Ostatnie tchnienie "La Rojy". Czy wspaniała generacja Hiszpanów jeszcze raz powalczy o mistrza świata?

Ostatnie tchnienie "La Rojy". Czy wspaniała generacja Hiszpanów jeszcze raz powalczy o mistrza świata?
Marco Iacobucci EPP / shutterstock.com
Lata 2008-2012 w piłce reprezentacyjnej zostały absolutnie zdominowane przez Hiszpanię. Zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego jako jedyni w historii zdołali dwa razy z rzędu wygrać EURO, a do tego dołożyli triumf w najbardziej prestiżowych rozgrywkach piłkarskich – Mistrzostwach Świata.
Hegemonia Hiszpanów była bezapelacyjna. Trzy zwycięstwa z rzędu w najważniejszych turniejach nie były dziełem przypadku, ale długotrwałej pracy nad stworzeniem drużyny perfekcyjnej.
Dalsza część tekstu pod wideo
Obecnie taka seria zwycięstw, ze względu na ogromną konkurencję, wydaje się nieprawdopodobna, dlatego Hiszpanom pozostaje rzucić wszystkie siły na mundial w Rosji.  Będzie to okazja na nawiązanie do najwspanialszych lat w historii „La Rojy” oraz zakończenie niesamowitego cyklu rozpoczętego dekadę temu.

Najlepsi z najlepszych

Wspomniałem już o pracy wykonanej w celu stworzenia ekipy idealnej, która z pozoru wydawała się banalna. Po prostu postawiono na zawodników z dwóch największych klubów w Hiszpanii – Barcelony oraz Realu Madryt.
Mieszanka piłkarzy, którzy na co dzień byli największymi rywalami okazała się istnym strzałem w dziesiątkę. Zawodnicy z najlepszych klubów w Europie stworzyli monolit również w reprezentacji, co zaowocowało pasmem sukcesów.
W finałowym meczu przeciw Niemcom w 2008 roku 6 z 11 piłkarzy reprezentowało wtedy barwy „Blaugrany” lub „Królewskich”, ale to nic przy tym, co wydarzyło się na kolejnych turniejach. W latach 2010 oraz 2012 liczba ta wzrosła do 10.
W rozgrywanym w Kijowie spotkaniu z Włochami po zejściu Davida Silvy, którego zastąpił Pedro, doszło do sytuacji absolutnie bezprecedensowej, ponieważ przez pewien moment wszyscy zawodnicy „La Rojy” na boisku byli wówczas piłkarzami Barcelony albo Realu.
Ze względu na styl gry oparty na ogromnej liczbie podań, zgranie zawodników było absolutnie kluczowe. A trudno znaleźć bardziej zgranych ludzi niż wychowankowie Barcelony oraz Realu, którzy od dziecka grają w jednej drużynie i na tych samych boiskach. Wszystko jednak ma swój kres.

Zmiana polityki

Problemy reprezentacji Hiszpanii w nadchodzących latach mogą mieć swoje podłoże w odmiennym podejściu do futbolu właśnie najważniejszych ekip klubowych. Zespół „Królewskich” obecnie przypomina nieco wieżę Babel, ze względu na różnorodność państw, z jakich pochodzą członkowie pierwszej jedenastki.
Z kolei Hiszpanie na Santiago Bernabeu już nie odgrywają takiej roli, jak generacja z poprzedniej dekady z Raulem, Alonso, Casillasem czy Ramosem (jedyny, który ostał się do dnia dzisiejszego) na czele.
Ceballos, Mayoral, Llorente oraz Vallejo odgrywają marginalną rolę w drużynie „Los Blancos”. Asensio i Lucas Vazquez rozgrywają stosunkowo dużo meczów, ale w większości z nich są zmiennikami, a ewentualne transfery Neymara czy Salaha mogą jeszcze bardziej ograniczyć czas spędzony przez ten duet na murawie.
Barcelona również coraz rzadziej stawia na Hiszpanów ze szkółki. Większość adeptów La Masii jest wypożyczana lub sprzedawana, aby zrobić miejsce gwiazdom za grube miliony jak Dembele, Coutinho czy w najbliższej przyszłości Griezmann.
W zawodnikach jak Bellerin, Asensio, Ceballos oraz Munir tkwi ogromny talent, ale wątpliwe, by dorównali oni swoim starszym kolegom pod względem wyników w reprezentacji, ponieważ albo grają w zupełnie różnych klubach albo są rezerwowymi.

