2). Rafał Rostkowski uważa, że gospodarzom wcale nie należał się rzut karny.
Mecz Pogoni z Wisłą Płock zakończył się wielką kontrowersją. Już w doliczonym czasie gry, przy stanie 2:1 dla gości, po strzale Konstantinosa Triantafyllopoulosa piłka trafiła w rękę Dusana Lagatora. Sędzia Piotr Lasyk jednak nie zareagował - nakazał dalszą grę.
Decyzja arbitra była powszechnie krytykowana. Wielu obserwatorów zarzuciło mu błąd. Takie stanowisko przedstawił choćby Łukasz Rogowski, ekspert sędziowski portalu "Interia.pl". Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Innego zdania jest Rafał Rostkowski, były sędzia międzynarodowy, a teraz ekspert "TVP Sport". Według niego Pogoni nie należał się rzut karny, bo zawodnik gości nie miał intencji zagrania w sposób nieprzepisowy.
- Lagator nie chciał zagrać piłki ręką. Na powtórkach telewizyjnych nic nie wskazuje, aby mogło być inaczej - podkreśla Rostkowski w swoim artykule na "tvpsport.pl".
Jego zdaniem odległość, z której piłka trafiła w rękę piłkarza Wisły była nieznaczna, a jego ruchy - naturalne.
- Lagator po prostu nie miał dość czasu, aby zatrzymać swoją rękę, czy tym bardziej, żeby ją za siebie schować - dodał były sędzia.
Rostkowski skomentował też pojawiające się opinie, że Lagator w zasadzie przytrzymał sobie piłkę ręką.
- Cóż, faktycznie, to może robić wrażenie i sugerować, że za "tak wyraźną rękę ewidentnie należało podyktować rzut karny", ale sędziowie nie powinni ulegać takim wrażeniom, lecz skupiać się na meritum. Przytrzymanie piłki faktycznie miało miejsce, ale ono również wynikało z koordynacji ruchowej zawodnika, wcześniej rozpoczętego ruchu ręką, a nie z intencji ani nie z cwaniactwa - wyjaśnił Rostkowski.
- Słusznie więc postąpił sędzia wideo Tomasz Kwiatkowski, który po analizie tej sytuacji w ujęciach z różnych kamer uznał, że nie ma podstaw do podyktowania rzutu karnego, a sytuacja była tak jasna, że nawet nie wezwał sędziego Lasyka do monitora - podsumował.