Olympique Marsylia. Nie ma dżentelmeńskiej umowy ws. Arkadiusza Milika! "Trzeba z nami negocjować"
Przyszłość Arkadiusza Milik rozpala wyobraźnię dziennikarzy i kibiców. W mediach nie brakuje głosów, że latem Polak zostanie bohaterem hitowego transferu. Jak się okazuje, sytuacja napastnika jest nieco bardziej skomplikowana niż to przedstawiają media.
Milik w styczniu tego roku zmienił barwy klubowe. Przeniósł się z Napoli do Olympique Marsylia. Media sugerują, że napastnik traktuje drużynę ze stolicy Prowansji jako krótki przystanek przed transferem do jednej z czołowych ekip Europy.
W ostatnim czasie można było przeczytać, iż Milik znajduje się na celowniku tak zespołów jak PSG, Borussia Dortmund, Juventus i AS Roma. Czy Polak po sezonie rzeczywiście będzie bohaterem dużego transferu? Głos w tej sprawie zabrał Pablo Longoria, prezydent Olympique Marsylia.
- Nie lubię zajmować kategorycznych stanowisk. Nigdy nie można stwierdzić, że coś się stanie na sto procent. Kontrolujemy sytuację związaną z Milikiem i rynkiem transferowym. Formuła transakcji z Napoli jest trudna do wyjaśnienia - oznajmił działacz.
- Mamy umowę wypożyczenia z opcją wykupu rozłożoną na kilka płatności. Jeżeli wpłacimy określoną kwotę będzie zawodnikiem Marsylii - dodał.
Dziennikarze twierdzą, że chętny na Milika klub będzie musiał wyłożyć 12 mln euro. Longoria zapewnia jednak, iż to włodarze OM będą dyktować kwotę, za jaką snajper będzie mógł odejść. W tym przypadku nie ma oficjalnego ani ustnego porozumienia.
- Nie ma dżentelmeńskiej umowy, trzeba z nami negocjować. Wiemy, że we współczesnej piłce nożnej zawodnicy mają dużą kontrolę nad swoją sytuację. Milik zawsze powtarza, że jest tutaj szczęśliwy i nigdy nie rozmawialiśmy zgodzie na transfer go w przypadku oferty z dużego kontraktu. Intencją zawodnika jest przedłużenie kontraktu z Marsylią - zakończył.