Koniec cyklu

Okres 2008-2012 był wręcz perfekcyjny, ale nie można zapominać o kolejnym turnieju, który okazał się być totalną klapą Hiszpanów. Mundial w Brazylii „La Roja” zakończyła już w fazie grupowej po dwóch kompromitujących porażkach z Holandią (1:5) oraz Chile (0:2).
Problemem w tamtej drużynie był przede wszystkim brak świeżości. W futbolu stojąc w miejscu, cofasz się. Aby utrzymać się na szczycie potrzeba ciągłych innowacji. Tymczasem o sile Hiszpanii 4 lata temu decydowali ci sami ludzie, którzy grali w kadrze od dekady: Xavi, Iniesta, Alonso, Casillas.
Bolesna klęska pokazała, że w kadrze potrzeba zmian, które istotnie przeprowadzono. Obecna drużyna jest mieszanką weteranów, jak wspomniany Iniesta z młodymi zawodnikami, którzy są głodni trofeów jak Koke i Saul Niguez.

Idzie nowe, ale czy lepsze?

Mundial w Rosji będzie ostatnią okazją Hiszpanii na wzniesienie trofeum. Po mistrzostwach z kadrą prawdopodobnie pożegna się właśnie Andres Iniesta, który po odejściu do ligi japońskiej raczej nie zdoła utrzymać takiego poziomu, by być gotowym na rywalizację przeciw najlepszym.
Już podczas Euro we Francji mogliśmy dostrzec jak ogromny wpływ na drużynę ma odejście lidera środka pola. Cesc Fabregas, który miał się wcielić w rolę Xaviego, kompletnie zawiódł, a „La Roja” pożegnała się z turniejem już na etapie 1/8 finału.
Nowy szkoleniowiec Hiszpanów poszedł po rozum do głowy i w rolę Hernandeza wciela się obecnie w kadrze Thiago Alcantara. Zawodnik Bayernu od momentu debiutu w Barcelonie był przymierzany przez Pepa Guardiolę do roli następcy Xaviego, ale o ile tutaj udało się znaleźć rozwiązanie, o tyle zastąpienie Iniesty wydaje się aktualnie niemożliwe.
Saul, Koke oraz Asensio to zdecydowanie nie są zawodnicy, którzy zapewnią taką jakość jak „Don Andres”, dla którego mundial będzie idealną okazją na pożegnanie się z futbolem na najwyższym poziomie.
Pozycja pomocnika to nie jedyny problem, przed którym stanie Lopetegui po mundialu. Swoje odejście już zapowiedział Gerard Pique, a bardzo możliwe, że mundial w Rosji będzie również ostatnią wielką imprezą Sergio Ramosa, który ma już 32 lata.
Ze względu na styl gry, bazujący na agresywnym kryciu oraz szybkości w starciach 1 na 1 wątpliwe wydaje się utrzymanie poziomu przez kapitana Hiszpanii w kolejnych latach.
Następców, tak jak w przypadku pomocy, brakuje. Cesar Azpilicueta bez wątpienia nie prezentuje poziomu Pique oraz Ramosa. Tym bardziej Nacho oraz Vallejo, którzy nie potrafią wywalczyć pierwszego składu nawet w klubie.

To nie jest gra dla starych ludzi

Patrząc na powołania Hiszpanów widać, że liderzy są już w podeszłym wieku jak na karierę piłkarską. Mimo wszystko, właśnie to może jeszcze bardziej zmotywować zawodników jak Iniesta, David Silva, Pique czy Ramos do wzniesienia się na wyżyny swoich umiejętności ten ostatni raz. Dokładnie tak, jak zrobili to Arbeloa, Casillas, Alonso oraz Xavi na turnieju w 2012 roku.
Z kolei odpowiednikami piłkarzy, którzy wtedy byli w średnim jak na piłkarza wieku są m.in. Thiago, De Gea, Carvajal oraz Diego Costa. Już teraz wymienieni zawodnicy będą zapewne w pierwszym składzie Hiszpanów, ale na następnych turniejach to na nich spadnie cała odpowiedzialność za grę „La Rojy”.
Pod względem nazwisk prezentuje się to niezwykle okazale, ale to z pewnością nie jest tak wspaniała generacja piłkarzy jak ta reprezentowana przez Xaviego, Iniestę, Busquetsa, Ramosa, Puyola i wielu, wielu innych.
Tych piłkarzy niedługo już zabraknie, prawdopodobnie zabraknie również trofeów, ale na razie nie skupiajmy się na pożegnaniach. Na „adios” przyjdzie czas po mundialu w Rosji - imprezie wieńczącej dekadę sukcesów Hiszpanii.
Mateusz Jankowski

Przeczytaj również