Mioduski: Leśnodorski został prezesem Legii dzięki mnie

Kolejna odsłona konfliktu między współwłaścicielami Legii. - To ja sprawiłem, że ten klub zaczął działać - mówi Dariusz Mioduski.
Od kilku miesięcy między współwłaścicielami Legii toczy się prawdziwa wojna. Spór między Mioduskim a Bogusławem Leśnodorskim i Maciejem Wandzlem jest tak poważny, że nikt nie wyobraża sobie ich dalszej współpracy. Wkrótce w klubie zostanie tylko jedna ze stron. Która? Zadecyduje o tym zaplanowana na marzec licytacja.
Na razie wspólnicy przedstawiają swoje racje za pośrednictwem mediów. Przy okazji nie szczędzą sobie uszczypliwości.
- To ja sprawiłem, że ten klub zaczął działać. Bogusław Leśnodorski jest tego ważną częścią. W dużej mierze to również dzięki mnie został prezesem Legii. Był częścią tej wizji, sprawdził się w tej roli. Dzięki temu po roku został współwłaścicielem, sam mu to zaproponowałem - mówił Mioduski w programie "Stan Futbolu" w telewizji Eleven.
Między wspólnikami nie ma nawet zgody w sprawie dochodów Legii z tytułu transferów. Inne wyliczenia przedstawia Mioduski, inne - Leśnodorski. Pierwszy twierdzi, że klub w ostatnich latach zarobił 4,7 mln złotych. Drugi - że znacznie więcej. Obecny prezes Legii zapowiedział, że wkrótce przedstawi szczegółowy raport na ten temat.
Dla domagajacych się konkretòw, szczegòły nie powinny być publiczne ale ostatecznie liczy nie kłamia pic.twitter.com/aqwyBFOD5m— Dariusz Mioduski (@DariuszMioduski) February 11, 2017
Nie wiem co to za tabelki i kto i co liczy. W najbliższych dniach damy jednak oficjalne info. Radzimy sobie z transferami raczej dobrze????— B(L)1916 (@BL_1916) February 11, 2017
Mioduski podważa też obecną politykę transferową Legii. Sam zresztą sprzeciwiał się podpisaniu kontraktów z Arielem Borysiukiem i Miroslavem Radoviciem.
- Legii brakuje określenia ram i strategii przy kupowaniu piłkarzy. Radović? Wprowadzenie silnej osobowości do szatni, gdy przyszedł nowy trener, było dla mnie większym ryzykiem niż korzyścią. Cieszę się, że się pomyliłem. Borysiuk? Całe szczęście, że jakoś udało się go sprzedać do QPR... - komentuje Mioduski.