Piast Gliwice. Gerard Badia wraca do zdrowia. "Trenuję bez bóli, nic mi nie przeszkadza"

Gerard Badia od początku sezonu zmaga się ze sporymi problemami zdrowotnymi. Kapitan Piasta Gliwice doszedł już do siebie. Przed kolejnymi meczami jest pełen optymizmu.
Drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika w tym sezonie jeszcze nie wygrała w PKO Ekstraklasie. Przez to zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Gerard Badia, który doszedł do zdrowia po niedawnej kontuzji, wierzy jednak w rychłe przełamanie.
- Ostatnio mieliśmy trudny okres, bo nasz zespół zaatakował koronawirus, mieliśmy kilka pozytywnych przypadków, ale też duża grupa musiała zostać w domu. Trenowaliśmy jak tylko mogliśmy. W pierwszych dniach w parach, trójkach i później w mniejszych kilkuosobowych grupach. Mam nadzieję, że szybko wszystko wróci do normy i bez przeszkód będziemy mogli pracować - powiedział Badia.
- Personalnie czuję się bardzo dobrze. Zaraz po meczu z Lechem czułem się beznadziejnie, bo dopiero co wróciłem do zdrowia po kontuzji i znowu złapałem uraz. Być może zbyt szybko wróciłem. Bardzo chciałem już grać, ale niestety wyszło fatalnie. Znowu miałem przerwę i powoli wracałem. Najpierw trenowałem indywidualnie, a w od prawie dwóch tygodni już pracuję normalnie na pełnych obrotach. Najważniejsze, że bez bólu i nic mi nie przeszkadza - przyznał.
- Zaraz po kontuzji miałem wrażenie, że wszystko jest do dupy... ale teraz przerwa na kadrę, a wcześniej dwa odwołane mecze, co dla mnie osobiście było dobre, bo nie straciłem tak dużo. Dostałem trochę więcej czasu, żeby się przygotować - dodał.
- Psychicznie ta kontuzja na początku mocno we mnie uderzyła. Te pierwsze cztery czy pięć dni było najtrudniejsze. Na początku jesteś tak mentalnie złamany, ale później, kiedy już zaczynasz trenować, przestajesz odczuwać ból, to powoli zapominasz o kontuzji. Na początku oczywiście masz w głowie obawę, że kiedy ruszysz, to coś się może stać, że może coś zakłuje i będzie ból. Na przykład zrobisz sprint i myślisz, że "Oho, tragedia..." Ale kiedy trenujesz jeden, drugi, trzeci dzień, to już jesteś spokojniejszy i nabierasz przekonania, że maszyna już działa - zapewnił.
- Trzeba być spokojnym, ale też trzeba się martwić, bo sytuacja w tabeli jest zła. To oczywiście nie jest koniec, do niego jeszcze daleka droga i wiele meczów przed nami. Jestem w tej drużynie, patrzę na naszych zawodników codziennie na treningach i kiedy spojrzę na tabelę, to nie potrafię zrozumieć, jak to jest możliwe. Drużynę mamy naprawdę mocną, mamy bardzo dobrych zawodników. Cóż, będziemy pracować, żeby zmienić tę sytuację. Potrzebujemy jednej, dwóch wygranych, żeby odzyskać dawną pewność, złapać oddech. To pozwoli nam iść do góry - zakończył.