"Nigdy nie mieliśmy na polskim rynku tak poważnego nazwiska". Minister sportu zachwycony Fernando Santosem

Kamil Bortniczuk skomentował wybór Fernando Santosa na selekcjonera reprezentacji Polski. - Nigdy nie mieliśmy tak poważnego nazwiska z zagranicy na polskim rynku jak on - powiedział minister sportu i turystyki w programie "Dwa Fotele" na kanale Meczyki (YouTube).
Fernando Santos przyleciał we wtorek do Polski. Portugalczyk wraz ze swoimi asystentami rozpoczął przygotowania do marcowego zgrupowania reprezentacji. Dziś pojawił się z wizytą na obiektach Lechii Gdańsk (więcej TUTAJ).
Na temat nowego selekcjonera biało-czerwonych wypowiedział się w najnowszych wydaniu "Dwóch Foteli" na kanale Meczyki (YouTube) Kamil Bortniczuk. Minister sportu i turystyki nie krył zachwytu nad 68-latkiem.
- Jedno jest pewne - nigdy nie mieliśmy tak poważnego nazwiska z zagranicy na polskim rynku jak Fernando Santos. Ściągnęliśmy kogoś, kto przez ostatnie dwanaście lat pracował z reprezentacjami. Nie jest to przykład Paulo Sousy, który z miesiąca na miesiąc szuka tylko wyższego kontraktu i jak zaczyna jakąś pracę, to już myśli o następnej - powiedział.
- Jest w tym wieku, w jakim jest, a mimo to chce się z żoną przeprowadzić do Polski. Z tego co wiem od Cezarego Kuleszy, to pierwsze oczekiwanie jakie miał, to stałe miejsce pracy w związku - gabinet i biurko, gdzie chce co rano przychodzić i pracować - przekazał.
- Przez cztery lata pracował z Grecją - jak na tę reprezentację - z sukcesami, potem przez osiem lat prowadził jedną z najlepszych reprezentacji na świecie. Cieszył się dużym zaufaniem gwiazd pokroju Cristiano Ronaldo. Mamy teraz u siebie absolutnie światowy top - stwierdził.
- Wszyscy chyba zgodzimy się z oceną, że to nie jest człowiek, który przyjechał tutaj odcinać kupony i zapewnić sobie nieco wyższą emeryturę. W swoim życiu zarobił tyle, że mógłby do końca swoich dni spokojnie popijać drinki z palemką nad pięknym Lazurowym Morzem. To jest człowiek, który chce pracować i osiągać kolejne sukcesy. Myślę, że to jest bardzo dobry wybór - zakończył.
Całą rozmowę z Kamilem Bortniczukiem obejrzycie poniżej:
