Nerwowo w Bayernie. Dyrektor wścieka się na dziennikarzy, żona gwiazdy kpi z trenera

Atmosfera wokół Bayernu jest coraz bardziej nerwowa. Napięcia nie wytrzymał dyrektor sportowy klubu Hasan Salihamidzić.
Mistrzowie Niemiec znaleźli się w centrum uwagi po publikacji tygodnika "Der Spiegel", który opisał planowane powstanie Superligi. Bayern chciałby grać tylko z europejskimi potęgami, przeciwko czemu protestują jego kibice, ale na razie nie radzi sobie nawet z przeciętniakami z Bundesligi. W sobotę Bawarczycy zremisowali u siebie z Freiburgiem 1:1. Po tym meczu ich strata do prowadzącej w tabeli ligi niemieckiej Borussii Dortmund wynosi cztery punkty.
Słaba gra Bayernu prowokuje pytania pytania o przyszłość Niko Kovaca. Usłyszał je także Salihamidzić. Bośniak był wyraźnie zirytowany dociekliwością dziennikarzy.
- Co za głupie pytania! - wypalił dyrektor Bayernu. - Nie wiem, czemu nie robimy progresu, musimy to przeanalizować. Mamy 70 procent posiadania piłki, 15 rzutów rożnych, ale jakimś cudem nie strzelamy goli. Przez 80 minut gramy 30 metrów od bramki rywali, ale nie naciskamy na niego zdecydowanie. Czuję niebezpieczeństwo za każdym razem, gdy rywale wchodzą z piłką na naszą połowę - przyznał Salihamidzić.
Oliwy do ognia dodała też żona Thomasa Muellera, która zakpiła na Instagramie z Kovaca. Zamieściła na nim zdjęcie Chorwata udzielającego wskazówek swojemu mężowi, a całość opatrzyła napisem: "70 minut potrzebował, zanim go oświeciło".
- To było napisane w emocjach. To nie było najlepsze zachowanie, ale ona po prostu mnie kocha - skomentował Mueller. Kovac o całej sytuacji nie chciał mówić.