Paweł Jóźwiak zapowiedział pójście do sądu. Stanowcza reakcja na doniesienia po meczu reprezentacji Polski

Paweł Jóźwiak zapowiedział pójście do sądu. Stanowcza reakcja na doniesienia po meczu reprezentacji Polski
Rafał Oleksiewicz/Pressfocus
Niedawno w mediach pojawiły się doniesienia o kontrowersyjnym zachowaniu Pawła Jóźwiaka podczas powrotnego lotu reprezentacji Polski z Kiszyniowa. 49-latek zapowiedział, że w związku z tym pójdzie do sądu.
Jóźwiak podróżował z kadrowiczami po meczu, w którym biało-czerwoni przegrali 2:3 z Mołdawią. Mateusz Borek ujawnił dziś na antenie "Kanału Sportowego", że prezes federacji FEN najpewniej został zaproszony przez firmę Orlen, sponsora kadry, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
"Przegląd Sportowy Onet" informował, że zachowanie Jóźwiaka pozostawiało wiele do życzenia. Według doniesień miał on przeszkadzać reprezentantom choćby poprzez obsceniczne całowanie się ze swoją partnerką, o czym więcej TUTAJ.
Jóźwiak stanowczo zaprzecza wersji, która ukazała się w mediach. Ogłosił on dziś, że będzie dochodził swoich praw w sądzie, ponieważ uważa, że naruszono jego dobra osobiste.
- Szanowni Państwo, w związku z pomówieniami jakie pojawiły się ostatnio w serwisie internetowym portalu „Onet” oraz „Przeglądu Sportowego” protestuję przeciwko braku standardów dziennikarskich oraz łamaniu ustawy Prawo Prasowe. Tekst pt. „Skandal podczas powrotu kadry Polski z Mołdawii. Piłkarze zażenowani” autorstwa redaktora Łukasza Olkowicza za godzący w moje dobre imię oraz mojej partnerki został przygotowany wbrew rzemiosłu dziennikarskiemu i nie powinien w tej formule się ukazać. Autor nie kontaktował się z nami przed publikacją oszczerstw, które usłyszał od osób nam nieprzychylnych oraz próbujących zaatakować prezesa PZPN Cezarego Kuleszę. Redaktor Olkowicz całą swoją relację oparł jedynie na słowach bliżej nieznanego jednego źródła. To kolejne pogwałcenie elementarnych zasad przygotowywania materiałów prasowych, którymi są rzetelność i należyta staranność. Uprzejmie proszę redaktorów naczelnych ww. portali tytułów prasowych, redaktora Bartosza Węglarczyka oraz redaktora Jacka Stańczyka do publicznego wyjaśnienia, dlaczego nie pozwolono wypowiedzieć mi się w tekście - oświadczył Paweł Jóźwiak.
- Jeśli zaś chodzi o pomówienia redaktora Olkowicza, to żadna z sytuacji, które opisał nie miała miejsca. Mam nadzieję, że osoba, której relacje pan Olkowicz opisał powtórzy wszystko przed sądem, gdzie będę dochodził swoich praw w związku z naruszeniem moich dóbr osobistych. Jedynym reprezentantem, z którym zamieniłem parę zdań w czasie powrotu z Kiszyniowa do Polski, był kapitan naszej reprezentacji Robert Lewandowski. Zdradzę, że była to krótka ale serdeczna rozmowa zakończona wspólnym pamiątkowym zdjęciem. Jako wieloletni kibic Reprezentacji oraz były pracownik UEFA doskonale sobie zdaje sprawę w jaki sposób należy zachowywać się mając zaszczyt uczestniczyć w wylocie na mecz w tak elitarnym gronie jakim jest drużyna narodowa naszego kraju. W oficjalnych delegacjach meczowych brałem udział również w czasie, gdy w PZPN prezesem był Zbigniew Boniek, co zresztą również pominął autor ww. tekstu - dodał.
Redakcja meczyki.pl
Adam Kłos17 Jul 2023 · 12:05
Źródło: Twitter

Przeczytaj również