Ojrzyński nie gryzł się w język po porażce Korony Kielce z Pogonią: Katastrofa. To była kpina, a nie pressing

Leszek Ojrzyński nie gryzł się w język po porażce z Pogonią. "Katastrofa. To była kpina, a nie pressing"
Marcin Bulanda
Korona Kielce w niedzielę musiała uznać wyższość Pogoni Szczecin w meczu 8. kolejki PKO Ekstraklasy. Leszek Ojrzyński nie zostawił suchej nitki na grze swojej drużyny w pierwszej połowie spotkania.
Do przerwy "Portowcy" prowadzili w Kielcach 2:0, a Korona nie miała za wiele do powiedzenia. Szkoleniowiec beniaminka w ostrych słowach ocenił poczynania swoich podopiecznych.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Gratuluję rywalowi. Wygrał mecz, choć pod koniec było gorąco pod bramką Pogoni. Mieliśmy swoją sytuację na wyrównanie, gdzie Stipica instynktownie interweniował nogą, mieliśmy też dużo stałych fragmentów pod bramką rywala. Pogoń dobrze się broniła, zmieniła ustawienie na trójkę stoperów, bo wiedziała, że jest gorąco. Tyle o rywalu - powiedział Ojrzyński na konferencji prasowej, cytowany przez oficjalną stronę Pogoni.
- My od początku meczu… katastrofa. Od pierwszego gwizdka było z naszej stronie przerażenie, przestraszenie, innych słów nie użyję. W środku nie ma prawa być takiej gry, przed meczem mówiliśmy to, że nie możemy zachować się w ten sposób, jak w 5. minucie - podkreślił.
- Ale było inaczej, w efekcie rzut rzut wolny, piękne uderzenie Damiana Dąbrowskiego i już było nerwowo, bo trzeba było gonić. Gra nam się nie układała. Dużo niedociągnięć. Byliśmy spóźnieni, nasz pressing to była kpina, a nie pressing - grzmiał.
- Dostaliśmy drugiego gola, zostawiliśmy za dużo miejsca i z bliska wpakowali nam bramkę. Trzeba było się otrząsnąć, stąd dwie zmiany. Jedna wymuszona, ale i tak chcieliśmy naszą prawą stronę obudzić - dodał.
- W przerwie powiedzieliśmy sobie, że musimy grać mocniej. Mega bodźcem była nieuznana bramka na 3:0. I dla nas lekcja poglądowa, jak szybko można zmienić obraz meczu, jak jeden moment może poprzestawiać pewne rzeczy. Zaczęliśmy odzyskiwać więcej piłek. Kreowaliśmy okazje. Nadziewaliśmy się też oczywiście na kontry. Trzeba było kreować, tworzyć i gonić. Dlatego też czasami nie pamiętaliśmy o zabezpieczaniu tyłów. Kilka razy było blisko, szkoda, że nam się nie udało - zakończył.
Redakcja meczyki.pl
Maciej Pietrasik04 Sep 2022 · 21:59
Źródło: Pogonszczecin.pl

Przeczytaj również